Uber i jego krewniacy na ostrym zakręcie

Usługi car-sharingu znalazły się w dołku z powodu koronawirusa
Bloomberg

Usługi najmu aut czy hulajnóg na minuty i platformy typu Uber to przyszłość transportu w mieście. Dziś jednak nie są one rentowne, a idea ograniczania ruchu ulicznego, która im przyświeca, stoi pod znakiem zapytania.

W Miami, w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego, ruszy miejska aplikacja transportowa, która ma nagradzać za rezygnację z podróżowania prywatnymi autami. Zaoferuje zniżki i promocje na łączone przejazdy – od hulajnóg, przez car-sharing, po komunikację zbiorową. Celem jest zmiana nawyków komunikacyjnych.

CZYTAJ TAKŻE: Koniec z tanim i łatwo dostępnym Uberem? Dramatycznie brakuje kierowców

Eksperci twierdzą, że w kontekście rosnących korków i braku miejsc parkingowych metropolie będą stawiać na radykalne zmiany w transporcie, w tym właśnie współdzielenie (tzw. sharing) pojazdów. Problem w tym, że te rozwiązania z różnych względów wciąż dalekie są od ideału.

Szukanie rentowności

Operatorzy aut czy hulajnóg pożyczanych na minuty, działający w Polsce, przyznają w rozmowach z „Rzeczpospolitą”, że dziś i pewnie jeszcze w perspektywie kilku kolejnych lat biznes będzie generował jedynie koszty. – Na razie trwa rywalizacja o zajęcie pozycji na rynku – potwierdza nam przedstawiciel spółki, która specjalizuje się w wynajmie elektrycznych jednośladów.

Włodzimierz Łoziński, kierujący Vooom, aplikacją do lokalizacji i pożyczania pojazdów, tłumaczy, że obecnie zapewne żaden biznes „sharingowy” nie jest rentowny. – To się z czasem zmieni, a od rewolucji w mobilności w miastach nie ma odwrotu – podkreśla.

Tysiące użytkowników zainstalowało już odpowiednie aplikacje i skorzystało z usług wypożyczenia e-hulajnóg.
Shutterstock

Na razie jednak, wraz z dynamicznym rozwojem usług współdzielonego transportu, dochodzi do pewnych przetasowań. Z rynku e-hulajnóg w 2019 r., zaledwie cztery miesiące od startu, wycofał się litewski CityBee. Firma liczyła, że po sukcesie sieci wynajmu aut dostawczych powtórzy ten scenariusz z jednośladami. Nie wytrzymała jednak rywalizacji z kilkoma innymi operatorami i zdecydowała się wycofać z Polski flotę jednośladów. Jak wskazała nam Matylda Żemajtis, odpowiadająca w polskim oddziale CityBee za relacje z mediami, to była decyzja stricte biznesowa.

CZYTAJ TAKŻE: Autobus i hulajnoga połączone w jednej aplikacji

Z ulic Warszawy, a wcześniej Krakowa, innowacyjną flotę mikroaut wycofał również Traficar. Niewielkich rozmiarów dwuosobowe samochody chińskiej marki Zhidou miały być odpowiedzią na brak miejsc parkingowych. – Takie mikroauto zajmuje niewiele przestrzeni. Na pojedynczym stanowisku mogły parkować dwa samochody – wskazuje Magdalena Hibner, dyrektor marketingu w firmie Traficar.

Jednak analitycy nie mają wątpliwości, że brak rentowności i decyzje niektórych operatorów o wycofaniu floty to tylko przejściowe problemy. Zdaniem prezesa Vooom rynek odwraca się od posiadania w stronę współdzielenia, a istotą jest skuteczne przemieszczanie się z punktu A do punktu B. – A do tego nie jest potrzebne prywatne auto – przekonuje Łoziński. I dodaje, że przyszłością są tzw. platformy MaaS (z ang. mobilność jako usługa), które pozwolą użytkownikom wykorzystanie najefektywniejszego środka transportu w danej chwili i na danym odcinku podróży, łącząc różne formy komunikacji, od hulajnóg czy rowerów pożyczanych na minuty, przez car-sharing, taksówki i platformy, jak Uber, po autobusy i tramwaje.

dziś i pewnie jeszcze w perspektywie kilku kolejnych lat ten biznes będzie generował jedynie koszty

– Podróże multimodalne, ich planowanie i płatności w jednym miejscu, w tym również w formie np. pakietów miesięcznych, to przyszłość – zaznacza.

Mgliste perspektywy

Współdzielony transport jako remedium na zatłoczone ulice, nadmiar spalin i deficyt parkingów, może budzić jednak wątpliwości. Najnowsza analiza McKinsey & Company, wykonana na przykładzie doświadczeń z Monachium, pokazuje, że tzw. mikromobilność (e-skutery, hulajnogi) nie wpłynęły na oczekiwane ograniczenie wykorzystania prywatnych aut w mieście. Badania wykazały, że za nawet 60 proc. wszystkich pokonanych przez podróżujących w Monachium kilometrów, odpowiadają samochody (przy tym w 3/4 prywatne, a nie te w car-sharingu czy przewozach typu Uber). Dla porównania współdzielona mikromobilność stanowiła ok. 0,1 proc. Analitycy McKinsey twierdzą jednak, że za 10 lat te proporcje będą wyglądać już inaczej. Wedle prognoz w 2030 r. w Monachium na e-hulajnogach ma być wykonywanych nawet 250 mln podróży, co dziś generowałoby udział na poziomie 8–10 proc. wszystkich kilometrów przejeżdżanych w tym mieście. W tym okresie udział prywatnych aut miałby skurczyć się do 25–30 proc.

CZYTAJ TAKŻE: Zhakowane hulajnogi stały się wulgarne

W Polsce znaczenie mikromobilności też będzie rosnąć. Wiele wskazuje na to, że w przyszłym roku swoje usługi w zakresie wynajmu rowerów miejskich wprowadzą znane z wynajmu hulajnóg i car-sharingu firmy: Lime oraz innogy.

Mniej klarowna jest przyszłość współdzielenia aut na minuty. Dowodzi tego decyzja, jaką podjął właśnie ShareNow (w naszym kraju znany z taksówek FreeNow). Jeden z największych operatorów car-sharingu na świecie ogłosił zamknięcie biznesu we wszystkich miastach Kanady i USA oraz w Londynie, Florencji i Brukseli. Usługa będzie wycofana w lutym 2020 r. Gigant argumentuje to niestabilną sytuacją na rynku mobilności, rosnącymi kosztami, dużą konkurencją i brakiem niezbędnej infrastruktury, m.in. do obsługi samochodów elektrycznych.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Autobus i hulajnoga połączone w jednej aplikacji

Startup Vooom uruchomi w Warszawie usługę, która ma zintegrować różne formy transportu, w tym ...

Startup stworzył rakietę, która weszła w przestrzeń kosmiczną

Japoński startup działający w branży kosmicznej w sobotę dokonał udanego wystrzelenia pierwszej, niewielkiej rakiety ...

Hongkong stał się polem walki w popularnej grze GTA V

Protesty w Hongkongu przeniosły się do cyfrowego świata rozrywki. Już kilka tygodni temu Chiny ...

Domena .org przejęta za miliard dolarów. Podwyżki i cios w piratów

Internet Society, organizacja zarządzająca PIR (Public Interest Registry), czyli rejestrem domen .org, zdecydowała się ...

Xiaomi traci gwałtownie na wartości

Słabnący rynek smartfonów, spowalniająca gospodarka i zaostrzająca się konkurencja z takimi firmami jak Huawei ...

Wiceminister zdrowia: Systemy e-zdrowia przechodzą chrzest bojowy

Od dwóch lat pieniędzy na e-zdrowie nie brakuje – mówi Janusz Cieszyński, wiceminister zdrowia. ...