Warszawska spółka może przenieść aktora w dowolne miejsce na Ziemi, a nawet w przestrzeń kosmiczną czy w zupełnie wyimaginowaną, baśniową lokalizację. Wirtualne tło, wyświetlane w czasie rzeczywistym na planie filmowym, to przełom. Tradycyjne plenery czy typowa sceniczna scenografia dzięki innowacjom z zakresu real-time virtual production mogą trafić do lamusa.

Rodzimy start-up, który bije się o miejsce lidera w tej młodej branży, wskazuje, że owa technologia to przyszłość zarówno wielkich produkcji kinowych, jak i tych budżetowych, a nawet reklam.

Powstaną cyfrowe kopie symboli Ukrainy

Za powstałą w czasie pandemii spółką PixelRace stoją twórcy z wieloletnim doświadczeniem w branży filmowej: producent Maciej Żemojcin, Radosława Bardes (realizowała m.in. film Małgorzaty Szumowskiej z Naomi Watts w roli głównej) i Krzysztof Kieszkowski (już 20 lat temu tworzył pierwsze w Europie wirtualne studio telewizyjne w Hamburgu, programista i autor awatarów i rozwiązań dla parków rozrywki w Korei Płd.). Opracowywane przez nich narzędzia stają się międzynarodowym hitem – klientów spółka zdobywa nie tylko w Europie, ale m.in. w USA, Indiach i na Bliskim Wschodzie. Na koncie ma już strategiczne partnerstwo z ATM Group i wspólne otwarcie nowoczesnego studia wirtualnej produkcji. Rozwiązanie, które oferuje, polega na komputerowym, fotorealistycznym generowaniu miejsc akcji filmu renderowanych w czasie rzeczywistym i w synchronizacji z fizyczną scenografią oraz scenami aktorskimi. Bardes technologię wirtualnej produkcji wykorzystała m.in. przy filmie „Infinite Storm”, który miał kinową premierę w 2022 r. Ale tworzone przez PixelRace oprogramowanie będzie można w pełnej okazałości zobaczyć w bollywoodzkim filmie „Bawaal” (premiera w kwietniu br.).

Czytaj więcej

Pierwszy film stworzony przez AI. Widz kieruje akcją

Co więcej, start-up planuje stworzenie cyfrowych kopii ważnych historycznie i symbolicznie miejsc na terenie Ukrainy oraz istotnych pod względem historycznym i kulturowym lokalizacji w Polsce i innych krajach w Europie.

Siła iluzji i pandemia

Szacuje się, że wartość globalnego rynku wirtualnej produkcji przebiła już 1,6 mld dol., a do 2030 r. będzie rosnąć – wedle ostrożnych prognoz – w tempie 18 proc. rocznie. Swoją cegiełkę do tego rozwoju dokłada właśnie warszawska firma, która na rozwój pozyskała już 1 mln zł od funduszu Unfold.vc.

PixelRace tworzy innowacyjne narzędzia, w tym oprogramowanie i produkty oparte na skanach 3D, obsługujące real-time virtual production. Nad Wisłą start-up jest pionierem w komputerowym generowaniu realistycznych plenerów i wnętrz w czasie rzeczywistym oraz synchronizacji ich z elementami fizycznej scenografii. Osadzanie scen aktorskich w cyfrowym środowisku, niczym z gry komputerowej, możliwe jest dzięki Unreal Engine. To silnik do budowania trójwymiarowych światów, powszechnie używany w gamingu. Natomiast ekrany LED wysokiej rozdzielczości umożliwiają wyświetlanie zaprojektowanego w 3D i możliwego do bieżącej modyfikacji miejsca akcji. Prawdziwa magia kina.

– Tworzone przez nas software’owe narzędzia demokratyzują i upraszczają wirtualną produkcję. Realizują funkcje skomplikowanych i kosztownych systemów za ułamek budżetu, przy zachowaniu tej samej jakości ekranowej, ale w znacznie prostszy sposób. Bezpośrednim rezultatem naszej pracy jest w pełni trójwymiarowa lokacja, którą możemy modyfikować w zależności od potrzeb. Element śledzenia położenia kamery pozwala też dodać wyglądający naturalnie efekt paralaksy, dopełniając złudzenia i ułatwiając pracę aktorów i ekipy filmowej – tłumaczy Żemojcin.

Takie rozwiązania zmniejszają do minimum proces postprodukcji, znacznie skraca czas zdjęć, zmniejszają liczebność ekip filmowych i obniżają koszty. Wirtualna produkcja może zaoszczędzić nawet do 70 proc. energii w porównaniu z zużyciem generowanym w klasycznym procesie filmowym. – Wirtualna produkcja została po raz pierwszy na szeroką skalę i z użyciem ścian LED wykorzystana w serialu „Star Wars – The Mandalorian”. Wtedy przekonaliśmy się o sile iluzji, którą możemy osiągnąć za pomocą obrazów generowanych w Unreal Engine. Dziś możemy upowszechniać tę technologię na znacznie mniejszych pułapach budżetowych – zaznacza Radosława Bardes. I wskazuje, że to pandemia pomogła branży. – Lockdowny uniemożliwiły fizyczne realizacje. Powstała natychmiastowa konieczność tworzenia takich rozwiązań jak nasze – dodaje współzałożycielka start-upu PixelRace.