W sobotę ustalono, że nowe obowiązki- jakie Bruksela nałoży na tzw. Big Techy (m.in. Meta, Google, Amazon) obejmą szybsze usuwanie nielegalnych treści i towarów, wyjaśnianie użytkownikom sposobu działania ich algorytmów oraz podejmowanie bardziej rygorystycznych działań w zakresie rozpowszechniania dezinformacji. Firmy, które złamią reguły, muszą liczyć się z potężnymi karami. Te mają bowiem sięgać do 6 proc. rocznych obrotów gigantów.

Przepisy dyrektywy o usługach cyfrowych (Digital Services Act - DSA) to rewolucja. Jak podkreśla w oświadczeniu przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, DSA „ulepszy” podstawowe zasady dla wszystkich usług internetowych w UE. - Wprowadza w życie zasadę, że to, co nielegalne offline, powinno być nielegalne online - zaznacza.

Według niej im większa platforma cyfrowa tym bardziej powinna zdawać sobie sprawę, że spoczywają na niej większe obowiązki. Margrethe Vestager, europejska komisarz ds. konkurencji, przekonuje, iż ustawa zagwarantuje, że platformy będą odpowiedzialne „za ryzyko, jakie ich usługi mogą stanowić dla społeczeństwa i obywateli”.

Czytaj więcej

Unia zdecydowała: będzie jedna ładowarka. Apple ma problem

DSA to regulacje niezależne od DMA (Digital Markets Act), dyrektywy, która została uzgodniona w marcu. Jednak oba akty wpływają na świat technologii (o ile ten pierwszy koncentruje się na tym, jak firmy kontrolują treści na swoich platformach, to DMA skupia się na tworzeniu równych szans między firmami w świecie online). W ramach nowych przepisów zabroniona będzie np. ukierunkowana reklama oparta na religii, orientacji seksualnej lub pochodzeniu etnicznym, ale także stosowanie rozwiązań tzw. dark patterns, czyli interfejsów celowo wprowadzających w błąd, czy też zwodzących użytkowników w celu nakłonienia ich do dokonania pewnych wyborów. Giganci jak Meta, czy Netflix będą musieli tłumaczyć się ponadto z zasad działania swoich algorytmów, które np. sortują treści i sugerują nam konkretne materiały. Firmy będą musiały oferować także system rekomendacji nieoparty na profilowaniu.

Big Techy muszą liczyć się w UE ze specjalnym traktowaniem. Nowe przepisy od większych graczy będą wymagać więcej. Firmy mająca co najmniej 45 mln użytkowników w UE, takie jak Facebook (obecnie Meta), czy Alphabet (spółka-matka Google) będą poddawane największej kontroli.

Uzgodnione właśnie reguły DSA wymagają teraz przegłosowania, co – zdaniem ekspertów – jest w zasadzie już tylko formalnością. Przepisy miałyby wejść w życie – w zależności od tego co nastąpi później – 15 miesięcy od ich uchwalenia lub 1 stycznia 2024 r.