Dodawanie tzw. modowalności, czyli rozwijania treści oraz zasad przez społeczność graczy (np. możliwość tworzenia własnych map do gier), od dawna uważane jest za Świętego Graala branży gamingowej. Dotąd główną barierą dla takiej opcji był wysoki poziom kosztów wprowadzenia tego typu funkcjonalności po stronie twórców gier, a także niezbędna wiedza techniczna po stronie graczy. Tylko niektóre tytuły posiadały opcję modowalności, lecz tylko największe firmy dostarczały graczom wygodne i przyjazne narzędzia do wprowadzania zmian. W mniej dopracowanych produkcjach edycja map, postaci czy logicznych zasad rozgrywki wymagała od graczy zaawansowanej wiedzy technicznej i mnóstwa czasu. Teraz to się zmienia za sprawą polskiego start-upu.

Pieniądze na ekspansję

ReadyCode planuje ułatwić życie twórców gier i samych graczy. Polski zespół właśnie pozyskał ponad 1 mln zł od inwestorów i wkracza na rynek. Start-up stworzył narzędzie do zaawansowanego, ale przy tym prostego i intuicyjnego modowania i skryptowania gier.

Julek Kopczewski, pomysłodawca tego innowacyjnego projektu, przekonuje, że będzie to odpowiedź na potrzeby. - Tworzymy technologie, znacząco skracając czas potrzebny na wprowadzenie modyfikacji do mechaniki gry w trakcie tworzenia oraz umożliwiającej łatwe dodawanie do nich modowalności. To znacząco może wydłużyć każdorazową monetyzację projektów gamingowych. Rozwijamy technologię integrującą się z popularnymi silnikami gier, takimi jak Unity – tłumaczy.

Czytaj więcej

Netflix wprowadza animowany serial na postawie gry „Cyberpunk” CD Projektu

Za start-upem, oprócz Kopczewskiego, stoi Marcin Tchórzewski. Gry od zawsze były ich pasją. Julek doświadczenie w branży IT oraz gamingu zdobywał, pracując dla Facebooka w Dolinie Krzemowej, a także w założonym przez siebie wcześniej studio gier Noobz from Poland. Marcin z kolei w Polsce kojarzony jest z pierwszą w Polsce szkołą programowania – Coders Lab.

ReadyCode pozyskał właśnie finansowanie od funduszu SpeedUp Bridge Alfa (część SpeedUp Group) oraz izraelskiego giganta branży gamingowej – firmy OverWolf, która jest autorem platformy zaprojektowanej, by pomagać programistom w tworzeniu rozszerzeń do gier wideo – na świecie korzysta z tej technologii 20 mln graczy miesięcznie. Na tym nie koniec, ReadyCode planuje w ciągu kolejnych 18 miesięcy pozyskać następną rundę finansowania. – To pozwoli nam z pełnym impetem wkroczyć na rynek amerykański – zapowiada Tchórzewski.

Pomysł na wielkie oszczędności

Sektor gamingu w ostatnich latach dynamicznie rośnie – obecnie jego wartość sięga 174 mld dol. Do 2024 r. ma wzrosnąć do przeszło 200 mld dol. Eksperci przekonują, że w sektorze gier komputerowych występuje obecnie wysoki popyt na gry wspierające modowalność przez społeczność graczy, jak również gry wykorzystujące treści tworzone przez fanów (tzw. UGC). Badania dowodzą, że gry zawierające te elementy charakteryzują się wyższym poziomem sprzedaży po pierwszym roku. – Rozwijanie gier wspierających modowalność i UGC wymaga jednak od studiów gier wysokich nakładów pracy. Zależnie od parametrów projektu, całkowity koszt wytworzenia gry z taką funkcjonalnością w stosunku do tej samej gry bez niej może być wyższy nawet o 100 proc. – szacuje Tomasz Czapliński, członek zarządu SpeedUp Bridge Alfa.

Jak zaznacza, dodanie do projektu nawet najprostszej formy modowalności zajmuje wiele miesięcy pracy. – Dodanie jej zaawansowanej wersji potencjalnie może zabrać nawet lata – podkreśla Czapliński. I wskazuje, że problem ten może rozwiązać właśnie ReadyCode.

Szacuje się, że na świecie są blisko trzy mld graczy. Ich liczba nieustannie rośnie.