W rozmowie z „Die Zeit” minister stwierdziła, że nie może wykluczyć takiej ewentualności, aczkolwiek „zamknięcie byłoby poważną i ewidentną ostatecznością”. Faeser powiedziała, że najpierw wszystkie inne opcje muszą zostać wyczerpane. Dodała też, że Niemcy dyskutują z partnerami w Unii Europejskiej, jak uregulować działalność Telegrama na terenie wszystkich krajów Wspólnoty.

Komunikator ten jest ulubionym narzędziem antyszczepionkowców i skrajnej prawicy, ponieważ twórcy aplikacji odmawiają współpracy z władzami oraz ujawniania wszelkich danych o użytkownikach.

W zeszłym roku w Niemczech wybuchł skandal, kiedy okazało się, że na jednej z grup na Telegramie przedstawiciele skrajnej niemieckiej prawicy planowali zamach na premiera kraju związkowego Saksonia Michaela Kretschmera. Telewizja ZDF ujawniła, że członkowie grupy Dresden Offlinevernetzung (Drezno Sieć poza siecią) wymieniali się informacjami, jak to zrobić. Okazało się też, że niemieccy neonaziści współpracowali z amerykańskimi ekstremistami MZWNEWS skupionymi wokół Johna de Nugenta, określającego siebie jako „aktywista na rzecz białej rasy”. Amerykanie mieli instruować Niemców, jak tworzyć małe komórki terrorystyczne i wzywać do „zrobienia porządku”.

Czytaj więcej

YouTube nie radzi sobie z kłamcami. Dramatyczny apel

Dziennikarze ZDF twierdzą, że powstało około dziesięciu takich podgrup, które spotykały się osobiście, nie tylko w internecie, i planowały akcje terrorystyczne. Organizację rozbito w grudniu zeszłego roku w wyniku działań policji federalnej w Dreźnie i okolicach.

Za ewentualną blokadą Telegrama jest także szef bawarskiej partii CSU Markus Söder, który wprost wezwał do wprowadzenia prawnej możliwości wyłączenia aplikacji.

Pomysł blokady ma jednak wielu przeciwników, którzy uważają go za zbyt kontrowersyjny i antydemokratyczny. Poseł do Bundestagu z partii FDP Konstantin Kuhle uważa, że „wyłączanie platform cyfrowych nie pasuje do wolnego, konstytucyjnego państwa”.