Koronawirus uderzył w fabryki smartfonów. Sprzęt może podrożeć

Bloomberg

Chińscy producenci smart fonów poinformowali rosyjskie firmy telekomunikacyjne, że wstrzymują dostawy do połowy lutego. Wkrótce czeka to kolejnych odbiorców.

Huawei (i jego brand Honor), Xiaomi, Lenovo, ZTE, Realme i Vivo zaczęły zmieniać terminy dostaw nowych urządzeń. Rosyjscy operatorzy telekomunikacyjni mieli otrzymać pisma od partnerów, w których informują o przerwaniu wysyłki z powodu epidemii koronawirusa, gdyż zmusiło to fabryki do przedłużenia świętowania chińskiego Nowego Roku do 10 lutego. Chińczycy uprzedzają, że „istnieje prawdopodobieństwo przedłużenia tego terminu”.

Obecnie medyczni eksperci Państwa Środka twierdzą, że szczyt zachorowań na koronawirusa przypadnie na połowę lutego. Jednak jeszcze w zeszłym tygodniu ci sami eksperci podawali datę 1-2 lutego, po której powinien nastąpić spadek zachorowań.

CZYTAJ TAKŻE: Zaskakujący powrót na miejsce lidera rynku smartfonów

Przedstawiciele Vivo potwierdzili moskiewskiej gazecie „Kommiersant”, że z powodu epidemii dostawy wszystkich firm produkujących na terenie Chin przesuną się o około dwa tygodnie.

W 2019 roku w Rosji sprzedano około 30 milionów smartfonów, z tego ponad połowa była wyprodukowana w Chinach. Rosyjski rynek zdominowany jest przez pięć firm: trzy chińskie (Xiaomi, Huawei i jej brand Honor), koreańskiego Samsunga i amerykańskiego Apple (w sumie 82 proc. rynku).

Bloomberg

Według części rosyjskich ekspertów, jeśli opóźnienia dostaw wyniosą nie więcej niż dwa tygodnie nie powinno to odbić się na rynku. Przy ich wstrzymaniu do pięciu tygodni powstanie „pewien deficyt”, który zamieni się w duży problem wraz z wydłużeniem terminu. Jednak inni są zdania, że ceny smartfonów podskoczą o 10-15 proc. już pod koniec lutego – jeśli dostaw nadal nie będzie.

CZYTAJ TAKŻE: Te smartfony sprzedają się najlepiej. Jest duże zaskoczenie

Wszystko to pod warunkiem, że zakłócenia będą dotyczyły tylko firm chińskich. W Moskwie jednocześnie poinformowano, że również Apple zmienia terminy dostaw. Z powodu epidemii z epicentrum w okręgu przemysłowym Wuhan producenci smartfonów zaczęli szukać możliwości przeniesienia produkcji do innego rejonu Chin, a najlepiej poza ich granice.

Jeśli pojawi się czkawka w dostawach surowców, produkcji, montowaniu, testach i transporcie, to nastąpi klapa

Brytyjski „Daily Mail” opisuje „pogłoski”, że dwa flagowe produkty Apple – iPhone SE2 i iPhone 11 – padną ofiarą chińskiego wirusa. Ich produkcja w większości umiejscowiona jest w Chinach, co spowoduje zmniejszenie dostaw na rynek iPhone 11, a produkcja modelu SE2 może zostać odłożona. Ten ostatni miał być tańszą wersją iPhone`a SE przeznaczoną na rynki rozwijające się. Jego inauguracja miała się odbyć w pierwszym kwartale obecnego roku, przy jednoczesnym zwiększeniu przez Apple o 10 proc. produkcji wszystkich modeli (do 80 mln sztuk).

– Nie wyobrażam sobie takiego rozwoju wydarzeń, w którym łańcuch dostaw nie zostanie naruszony – powiedział agencji Bloomberg ekspert Patrick Moorhead o wpływie koronawirusa na cały chiński przemysł i eksport. – Jeśli pojawi się czkawka w dostawach surowców, produkcji, montowaniu, testach i transporcie, to nastąpi klapa – dodał.

CZYTAJ TAKŻE: Trump atakuje Apple: Produkujcie w USA!

Pierwszymi w kolejce ofiar zerwania łańcucha dostaw będą Indie, gdzie również produkowana jest znaczna część chińskich smartfonów. – Jeśli epidemia przedłuży się, to produkcja w marcu i kwietniu będzie dużym problemem – powiedział jeden z miejscowych biznesmenów, zajmujących się produkcją taniego modelu indyjskiego telefonu komórkowego.

Operatorzy w Rosji właśnie dowiedzieli się o opóźnieniach w dostawach smartfonów
Bloomberg

Na razie jeszcze indyjscy producenci nie okazują oficjalnie niepokoju, gdyż wcześniej zdążyli zrobić odpowiednie zapasy z powodu świętowania chińskiego Nowego Roku. Ale jeśli zamknięcie fabryk będzie się przedłużać w kłopoty wpadną nie tylko producenci miejscowych marek telefonów, ale i światowych. Tajwańskie firmy bowiem produkują w Indiach dla Apple oraz chińskiej Xiaomi, a także koreańskiego Samsunga. Wszyscy są uzależnieni od dostaw m.in. ekranów telefonów komórkowych czy modułów kamer telefonicznych z Chin.

Fachowcy twierdzą, że producenci mogą próbować zastąpić chińskie produkty dostawami z Wietnamu, Tajwanu czy Korei Południowej. Ale to będzie „ostatnia deska ratunku” wymagająca dokonania znaczny zmian w produkowanych modelach, m.in. ich designie.

Wszyscy liczą, że epidemia zostanie powstrzymana w ciągu najbliższych dwóch tygodni. – Jeśli problem przeciągnie się po 10 lutego, no to wtedy będziemy mieli prawdziwy kłopot – powiedział telewizji al-Jazeera szef India Cellular and Electronics Association Pankaj Mohindroo.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Giganci technologiczni idą na wojnę z wirusem

Największe i najbardziej innowacyjne firmy na świecie nie zamierzają bezczynnie obserwować, jak epidemia koronawirusa ...

Powstanie pływające miasto. Sposób na zmiany klimatu

Na Malediwach wybudowana zostanie aglomeracja unosząca się na wodzie. Ta pionierska konstrukcja w skali ...

Hakerzy włamali się do Tesli. Przez kamerę

Grupa hakerska o nazwie APT 69420 Arson Cats ogłosiła, że udało jej się dostać ...

Miliarderzy lecą w kosmos. W niedzielę Richard Branson

W niedzielę miliarder Richard Branson, założyciel Virgin Galactic, poleci w kosmos. To będzie ostatni ...

Polska AI pierwsza na świecie oszacuje ryzyko w ubezpieczeniach

Opracowywane przez rodzimą spółkę Quantee narzędzie o nazwie ActuAI ma być pierwszą na świecie ...

Po lockdownie Polacy odwrócili się od e-commerce

Mimo dynamicznych wzrostów sprzedaży w internecie w trakcie pierwszych miesięcy trwania pandemii, nie udało ...