Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego w TSMC narasta konflikt płacowy, mimo rekordowych zysków.
- Jakie konsekwencje dla światowej gospodarki może mieć strajk w tajwańskiej firmie.
- Jak ugoda w Samsung Electronics obnażyła wewnętrzne podziały, stając się ostrzeżeniem dla całej branży.
Powodem eskalacji napięcia na linii pracodawca – załoga w TSMC są doniesienia o planowanych cięciach premii za wyniki. Dzieje się to w momencie, gdy spółka notuje rekordowe zyski napędzane rewolucją sztucznej inteligencji. Sytuacja jest poważna, bo jakiekolwiek zakłócenia w dostawach chipów dla takich marek jak Apple czy Nvidia mogą wywołać natychmiastowy efekt domina w całej światowej gospodarce.
Miliardy na fabryki kosztem wynagrodzeń
TSMC to gracz, który zajmuje wyjątkowe miejsce w globalnym łańcuchu dostaw, ale również w społeczeństwie samego Tajwanu. Firma, która jest tam powszechnie nazywana „świętą górą strzegącą narodu”, stanowi fundament bezpieczeństwa ekonomicznego i geopolitycznego wyspy. To właśnie dlatego wewnętrzny spór o podział wypracowanych zysków wywołuje tak ogromne poruszenie społeczne. Choć przedsiębiorstwo oficjalnie nie potwierdziło dotąd planów redukcji bonusów, w grupach pracowniczych na Facebooku oraz w lokalnych mediach wrze od plotek.
Czytaj więcej
Po latach kryzysu i utraty pozycji w wyścigu AI Intel niespodziewanie wraca do gry. Lepsze od prognoz wyniki finansowe i rosnący popyt na procesory...
Frustracja personelu wynika z jaskrawego kontrastu między twardymi danymi finansowymi a zakulisowymi zapowiedziami cięć. W I kwartale TSMC odnotowało spektakularny, aż 58-proc. wzrost zysku netto rok do roku. Pracownicy są oburzeni, jednak, że kierownictwo, mimo to, zamierza ograniczyć ich premie. Wedle pogłosek pieniądze te pomogłyby koncernowi sfinansować gigantyczny program inwestycji kapitałowych. Według medialnych doniesień tajwański koncern realizuje obecnie niezwykle ambitny plan budowy aż 12 nowych zakładów produkcyjnych. Załoga otwarcie sprzeciwia się tej strategii, bojąc się, że koszty globalnej ekspansji i wyścigu technologicznego będą przerzucone na jej barki (poprzez uszczuplenie wypracowanych nagród rocznych).
Lekcja z protestów w Samsungu
Widmo masowego protestu na Tajwanie zyskało na sile po wydarzeniach w Korei Południowej, gdzie tuż przed zaplanowanym na 21 maja rozpoczęciem 18-dniowego strajku generalnego zawarto ugodę w Samsung Electronics. W sporze brało udział około 48 tys. członków związków zawodowych, co groziło paraliżem dostaw komponentów. Ostatecznie, przy mediacji rządu, wypracowano wstępną umowę, na mocy której około 10,5 proc. zysku operacyjnego wydziału chipów ma być wypłacane pracownikom w formie premii w akcjach przez najbliższe 10 lat. Głosowanie związkowców potrwa do 27 maja. Co istotne, inwestorzy przyjęli rozejm z ulgą, choć analitycy giełdowi otwarcie ostrzegają przed skokowym wzrostem kosztów pracy.
Czytaj więcej
Samsung próbuje zażegnać największy kryzys pracowniczy w swojej historii. Jeśli rozmowy ze związkami zawodowymi zakończą się fiaskiem, ponad 45 tys...
Kontrakt w Samsungu obnażył jednak głębokie podziały wewnątrz struktur firmy, co stanowi poważne ostrzeżenie dla menedżerów z TSMC. Wynegocjowany układ faworyzuje pracowników dywizji chipów pamięci, którzy dzięki boomowi na AI mogą liczyć na bonusy sięgające nawet 416 tys. dol. Pracownicy innych działów zostali tymczasem niemal całkowicie pominięci. Taki układ wywołał wściekłość mniejszych związków, takich jak NSEU i SECU, które oskarżyły liderów o pośpieszne ustępstwa i marginalizację pozostałych pionów korporacji.
Analitycy wskazują, że niepokoje u dwóch znaczących graczy na rynku chipów uwypuklają strukturalne napięcie w branży technologicznej. Z jednej strony firmy muszą ponosić astronomiczne nakłady na rozwój infrastruktury dla sztucznej inteligencji, z drugiej zaś pracownicy – świadomi swojej unikalnej pozycji negocjacyjnej – stanowczo domagają się udziału w zyskach.