Kolejny zwrot akcji? Fiskus nie rezygnuje z podatku cyfrowego

Wiceprezydent USA Mark Pence mocno zaskoczył swoją wypowiedzią na temat podatku cyfrowego
Piotr Malecki/Bloomberg

Choć wiceprezydent USA Mike Pence na koniec wizyty w Polsce oficjalnie podziękował za odrzucenie podatku cyfrowego, to resort finansów wcale tego nie przesądza – dowiedziała się „Rzeczpospolita”.

Premier Mateusz Morawiecki od miesięcy mówił, że koncerny cyfrowe płacą za niskie podatki. W resorcie finansów trwały prace nad wprowadzeniem nowego podatku od gospodarki cyfrowej, co potwierdzano w lipcu. Dlatego zaskoczeniem była wypowiedź wiceprezydenta USA Mike’a Pence’a podczas jego wizyty w Polsce: – Z głęboką wdzięcznością Stany Zjednoczone przyjęły odrzucenie przez wasz kraj propozycji podatku od usług cyfrowych, który utrudniłby wymianę handlową między naszymi krajami – mówił na konferencji po spotkaniu z prezydentem Andrzejem Dudą.

CZYTAJ TAKŻE: Polski fiskus jest zniecierpliwiony. Chce rozliczyć cyfrowych gigantów

Wyjaśniał to później wiceszef Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha: – To jest wątek ogólnej pochwały tego, jak w Polsce jest prawidłowo zbudowany system podatkowy, jak nasze obciążenia fiskalnie nie hamują możliwości inwestowania w Polsce – mówił w TVN24.

Będzie albo nie będzie

Tymczasem Ministerstwo Finansów nie jest tak zdecydowane. – W projekcie ustawy budżetowej na 2020 r. nie zostały zapisane wpływy z tzw. podatku cyfrowego. W tym zakresie kontynuujemy dyskusje na forum unijnym oraz OECD. Trwają również wewnętrzne prace analityczne – wyjaśnia „Rzeczpospolitej” biuro prasowe resortu. Na pytanie, jak w takim razie traktować wypowiedź wiceprezydenta Pence’a, odpowiedzi nie uzyskaliśmy.

Szef KPRM Michał Dworczyk powiedział w Polskim Radiu, że prace nad podatkiem nie są prowadzone. Kto więc ma rację?

W Europie dyskusja wokół dodatkowego opodatkowania cyfrowych potęg trwa od dawna. Głównie chodzi o cztery firmy – Google, Apple, Facebook, Amazon (tzw. GAFA) – czyli liderów w swoich segmentach rynku, których skala działalności ma zdaniem wielu rywali ograniczać konkurencję na rynku. Według danych Komisji Europejskiej firmy międzynarodowe płacą średnio 23,2 proc. podatku, a cyfrowe – tylko 9,5 proc.

CZYTAJ TAKŻE: Będzie podatek cyfrowy we Francji. Ameryka protestuje

– Kwestia podatku cyfrowego jest trybikiem w maszynie podatkowej, która dziś ewidentnie nie realizuje postawionego przed nią celu – mówi dr Szymon Wierciński, ekspert w zakresie strategii e-biznesu z Akademii Leona Koźmińskiego. – Podatek cyfrowy, tak jak cło, może wywołać kontrreakcję. Gospodarka amerykańska będzie mogła sobie to odbić np. na akcyzie na francuskie wina lub podnoszeniu cła na polskie produkty rolne, lub, o zgrozo, na wprowadzeniu opłat za dostęp do wyszukiwarki Google’a lub Gmaila. Oczywiście nie dla docelowych użytkowników, ale np. dla producentów telefonów działających na Androidzie, którzy ten koszt przerzucą na konsumenta, podnosząc ceny na swoje produkty – dodaje.

Giganci kontra reszta

Bruksela opracowała nawet plan wprowadzenia europejskiego podatku cyfrowego, co miało przynieść 5 mld euro wpływów rocznie. Plan na razie upadł, bo wiele krajów wystraszyło się, iż tak mocny atak na amerykańskie koncerny spowoduje akcję odwetową. W zamian zobowiązano się, że zostanie opracowany projekt opodatkowania, ale już tylko wpływów z działalności reklamowej w gospodarce cyfrowej, co odczułyby Google czy Facebook, ale już niekoniecznie Amazon czy Apple.

W projekcie ustawy budżetowej na 2020 r. nie zostały zapisane wpływy z tzw. podatku cyfrowego

Równolegle trwają prace w OECD, których celem jest uzgodnienie opodatkowania gospodarki cyfrowej. Szczegóły mają być znane w 2020 r.

Polska nie chciała na to czekać. W opublikowanym w kwietniu wieloletnim planie finansowym państwa na lata 2019–2022 resort finansów zapisał, że w 2020 r. wpływy z podatku cyfrowego mogą wynieść ok. 220 mln zł.

CZYTAJ TAKŻE: Miliard z podatku cyfrowego mocno zawyżony

Plan jest już nieaktualny, skoro w budżecie nie uwzględniono wpływów. Niemniej niektóre firmy same zmieniają podejście. – W trzecim kwartale 2018 r. zdecydowaliśmy o zmianie naszego systemu rozliczeniowego. Przychody od reklamodawców, z którymi współpracują nasze zespoły w Polsce, są od tej pory księgowane w Polsce. Nadal będziemy przestrzegać naszych zobowiązań podatkowych wynikających z polskiego i europejskiego prawa – wyjaśnia biuro prasowe Facebooka.

Z danych spółki Facebook Poland za 2018 r. wynika, że jej przychody wzrosły o 69,2 proc. do 51,94 mln zł. Zysk netto wyniósł 3,64 mln zł, podczas gdy rok wcześniej 2,85 mln zł.

CZYTAJ TAKŻE: Bruksela na wojennej ścieżce z gigantami internetu

– To rządy decydują o przepisach podatkowych, a Google się do tych przepisów stosuje i płaci wszystkie wymagane prawem podatki – mówi Adam Malczak, menedżer komunikacji korporacyjnej Google Poland & CEE.

OPINIA

Andrzej Pośniak
partner zarządzający kancelarią CMS, szef praktyki podatkowej

Gospodarka poszła tak bardzo do przodu, że tradycyjna zasada, iż firma płaci podatek tam, gdzie ma siedzibę, stała się nie na czasie, przynajmniej jeśli chodzi o firmy internetowe, które generują przychody w dowolnym miejscu na świecie. Co więcej, firmy działające online często nawet nie mają znaczących aktywów, trudno jest też określić, jaka część przychodów powstaje w konkretnych krajach, a to mogłoby stanowić podstawę opodatkowania. Poza dodatkowymi kwestiami natury politycznej są to główne wyzwania dla państw pragnących stworzyć nowy podatek odpowiadający nowym modelom biznesowym i opodatkować gospodarkę cyfrową. W globalnym handlu online prym wiodą spółki amerykańskie, ale warto mieć na uwadze, że wkrótce mogą do tej grupy dołączyć firmy azjatyckie.

Kolejne kraje kontra giganci

Podatek cyfrowy najszybciej może zacząć obowiązywać we Francji i Włoszech, a do podobnego kroku szykują się następne państwa. – W naszym własnym interesie jest mieć sprawiedliwy podatek cyfrowy – mówił niedawno minister finansów Francji Bruno Le Maire. Francuzi jednak mocno spuścili z tonu, zgodzili się na to, aby ich podatek obowiązywał tylko do momentu, gdy podobne regulacje wprowadzi OECD, co jest planowane na 2020 r. Także we Włoszech podatek od działalności w internecie ma zacząć obowiązywać. Jego stawka to 3 proc., a podstawą opodatkowania ma być przychód z reklam albo z prowadzenia platform typu marketplace. Na podobny krok gotowa jest także Hiszpania czy Austria. Ich celem jest dodatkowe opodatkowanie sprzedaży internetowych reklam. Amerykanie już zapowiedzieli, że sprawdzą, czy wprowadzenie podatku we Francji nie będzie dyskryminacją firm z USA.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Polsat znacznie podnosi ceny programów. Kablówki mogą podrożeć

O ponad sto procent ma wzrosnąć opłata, którą Grupa Polsat pobiera od operatorów kablowych ...

Wiceprezes Ericssona: Polska może jeszcze zostać europejskim pionierem w 5G

W połączeniu z istniejącymi centrami badawczo-rozwojowymi, szacujemy wartość inwestycji i produkcji w Polsce na ...

Łukasz Trybuś: W e-sporcie liczy się mocne łącze z internetem i myszka

Ostatnio duży turniej w USA wygrał 16-latek, za co zdobył nagrodę rzędu 11,5 mln ...

Korea Północna wyda własnego eBooka. O całej rodzinie Kimów

Władze w Pjongjangu planują wydać eBooka dla członków i pracowników partii, który będzie opowiadał o ...

Rewolucja w grach. Zabójca konsol od Google`a

Google uruchomi streaming, który ma sprawić, że Xbox, PlayStation i komputery staną się zbędne. ...

Facebook bije w Tindera. Uruchomił własny serwis randkowy

Serwis Facebook Dating ruszył w Stanach Zjednoczonych i 19 innych państwach, a na początku ...