Pierwszy pozew dotyczy czterech byłych pracowników, zatrudnionych obecnie w konkurencyjnej firmie Zoox z Kalifornii. Zostali oskarżeni o kradzież poufnych informacji, m.in. związanych z magazynowaniem energii.
CZYTAJ TAKŻE: Tesla celem hakerów z całego świata. To wyjątkowe zawody
Jak podaje serwis „Business Insider”, pracownicy zostali przyłapani przez przypadek. Jeden z nich, Craig Emigh, będąc już zatrudnionym w Zooxie, omyłkowo wysłał e-mail do swojego byłego współpracownika z Tesli. W załączniku dodał dokument prawnie zastrzeżony przez Teslę, podmienił w nim jedynie logo byłego pracodawcy na logo Zoox.
Tesla w obszernym pozwie opiera się na zapisach związanych z koniecznością dotrzymania tajemnicy handlowej, które obowiązują nawet po rozwiązaniu umowy o pracę.
Koncern uznał, że Zoox dzięki pozyskanym informacjom zaoszczędził ogromne sumy i czas potrzebny na wytworzenie technologii.
CZYTAJ TAKŻE: Wirtuoz baterii z Polski rodem
Tesla pozwała też w oddzielnej sprawie innego byłego pracownika, Chińczyka Guangzhi Cao, który miał wykraść kod źródłowy w projekcie Autopilot, nad którym amerykański koncern pracuje od pięciu lat, a także 300 tys. plików. Zaraz potem zatrudnił się u chińskiego producenta aut elektrycznych Xiaopeng Motors. Tymczasem firma ta wypuściła niedawno pierwszego elektrycznego SUV-a, w którym Tesla dopatrzyła się wielu rozwiązań zaskakująco podobnych do swoich.
Zarówno Zoox jak i Xiaopeng Motors zaprzeczają jakoby wykorzystali technologie Tesli i mówią o „naturalnym przepływie talentów”. Za chińską firmą stoją tacy potentaci jak Alibaba, czy Foxconn.
CZYTAJ TAKŻE: Wycieków danych będzie przybywać
Tesla wciąż jest najwyżej notowaną firmą w tej branży, a jej wartość rynkowa szacowana jest na ponad 56 mld dolarów, podczas gdy np. Zoox na niecałe 3 mld dolarów. Jednak kolejne firmy biorą się za produkcję elektrycznych pojazdów i podgryzają lidera.
Wojciech Sarnowski