Wszystko zaczęło się w styczniu, kiedy zaraz po informacji o rozwodzie najbogatszego człowieka świata, brukowiec „National Enquirer” opublikował artykuł na temat jego romansu z 49-letnią producentką filmową, byłą dziennikarką sportową sieci Fox Lauren Sanchez. Zaznaczył przy tym, że wszedł w posiadanie pikantnych SMS-ów i zdjęć wysyłanych do Sanchez oraz opisał je.
CZYTAJ TAKŻE: Prezes Amazona szantażowany przez zaprzyjaźniony z Trumpem tabloid
Jeff Bezos natychmiast rozpoczął prywatne dochodzenie w sprawie źródła wycieku. Zatrudnił Gavina de Beckera, specjalistę ds. bezpieczeństwa, doradcę dużych korporacji i sławnych osobistości.
Ten uznał, że smartfon zhakowali Saudyjczycy i to oni weszli w posiadanie pikantnych, ale prywatnych materiałów założyciela Amazona.
Swoje dochodzenie podsumował na łamach portalu „The Daily Beast”. „Nasi śledczy oraz kilku niezależnych ekspertów doszło do graniczących z pewnością wniosków, że Saudowie zdobyli dostęp do telefonu Bezosa i weszli w posiadanie jego prywatnych wiadomości” – powiedział.
Jego zdaniem powodem hakerskiego ataku mogły być zamieszczone w „Washington Post” artykuły na temat morderstwa dziennikarza i pisarza Jamala Khashoggi, który podpadł jednemu z członków rodziny królewskiej w Arabii Saudyjskiej. Khasioggi został w ubiegłym roku został zamordowany w konsulacie tego kraju w Stambule. Gazeta nagłośniła całą tę sprawę.
CZYTAJ TAKŻE: Świat ma już dwóch 100-miliarderów. Ale na krótko
Tymczasem „Washington Post” należy do Jeffa Bezosa, który początkowo podejrzewał o sprokurowanie całej afery kręgi zbliżone do Donalda Trumpa, z którym jest skonfliktowany. Także za sprawą „Washington Post”, który ostro krytykuje prezydenta USA.