Po bankructwie Goclever polskie marki mają problem

Bloomberg

Mimo kilkunastu lat na rynku, operacji w wielu krajach i szerokiej oferty, firma Goclever znalazła się w likwidacji. Co z innymi polskimi graczami na rynku elektroniki użytkowej?

O marce Goclever zrobiło się głośno, gdy w 2012 r. jej tablety w cenie 369 zł – wówczas najniższej na rynku – podbiły sieć sklepów Biedronka. Wyprzedawały się na pniu, poszło co najmniej kilkanaście tysięcy sztuk, więc szybko w sieciach handlowych pojawiały się oferty innych rodzimych marek. Nie producentów, ponieważ wówczas firmy stawiały na import produktów z Chin, które były tylko oznaczane ich marką. Dzięki temu nie musiały inwestować w kosztowne prace nad nowymi rozwiązaniami, rozwijały tylko dystrybucję w Polsce, ale także w innych krajach.

Od tabletu do drona

Spółka miała także wpadki, jak choćby głośny projekt Zoom.me Goclever z Mateuszem Kusznierewiczem. Mocno promowany, był po prostu interaktywną ramką na zdjęcia, ale nie sprzedażowym hitem.

Goclever jak inne polskie firmy działające w tym segmencie – TelForceOne (myPhone), Modecom, Lark, Manta czy Lechpol (Kruger & Matz) – od sprzętu mobilnego szła w kolejne kategorie, jak małe AGD, drony, a nawet e-rowery. W najlepszych dla nich latach polskie marki kontrolowały 20–30 proc. rodzimego rynku smartfonów, w tabletach były nawet liderem, wchodziły też w wiele innych segmentów.

CZYTAJ TAKŻE: Zbankrutowała znana polska firma z branży elektroniki użytkowej

W prawdopodobnie najlepszym dla firmy 2013 r. Goclever zwiększył przychody o niemal 67 proc., do ponad 200 mln zł. Firma nadal chciała szybko rosnąć, by w 2017 r. osiągnąć poziom 1 mld zł sprzedaży. Było jednak coraz gorzej, a Goclever obecnie przeprowadza upadłość likwidacyjną. „Dążymy do znalezienia rozwiązania umożliwiającego realizację napraw gwarancyjnych i pogwarancyjnych w najbliższym czasie” – podaje firma, zaznaczając, że produkty, które zostały naprawione przed datą ogłoszenia upadłości, zostaną odesłane do klientów w najbliższych dniach. Te, które nie zostały naprawione, zostaną odesłane do właścicieli bez naprawy, a właściciele mogą zgłaszać roszczenia.

Kupić jak najtaniej

Powodów takiego finału było wiele. – Rynek się nasycał, marki chińskie same weszły na nasz rynek i się promowały, a jeśli ktoś chciał kupować jak najtaniej, mógł korzystać z AliExpress czy innych serwisów – mówi jeden z dystrybutorów.

W najlepszych dla nich latach polskie marki kontrolowały 20–30 proc. rodzimego rynku smartfonów, w tabletach były nawet liderem

Jak mówi Wioletta Batóg, rzecznik sieci Media Markt, udział produktów pod polskimi markami jest dziś w asortymencie sieci marginalny.

– Stawiamy na najlepsze marki i atrakcyjne ceny, produkty mniej znanych producentów zawsze stanowiły margines naszej oferty. Liczy się również innowacyjność i efektywna logistyka dostaw – twierdzi Michał Mystkowski, rzecznik Media Expert. – Niestety, nie wszystkie firmy są w stanie spełnić standardy, których oczekujemy w imieniu naszych klientów. To oni decydują o tym, czy marka odniesie sukces czy nie – dodaje.

CZYTAJ TAKŻE: Skok przychodów Huawei. Czy sankcje nie działają?

W smartfonach rodzime marki już się w zasadzie nie liczą – według ostatnich i nieoficjalnych danych liderem jest Samsung z kilkunastopunktową przewagą w ujęciu wartościowym nad chińskim Huawei. Trzecią pozycję w tym ujęciu zajmuje Apple.

Walka o rynek

Upadek Goclever wpływa na innych graczy. – Każdy biznes jest obarczony pewnego rodzaju ryzykiem. Firmy takie jak nasza mają coraz więcej wyzwań. A największym z nich wydaje się sam polski konsument, który zachłysnął się tanimi produktami z AliExpress czy produktami zagranicznych marek, nie doceniając tego, co mają do zaoferowania polskie firmy. Zatrudniamy ponad 350 osób w kraju, by wprowadzać takie produkty i usługi, które konsument doceni – mówi Michał Leszek, dyrektor marketingu i członek zarządu w Lechpol Electronics.

CZYTAJ TAKŻE: Polska przestała być zieloną wyspą smartfonów

Niestety, upadek Goclever w tym nie pomaga, bo stawia w złym świetle wszystkie firmy. – W tym wypadku mówi się bardzo dużo o złym serwisie, czyli elemencie, w który my od dłuższego czasu staramy się inwestować i rozwijać – dodaje.

– Mamy własne call center oraz inżynierów, którzy mają znaczący wpływ na jakość i ostateczny kształt produktu i którzy na co dzień zajmują się usterkami – dodaje Michał Leszek.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Giełda utuczyła spółki high-tech, teraz są jej nadzieją

Po czwartkowym debiucie Red Dev Studio na parkiecie jest już notowanych ponad 30 firm ...

Internetowe zrzutki kwitną. To domena kobiet

Internetowe zrzutki przeżywają w Polsce boom. W ciągu dwóch lat liczba osób wspierających społeczne ...

Gdzie kupujemy sprzęt RTV i AGD? Zaskakujące wyniki badań

Rynek elektroniki użytkowej skutecznie opiera się internetowej rewolucji. Polacy chcą osobistego kontaktu z doradcą. ...

Zdrowsza żywność dzięki zawartym w niej mikrokapsułkom

Nad zwiększeniem w produktach spożywczych zawartości korzystnego dla zdrowia beta-glukanu pracuje dr hab. Marcin ...

Na poznańskiej Arenie. Gwiazdą nie tylko Cyberpunk

Tegoroczna edycja Poznań Game Arena zapowiada się na jeszcze większy sukces frekwencyjny niż edycja ...

Biały Dom chce walczyć z cenzurą w mediach społecznościowych

Prezydent Trump zachęca do dzielenia się przypadkami, w których poglądy stały się powodem zablokowania ...