Bez wątpienia pomagał producentom efekt niskiej ubiegłorocznej bazy, kiedy to na początku roku branża została dotkliwie dotknięta przez pandemię Covid-19 i wiążące się z nią załamanie łańcuchów dostaw oraz spadek zamówień. Ale wyniki i tak są przyzwoite.

Koreański Samsung dostarczył w I kwartale tego roku 76,5 mln smartfonów (skok o 28 proc.), co ponownie dało mu pierwszą pozycję na rynku i 22 proc. udział w rynku.

Na podium znalazły się też Apple i Xiaomi. Amerykański koncern dostarczył na rynek 52,4 mln urządzeń, aż o 41 proc. więcej niż przed rokiem, ale to nie wystarczyło do utrzymania pozycji nr 1, na którą niespodziewanie dostał się w ubiegłym roku. Nie jest to jednak wielki powód do zmartwienia, biorąc pod uwagę świetne wyniki finansowe amerykańskiego koncernu w I kwartale tego roku. Swoje produkty sprzedaje obecnie po stratosferycznych cenach.

CZYTAJ TAKŻE: Apple podwoił zyski. Ma jednak poważny problem

Z kolei trzeci na podium, Xiaomi, rozbudował swoją pozycję kosztem innej firmy z Państwa Środka. Huawei, bo o nim mowa, został w dużym stopniu wypchnięty z rynków międzynarodowych i wypadł z pierwszej piątki dostawców.

– Xiaomi jest na dobrej pozycji, by wkrótce zostać „nowym Huawei” – uważa Ben Stanton, analityk Canalys, zwracając też uwagę na rosnącą siłę innych chińskich firm jak Oppo czy Vivo.