Airbnb pożera Londyn. Hotele i mieszkańcy mają dość

W ciągu czterech lat oferta najmu krótkoterminowego w Londynie wzrosła czterokrotnie. Często narusza miejskie przepisy oraz winduje czynsze i ceny nieruchomości.

Publikacja: 25.02.2020 00:38

Airbnb pożera Londyn. Hotele i mieszkańcy mają dość

Foto: Shutterstock

Lokale mieszkaniowe wykupują firmy specjalizujące się w wynajmie krótkoterminowym. Według stanu na maj 2019 roku aż 81 tys. nieruchomości w Londynie było zarejestrowanych na samo tylko Airbnb. Z tego aż 23 proc., czyli 11,2 tys. – z naruszeniem przepisów, które ograniczają możliwość wynajmu lokalu do 90 dni w roku.

CZYTAJ TAKŻE: Polski minister finansów idzie na wojnę z Airbnb

Airbnb nie udostępnia danych klientów, co oznacza, że lokalne władze same muszą dawać sobie radę z odszukiwaniem na platformie osób, które łamią zasady. Z danych ratusza wynika, że 30 proc. ofert na platformie należy do osób, które mają trzy lub więcej lokali na wynajem. Na początku działalności platformy takich oferentów było niewielu, ale ostatnie cztery lata zmieniły całkowicie oblicze najmu krótkoterminowego w stolicy Wielkiej Brytanii.

""

Adobe Stock

cyfrowa.rp.pl

W Camden i Westminster, dwóch londyńskich dzielnicach najbardziej dotkniętych wzrostem czynszów krótkoterminowych, aż 7 proc. wszystkich zasobów mieszkaniowych jest dostępnych na Airbnb. Aż 48 procent z nich regularnie przekracza 90-dniowy limit wynajmu – podaje wired.com. Tymczasem lokalny samorząd ma długą listę – 6 tys. rodzin, które czekają na mieszkania i domy socjalne. Aż 56 proc. ofert na Airbnb to całe domy wynajmowane turystom. Airbnb zaprzecza danym ratusza i twierdzi, że w ofercie ma 60 tys. lokali w Londynie, z czego 37 tys. to całe domy. Jednocześnie nie komentuje i nie podaje własnych danych na temat łamania regulaminu i niestosowania się do ograniczeń narzuconych przez londyński ratusz.

CZYTAJ TAKŻE: Airbnb w opałach. „Etyczny” konkurent rozpoczął atak

Według urzędników wynajem krótkoterminowy „wyrwał się spod kontroli” i zagraża nie tylko hotelom i pensjonatom, ale też zwykłym mieszkańcom Londynu, pozbawiając ich szansy zdobycia domów i mieszkań socjalnych, a także drastycznie podbijając czynsze oraz ceny nieruchomości. Ofiarami nieuczciwych właścicieli lokali padają też turyści, którzy na miejscu zastają mieszkania z nieczynnymi łazienkami, zatkanymi rurami, brudem i połamanymi meblami. Czasem okazuje się, że ogłoszenie było fałszywe i zamiast pewnego i niedrogiego noclegu muszą szukać sobie miejsca w drogich londyńskich hotelach.

Firmy zajmujące się wynajmem starają się tak obniżać koszty, że poza mieszkaniami nie ma ich fizycznie w Londynie, więc nie ma się do kogo zwrócić o pomoc. Większość call center obsługujących takie nieruchomości znajduje się na Filipinach.

CZYTAJ TAKŻE: Airbnb po strzelaninie kończy z „party houses”

Londyński ratusz zaapelował do rządu, by wreszcie wprowadził regulacje prawne, które zmuszą takie platformy jak Airbnb i Booking.com do wprowadzenia obowiązkowych rejestrów wynajmu krótkoterminowego, co ułatwiłoby egzekwowanie przepisów.

Lokale mieszkaniowe wykupują firmy specjalizujące się w wynajmie krótkoterminowym. Według stanu na maj 2019 roku aż 81 tys. nieruchomości w Londynie było zarejestrowanych na samo tylko Airbnb. Z tego aż 23 proc., czyli 11,2 tys. – z naruszeniem przepisów, które ograniczają możliwość wynajmu lokalu do 90 dni w roku.

CZYTAJ TAKŻE: Polski minister finansów idzie na wojnę z Airbnb

Pozostało 86% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Globalne Interesy
Elon Musk znów miesza w X. Czy ta zmiana nie zdenerwuje użytkowników?
Globalne Interesy
Intel kasuje gigantyczną inwestycję. Co z opóźnioną budową fabryki w Polsce?
Globalne Interesy
Elon Musk skapitulował w wojnie o sztuczną inteligencję. Pogrążyły go maile
Globalne Interesy
Elon Musk chce zakazać używania iPhone'ów. Wszystko przez ChatGPT
Akcje Specjalne
Naszym celem jest osiągnięcie 9 GW mocy OZE do 2030 roku
Globalne Interesy
Sukces misji największej rakiety świata. Elon Musk świętuje i szykuje „mechazillę”
Globalne Interesy
Ten koncern jest już więcej wart niż Apple. A lada moment zaatakuje pozycję nr 1