Z akt sądowych wynika, że właściciel North Fish stracił płynność finansową już w listopadzie 2025 r., ale zarząd jeszcze długo uspokajał zespół, że sytuacja spółki jest dobra. 21 marca ogłoszono zwolnienia grupowe, ale sąd 10 dni później oddalił wniosek o ogłoszenie upadłości. Okazało się, że spółka nie ma w zasadzie żadnego majątku, którego zbycie mogłoby pokryć zobowiązania. North Fish został jedynie z masą używanych sprzętów gastronomicznych i zaledwie kilku samochodów. Wynagrodzenia byłym pracownikom miały zostać wypłacone w maju, spółka zastosowała także skrócone okresy wypowiedzenia.

North Fish bez majątku i bez pieniędzy na wypłaty

W efekcie oddalenia wniosku o ogłoszenie upadłości od jakiejkolwiek opcji na wypłatę zaległych wynagrodzeń zostali odcięci byli już pracownicy spółki.

Czytaj więcej

Przyprawa za kilka dolarów wstrząsnęła amerykańskim gigantem

Znaczna ich grupa zawiadomiła już Państwową Inspekcję Pracy i złożyła pozwy w sądach pracy przeciwko byłemu pracodawcy. Inną możliwością walki o odzyskanie choćby części zaległych wynagrodzeń jest zgłoszenie się do Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, który może w określonej sytuacji wypłacić zaległe pensje i odprawy. Może to być jednak tylko maksymalnie za okres trzech miesięcy przypadających w ciągu ostatnich 12 miesięcy przed datą niewypłacalności pracodawcy. Wypłata nie może przekroczyć przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w gospodarce narodowej.

Byli pracownicy pozywają sieć i zgłaszają sprawy do PIP

Temat budzi zainteresowanie, „North Fish” i szereg powiązanych znajdują się wysoko na liście najszybciej zyskujących na popularności haseł biznesowych w wyszukiwarce Google w Google, co pokazują dane narzędzia Google Trends. Chodzi bowiem o znaną markę, dodatkowo zainteresowanie buduje fakt, że sieć North Fish była kontrolowana przez miliardera Michała Sołowowa. Lokale w centrach handlowych zostały już dawno zamknięte i przejęte przez nowych najemców.

Zarząd tłumaczył problemy sieci efektami pandemii, wzrostem kosztów operacyjnych, drożejącymi surowcami spożywczymi, a także koniecznością zwrotu części uzyskanej pomocy publicznej, która miała pokryć straty sieci wywołane pandemią. Dotknęły one cały sektor. Miesiącami restauracje nie mogły sprzedawać posiłków na miejscu, a jedynie w dostawie lub na wynos. 

Ta treść jest częścią płatnego partnerstwa z Google mającego na celu promocję Google Trends