Słynne londyńskie czarne taksówki i kierowcy pracujący za pośrednictwem aplikacji stają w obliczu największej rewolucji od dekad. Przez ostatnią dekadę konkurowali z usługami pokroju Ubera, a teraz stają przed wyzwaniem w postaci pierwszych płatnych przejazdów autonomicznych samochodów. Londyn może stać się jednym z najważniejszych europejskich poligonów dla tej technologii.
Należące do Alphabetu Waymo testuje w Londynie swoją technologię. Wayve, wspierany m.in. przez Ubera i japoński SoftBank, otrzymał już zgodę na uruchomienie pilotażowych przewozów. Na początek usługa obejmie do 15 samochodów, a pierwsze przejazdy mają ruszyć jeszcze tego lata. Na początku samochody będą jednak nadzorowane przez człowieka.
Czytaj więcej
Chiński gigant rzuca wyzwanie Amerykanom na ulicach Londynu. Autonomiczne taksówki przestały być jedynie futurystyczną wizją, a stały się polem zaż...
Brytyjskie władze wyraźnie wspierają rozwój technologii autonomicznej. – Historia uczy nas, że innowacje po prostu tworzą nowe możliwości. Sposobem na utrzymanie dobrych miejsc pracy jest otwarcie się na zmiany – deklarował w rozmowie z „Financial Times” brytyjski minister ds. biznesu Jonathan Reynolds.
„Drobny sabotaż” przeciw robotaksówkom
Po miesiącach testów tradycyjni kierowcy patrzą na autonomiczne samochody z mieszanką lekceważenia, niepokoju i rosnącej irytacji. Rozmówcy „Financial Times” przyznają, że będą szukać sposobów na utrudnianie życia maszynom. – Można sobie wyobrazić pewne gierki... drobny sabotaż – przyznaje jeden z londyńskich taksówkarzy.
Wśród pomysłów pojawia się celowe wymuszanie pierwszeństwa, utrudnianie przejazdu czy brudzenie czujników samochodów. Kierowcy wskazują także na możliwość blokowania pojazdów na tzw. box junctions – żółtych polach na skrzyżowaniach, na których nie wolno zatrzymywać się, jeśli za skrzyżowaniem nie ma wystarczająco dużo miejsca.
Pojawiają się nawet sugestie celowego doprowadzania do drobnych kolizji i późniejszego przerzucania odpowiedzialności na autonomiczny samochód.
To nie jest wyłącznie londyński problem. W USA, gdzie autonomiczne samochody są już znacznie bardziej rozpowszechnione, dochodziło do celowego blokowania pojazdów, zasłaniania ich czujników, niszczenia samochodów, a nawet podpaleń.
Czytaj więcej
Pojazdy Waymo są znienawidzone nie tylko przez kierowców innych sieci taksówkowych. To symbol automatyzacji, która „kradnie miejsca pracy”. Uczestn...
Twórcy autonomicznych systemów przekonują, że są przygotowani na nieprzewidywalne zachowania ludzi. – Zaprojektowaliśmy naszego zautomatyzowanego kierowcę tak, by zachowywał się bardzo po ludzku – podkreśla Alex Kendall, dyrektor generalny Wayve. – Dzięki temu, że nie jeździ jak sztywny robot, lecz w sposób naturalny, mam nadzieję, że bez problemu odnajdzie się wśród innych uczestników ruchu.
Robotaxi kontra 120 tys. kierowców
Kierowcy wątpią, by sztuczna inteligencja bez problemów poradziła sobie ze specyfiką Londynu: labiryntem wąskich ulic, nieprzewidywalnymi pieszymi i niepisanymi zasadami ruchu.
Suzanne Sullivan z Licensed Taxi Drivers’ Association (LTDA) zwraca uwagę, że tradycyjna taksówka to nie tylko sposób przemieszczania się. – W miesiącach letnich większość moich klientów to turyści – chcą po prostu porozmawiać o Londynie – przekonuje w rozmowie z „Financial Times”.
Największa niepewność dotyka jednak sektora przewozów na aplikację. W samym Londynie jest ponad 120 tys. licencjonowanych kierowców sektora przewozów na aplikację. Kola Olalekan ze związku zawodowego GMB przestrzega przed masową redukcją zatrudnienia w miarę spadku stawek i tanienia technologii autonomicznej. Wraz ze spadkiem kosztów i wzrostem bezpieczeństwa autonomicznych pojazdów możliwość zastąpienia części kierowców staje się coraz bardziej realna.
Zagrzeb już wozi pasażerów. Londyn jest następny
Europa nie czeka już na pierwszą robotaksówkę. Pierwsze komercyjne usługi właśnie się pojawiają. 19 sierpnia Uber, chorwacki Verne i chińskie Pony.ai uruchomiły w Zagrzebiu przejazdy autonomiczne dostępne za pośrednictwem aplikacji Ubera. To pierwszy europejski rynek, na którym użytkownik może zamówić taki przejazd bezpośrednio w aplikacji Ubera.
Na razie nie jest to jednak pełna autonomia. W samochodzie znajduje się licencjonowany operator, który monitoruje jazdę i może przejąć kontrolę. Verne, firma założona przez chorwackiego przedsiębiorcę Mate Rimaca, twierdzi, że jej usługa działa komercyjnie w Zagrzebiu od kwietnia. Od 19 sierpnia można ją zamawiać także za pośrednictwem aplikacji Ubera.
To ważny sygnał dla europejskiego rynku: autonomiczna jazda przestaje być wyłącznie eksperymentem i zaczyna stawać się usługą, za którą płaci pasażer.
Chińczycy ruszają na Europę.
Sytuację dodatkowo zaognia wejście azjatyckich graczy. Chińskie firmy nie ograniczają się już do obserwowania europejskiego rynku – tworzą konkretne plany ekspansji. Baidu i jego platforma Apollo Go rozwijają technologię autonomicznej jazdy, a Pony.ai i WeRide szukają kolejnych europejskich rynków. Pony.ai zapowiedziało wspólnie z Uberem rozmieszczenie ponad 2 tys. robotaksówek w Europie. Łączny zagraniczny portfel planowanych i negocjowanych wdrożeń Pony.ai obejmuje już ponad 4 tys. pojazdów. WeRide zaś rozszerza działalność na kontynencie i zapowiada uruchomienie publicznej usługi robotaxi w Danii w pierwszej połowie 2027 r.
Chińskie firmy mają przy tym ogromne doświadczenie z rodzimego rynku. Apollo Go wykonało już miliony przejazdów w Chinach, a jego usługi są obecne w wielu miastach.
Polska dopiero otwiera drogę dla robotaksówek
Pierwsze przymiarki do wprowadzenia technologii bezzałogowej widać również w Polsce. Zainteresowanie zadeklarowali główni partnerzy flotowi aplikacji przewozowych, w tym spółka Eternis współpracująca z Uberem i Boltem (dostawca aut). Kamil Leszczyński, prezes Eternisu, potwierdził w rozmowie z „Rzeczpospolitą” przygotowania do zakupu pojazdów i rozpoczęcia pilotaży. – To nowy segment, którym zaczynamy się interesować. To temat, który bacznie obserwujemy i któremu będziemy poświęcali bardzo dużo energii – zapowiada.
Czytaj więcej
Wszystko wskazuje na to, że nad Wisłą wreszcie ruszą pierwsze testy pojazdów taxi bez kierowcy – ustaliła „Rzeczpospolita”. Dzięki zmianom przepisó...
Polska ma już przepisy pozwalające na testowanie pojazdów zautomatyzowanych. Nowe regulacje, które weszły w życie w czerwcu tego roku, określają zasady takich testów na drogach publicznych. Przewidują m.in. udział osoby, która może przejąć kontrolę nad pojazdem. Do uruchomienia regularnej usługi bez kierowcy potrzebne będą dalsze decyzje dotyczące m.in. odpowiedzialności, ubezpieczeń i zasad funkcjonowania takich usług.
Nie wszystkie rozwiązania wymagają przy tym łączności V2X czy szczegółowych map HD – część systemów autonomicznych, jak rozwijany przez Wayve, opiera się przede wszystkim na czujnikach i sztucznej inteligencji analizującej otoczenie w czasie rzeczywistym. Docelowym rozwiązaniem dla usług robotaxi jest przede wszystkim autonomia poziomu 4, pozwalająca na jazdę bez człowieka w określonych warunkach i na określonym obszarze. Poziom 5, czyli pełna autonomia niezależnie od miejsca i warunków, pozostaje znacznie bardziej odległym celem.
Na powszechny widok aut bez kierowcy w polskich miastach trzeba więc będzie jeszcze poczekać. Dla pasażerów może to oznaczać tańszy transport. Dla firm przewozowych – niższe koszty. Dla kierowców – pytanie, jak długo ich praca będzie jeszcze potrzebna.