Moskwa liczy, iż ten innowacyjny projekt zrewolucjonizuje infrastrukturę cyfrową kraju. Na razie przedsięwzięcie jest na etapie projektowania i wyboru odpowiednich technologii. W skrócie chodzi o umieszczenie infrastruktury informatycznej na specjalnych, dużych barkach.
Dlaczego Rosja chce stawiać serwery na statkach?
Co ciekawe, nie muszą to być jednostki z własnym napędem. W całej inwestycji kluczem jest bowiem umiejscowienie centrów danych w lokalizacji z niemal nieograniczonym dostęp do wody. Ta ma być bowiem wykorzystywana do chłodzenia maszyn. Ale atutów w tym projekcie jest więcej – eksperci wskazują m.in. na możliwość szybkiej zmiany lokalizacji pływających serwerowni i jurysdykcji, co może mieć znaczenie w kontekście regulacji prawnych odnoszących się m.in. do gromadzenia danych, czy szkolenia sztucznej inteligencji.
Czytaj więcej
Podwodne zbiornikowce napędzane energią jądrową mają ratować rosyjski eksport gazu. Woziłyby skro...
Kreml liczy też, że centra mogłyby być wykorzystywane jako bazy danych umożliwiające przechowywanie i przetwarzanie dużych zbiorów informacji podczas operacji wojskowych z wykorzystaniem rojów, czyli dużej liczby bezzałogowych statków powietrznych. Nieoficjalnie mówi się też, że projekt ten wzmocniłby pozycję Rosji w regionie Arktyki. Oficjalnie zaś, że ta infrastruktura wykorzystana będzie przed państwowe przedsiębiorstwa.
Elektrownia atomowa i centra danych na statkach
Plan zakłada, że energia elektryczna niezbędna do funkcjonowania tych jednostek byłaby dostarczana albo z pobliskich elektrowni na lądzie, albo z autonomicznych źródeł, takich jak małe elektrownie jądrowe umieszczone bezpośrednio na pokładach statków. Według wstępnych obliczeń naukowców, wdrożenie pływających centrów danych zajmie znacznie mniej czasu niż stworzenie ich naziemnych odpowiedników. Co więcej, koszt inwestycji będzie przy tym niższy o średnio 20-30 proc.