Janusz Cieszyński: E-zdrowie to ogromne korzyści

Każdy kraj w Europie jest na jakimś etapie wdrażania narodowego systemu e-zdrowia. Liczymy, że już wkrótce będziemy jednym z liderów wśród dużych państw – mówi wiceminister zdrowia.

Od Nowego Roku wszystkie apteki muszą znaleźć się w systemie e-recepta. Od 2020 r. będą wystawiane wyłącznie elektroniczne recepty. Co to ma dać?

to jest wygoda i spora oszczędność czasu dla pacjenta. Elektronicznej recepty nie da się zgubić czy zniszczyć, zawsze jest czytelna. Statystyki pokazują, że nawet 6 proc. wizyt lekarskich, po których wystawiona była tradycyjna recepta, kończy się powrotem w celu poprawienia błędów, gdyż farmaceuta nie mógł jej zrealizować. E-recepty będą dostępne zarówno dla pacjenta, jak i lekarzy, których pacjent upoważni. Będzie większa przejrzystość z punktu widzenia procesu leczenia, gdyż będzie widać, jakie leki otrzymał i wykupił pacjent.

Nadużycia zostaną zlikwidowane?

Już teraz mamy dobrą wiedzę o systemie refundacji. Wszystkie informacje trafiają do NFZ. Mamy bardzo dokładne dane. Prowadzimy działania analityczne, które mają na celu przeciwdziałanie nadużyciom. Dlatego priorytetem projektu e-zdrowie jest dostarczenie efektu pacjentom i przedstawicielom zawodów medycznych.

Prowadziliście pilotaż w kilku miastach. Jakie przyniósł efekty?

W Siedlcach i Skierniewicach włączyło się kilka placówek i kilkadziesiąt aptek. W ramach pilotażu udało się przebyć wszystkie choroby wieku dziecięcego, które miał system. Zarówno po stronie naszej, jak i partnerów, którzy dostarczają oprogramowanie aptekom i lekarzom. Dla pacjenta nie jest ważne, na którym etapie tego łańcucha pojawi się błąd. Istotne jest tylko, żeby zrealizował swoją potrzebę związaną z ochroną zdrowia.

W jaki sposób działa ten system?

Już dzisiaj w wielu gabinetach recepty wystawia się w komputerze. Zamiast je drukować, będą one zapisywane w systemie elektronicznym. Pacjent otrzyma przez SMS kod, który razem z numerem PESEL będzie w aptece podstawą do wydania leku. Nie trzeba do tego smartfona. Jednak gdy go ma, wystarczy pokazać farmaceucie kod kreskowy wyświetlany z poziomu przeglądarki, bez instalacji dodatkowych programów.

A co z ludźmi starszymi, którzy nie umieją posługiwać się telefonem?

Każdy, kto nie chce korzystać z cyfrowej drogi, może poprosić lekarza o wydruk informacyjny, czyli papierowy obraz tego, co jest zapisane w systemie. Są tam informacje o dawkowaniu, numer recepty i kod. Wszystko, co jest niezbędne, żeby zrealizować e-receptę.

Lekarze, farmaceuci i pacjenci wiedzą o tych zmianach?

Akcję informacyjną rozpoczęliśmy od aptek. Najważniejsza jest budowa sieci akceptacji, żeby e-receptę dało się zrealizować w każdym miejscu w Polsce. Podczas pilotażu zauważyliśmy, że w mieście, gdzie więcej osób dojeżdża do pracy poza miejsce zamieszkania, pacjenci mniej skłonni są poprosić o e-receptę, bo wiedzą, że tam, gdzie jadą, nie będą mogli jej zrealizować. Jesteśmy w trakcie szkoleń dla farmaceutów. Prowadzone są przez naszych trenerów we współpracy z Naczelną Izbą Aptekarską i okręgowymi izbami aptekarskimi. Kiedy zaczynaliśmy pracę nad wdrożeniem e-recepty, okazało się, że prawie 50 proc. wpisów w rejestrze aptek jest nieaktualnych. Dzisiaj to zaledwie 1,3 proc. Nie byłoby to możliwe bez współpracy z samorządem farmaceutów oraz wojewódzkimi inspektorami farmaceutycznymi.

Jakie są reakcje farmaceutów? Jest to dla nich ułatwienie?

Nie pierwszy raz rzeczywistość w aptekach się zmienia. Kiedyś w ogóle nie było komputerów, a dzisiaj jest w każdej aptece i farmaceuci nie wyobrażają sobie pracy bez niego. Na początku jest faza adaptacji, jak przy każdym nowym rozwiązaniu. Potrzebny jest czas i dialog z bezpośrednio zainteresowanymi. Dlatego zaprosiliśmy do partnerstwa środowiska medyczne oraz farmaceutyczne i cały czas prowadzimy działania edukacyjne. Chcemy dotrzeć z informacją do każdego farmaceuty w Polsce. W przyszłym roku ruszamy z komunikacją do lekarzy i pacjentów.

Ile wprowadzenie tego systemu będzie kosztować?

Odwróciliśmy logikę, którą stosowali nasi poprzednicy, gdy skupili się na rozwoju centralnego systemu. W tym roku nakłady z budżetu państwa na wsparcie informatyzacji podmiotów, w szczególności aptek oraz praktyk lekarzy rodzinnych, są dwukrotnie wyższe niż wydatki na rozwój systemu centralnego. Przekazujemy dla lekarzy rodzinnych 50 mln zł na zakup sprzętu, oprogramowania oraz szkolenia dla asystentów medycznych. Do tego 15 mln zł na wsparcie finansowe dla farmaceutów, którzy decydują się w tym roku wymienić sprzęt i oprogramowanie. W toku prac okazało się, że 33 proc. aptek działa w oparciu o systemy, dla których okres wsparcia dawno już minął. Niezwykle istotne jest to, żeby te apteki wymieniły sprzęt na współczesny, który zapewni bezpieczeństwo danych – niezależnie od tego, czy wchodzi e-recepta.

Oprócz tego musi powstać system IT. Jakie są jego koszty i kto go dostarczy?

Dwukrotnie więcej przekazaliśmy na wsparcie dla zawodów medycznych, z czego wynika, że na system e-zdrowie wydamy w tym roku ok. 32 mln zł. Właścicielem systemu jest Ministerstwo Zdrowia. Proces nadzoruje Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia. Centrum odpowiada za zarządzanie procesem, kompetentny zespół architektów i analityków, którzy decydują o kierunkach rozwoju systemu oraz harmonogramie i merytorycznej zawartości. Na naszą rzecz pracują dwie firmy, które dostarczają usługi informatyczne. Jest to Pentacomp i S&T.

Jak takie rozwiązania sprawdzają się za granicą?

Pierwszy pilotaż e-recepty miał miejsce w Szwecji w 1981 r. Mówimy więc o rozwiązaniach, które nie są żadną nowością. Te rozwiązania przyjęły się najlepiej w krajach skandynawskich, takich jak Dania, Szwecja czy Estonia.

Dziś każdy kraj w Europie jest na jakimś etapie wdrażania narodowego systemu e-zdrowia. Z dużych krajów Brytyjczycy mają już ponad 60 proc. recept wystawianych w formie elektronicznej. Liczę, że Polska wkrótce będzie jednym z liderów wśród dużych państw.

Ale na razie jesteśmy poniżej średniej, jeśli chodzi o stopień wdrożenia?

Po prostu rozpoczęliśmy ten projekt później niż niektóre kraje. Np. Niemcy zrealizowały pilotaż, a potem wycofały się z dalszego wdrażania. Sytuacja jest bardzo zależna od tego, jak wygląda system ochrony zdrowia w danym kraju. Nie tylko uwarunkowań związanych z samą technologią. Wierzę, że pod koniec przyszłego roku, kiedy e-recepta będzie obowiązkowa we wszystkich praktykach lekarskich, będziemy mogli powiedzieć, że jesteśmy europejskim liderem e-zdrowia.

Co jest największą przeszkodą, żeby to pomyślnie wdrożyć?

Wszystkie nasze dotychczasowe doświadczenia wskazują, że sukces rozwiązań w obszarze e-zdrowia jest pochodną nie tyle technologii, ile sprawnej organizacji. Tego, żeby pewne procesy realizować w zgodzie i na rzecz środowisk, które są ostatecznymi interesariuszami. Nikt nie będzie się informatyzował dla samej informatyzacji. W życiu codziennym wybieramy rozwiązania oparte na narzędziach IT, dlatego że one są bardzo wygodne. Jeżeli będziemy w stanie dostarczyć rozwiązanie, które rozwiąże problemy pacjentów, lekarzy, pielęgniarek i farmaceutów, to każdy będzie chciał z tego korzystać. Unikamy przeszkód, rozmawiając z naszymi partnerami. Przede wszystkim z samorządów zawodowych, organizacji pacjenckich oraz przedstawicielami konkretnych jednostek, które mają duży wpływ na system.

Jakie jeszcze rozwiązania są wprowadzane pod e-zdrowie?

Elektroniczne zwolnienia lekarskie, które stały się obowiązkiem dla każdego lekarza i pacjenta w Polsce od 1 grudnia. To pierwsze na taką skalę wdrożenie w Polsce. Zwolnień w skali roku jest ok. 25 mln. Dziesięć razy mniej niż będzie elektronicznych recept, ale wciąż jest to duży wolumen, który pokazuje skalę wyzwania. Po elektronicznych receptach, jeszcze w tym roku, w formie pilotażu rozpocznie się wdrożenie elektronicznych skierowań. Elektroniczne skierowania znacznie uproszczą i usprawnią proces kierowania pacjentów na badania, leczenie szpitalne albo specjalistyczne. Zaraz po tym, jak Komisja Europejska opisze europejski standard dokumentacji medycznej, chcemy pilnie rozpocząć pracę nad systemem wymiany elektronicznej dokumentacji medycznej.

Jest jeszcze Internetowe Konto Pacjenta (IKP). Jak to się sprawdza?

IKP to brama dla pacjenta do cyfrowego świata. W IKP udostępniamy wszystkie informacje, które gromadzimy na temat pacjenta w systemie e-zdrowie. Zarówno po stronie ministerstwa, jak NFZ. Można m.in. zobaczyć, jaką kwotę uzyskaliśmy w ramach refundacji leków, jakie zabiegi czy porady specjalistyczne zostały wyświadczone na naszą rzecz. To narzędzie będziemy intensywnie rozwijać. Te rozwiązania będą sukcesem, kiedy pacjenci będą z nich korzystać. Cyfrowe usługi w ochronie zdrowia rozwiązują praktyczne problemy. Wiele osób pewnie spotkało się z sytuacją, kiedy chciało odebrać w czyimś imieniu wyniki badań, ale nie było zawczasu złożone stosowne upoważnienie. IKP to zmieni. Z poziomu smartfona będzie można wysłać takie upoważnienie. A to nie jest jedyny przykład, jak pacjenci skorzystają na rozwiązaniach e-zdrowia. ©℗

rozmawiał Paweł Rożyński
notował Grzegorz Balawender

Mogą Ci się również spodobać

Skrzynie z łupami zakazane? Chodzi o miliardy dolarów

Mikropłatności dokonywane w grach to dla producentów żyła złota. Część takich rozwiązań ma jednak ...

Google i Facebook wiedzą, jakie strony dla dorosłych odwiedzasz

Ponad 90 proc. stron z pornografią udziela informacji o swoich użytkownikach osobom trzecim, nawet ...

Koniec z łysinami? Teraz pomogą drukarki 3D

Naukowcom z Uniwersytetu Kalifornijskiego udało się opracować metodę, która ma sprawić, że operacja przeszczepu ...

Specjalny zapach odstraszy gwałciciela

Holenderski startup znalazł sposób na walką z przemocą seksualną. Firma Invi z Rotterdamu wypuściła ...

Dzieci przyklejone do smartfona

Światowa Organizacja Zdrowia chce uznać uzależnienie od gier za chorobę. Sami producenci zaczynają wprowadzać ...

Facebook wycofuje się z domyślnego rozpoznawania twarzy

Facebook ogłosił, że przestanie wykorzystywać technologię rozpoznawania twarzy do automatycznego oznaczania osób na zdjęciach. ...