Według agencji Bloomberga kongresmeni badają, w jaki sposób Facebook i inne platformy internetowe wpływają na światopogląd użytkowników. Zwłaszcza po zeznaniach przed Kongresem sygnalistki pracującej w Facebooku. Okazało się, że działania są niezbędne i pilne.

Frances Haugen ujawniła wewnętrzną dokumentację, z której wynika, że pracownicy Facebooka wiedzieli, że algorytmy firmy mające na celu zwiększanie zaangażowania użytkowników zachęcają ich do sięgania po bardziej kontrowersyjne i szkodliwe treści.

Każda zautomatyzowana czynność w internecie - od szeregowania treści i wyświetlania wyników wyszukiwania po oferowanie rekomendacji lub wyświetlanie reklam - jest kontrolowana przez kod komputerowy napisany przez programistów. Niektóre z tych algorytmów korzystają ze sztucznej inteligencji, aby zdobyć więcej informacji o użytkownikach i generowanych przez nich treściach, co wpływa potem na wyniki wyszukiwania – pisze Bloomberg. Portale społecznościowe nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za działanie tych algorytmów, nawet jeśli szkodzi ono użytkownikom.

Czytaj więcej

Facebook chce zmienić nazwę. Odcięcie się od kontrowersji?

Wydaje się, że ostatnie zeznania Haugen oraz kontrowersje jakie zbudzają działania portali społecznościowych zjednoczyły Republikanów i Demokratów, którzy uważają, że konieczne są zmiany w zasadach prywatności i przepisach antymonopolowych w branży technologicznej. Nie wiadomo, kiedy uda się wprowadzić konkretne zmiany, ale determinacja ustawodawców jest na tyle duża, że uregulowanie automatycznych algorytmów staje się możliwą strategią, mimo pierwszej poprawki do amerykańskiej konstytucji, która zakazuje ograniczania wolności religii, prasy, słowa, petycji i zgromadzeń.

Zarówno Republikanie, jak i Demokraci zgadzają się, że firmy technologiczne powinny ponosić pewną odpowiedzialność, chociaż sekcja 230 ustawy o uczciwości w komunikacji z 1996 r. zapewnia szeroki immunitet prawny platformom internetowym.

- Algorytmy stojące za platformami mediów społecznościowych są czarnymi skrzynkami, co utrudnia społeczeństwu i decydentom prowadzenie nadzoru i sprawdzanie czy firmy działają zgodnie nawet z własną polityką - powiedział Bloombergowi senator Ed Markey, demokrata z Massachusetts. W maju przedstawił on projekt ustawy, która „pomoże odsłonić kurtynę zasłaniającą firmy Big Tech, wprowadzić surowe zakazy dotyczące szkodliwych algorytmów i nadać priorytet przywracania sprawiedliwości społecznościom, które od dawna są dyskryminowane, pociągając do odpowiedzialności platformy”.

Senator Richard Blumenthal, demokrata z Connecticut, który jako przewodniczący senackiej podkomisji ochrony konsumentów prowadził dochodzenie w Kongresie w sprawie zarzutów Frances Haugen, w zeszłym tygodniu zaprosił szefa Facebooka Marka Zuckerberga do złożenia zeznań przed Kongresem. Blumenthal określił AI tej platformy jako zagrożenie nie tylko dla samych użytkowników, ale także dla demokracji - informuje Bloomberg.