Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie trzy, skrajnie różne scenariusze wpływu AI na gospodarkę do 2030 roku prognozują eksperci?
- Dlaczego potężny wzrost gospodarczy napędzany przez AI może nie przełożyć się na wyższe płace?
- Jaka skala bezrobocia wśród pracowników umysłowych może przewyższyć wstrząsy z czasów pandemii?
Zespół The Anthropic Institute stworzył model makroekonomiczny prognozujący skutki AI do 2030 r. Wnioski są bezlitosne: jeśli sprawdzi się scenariusz rynkowego wstrząsu, cały gigantyczny wzrost gospodarczy przechwycą inwestorzy, spychając płace kognitywne poniżej zera.
Eksplozja PKB
Twórcy cenionego modelu Claude opublikowali właśnie raport badawczy „Economic Scenarios for Transformative AI”, o którym będzie z pewnością głośno. Badacze kreślą w nim trzy skrajnie odmienne ścieżki rozwoju gospodarki do 2030 r. Towarzyszy mu interaktywne narzędzie Econ Scenario Explorer oraz reprezentatywne badanie opinii blisko 11 tys. dorosłych Amerykanów. Wnioski autorów, wśród których znaleźli się m.in. Anton Korinek (austriacko-amerykański profesor ekonomii na University of Virginia, doradca ekonomiczny w The Anthropic Institute i Brookings Institution), a także Charles I. Jones (profesor ekonomii w Stanford Graduate School of Business) oraz związany z Anthropic, a w wcześniej z Metą, polski ekonomista Szymon Sacher, są jednoznaczne: stoimy w obliczu zmian, które w zależności od tempa dyfuzji technologii mogą przypominać upowszechnienie internetu albo zjawisko zupełnie bezprecedensowe w historii nowożytnej.
Model opiera się na zadaniowej strukturze rynku pracy (taxonomia O*NET) i dzieli gospodarkę na dwie grupy: pracowników kognitywnych (umysłowych – zarządzanie, specjaliści, finanse, biuro), stanowiących ponad 62 proc. zatrudnienia, oraz pozostałych pracowników fizycznych i usług bezpośrednich. W pierwszym, umiarkowanym wariancie („modest”), AI do 2030 r. obejmie zaledwie 4 proc. zadań w gospodarce. Wzrost PKB w USA będzie o skromne 1,6 proc. wyższy niż w ścieżce bez AI, a stopa bezrobocia wzrośnie zaledwie o 0,1 pkt. proc. (do 3,9 proc.). Prawdziwe turbulencje zaczynają się w scenariuszu znaczącym („substantial”). Tutaj algorytmy wykonują już 12 proc. zadań, w większości zastępując ludzi, a nie jedynie ich wspomagając. W 2030 r. amerykański PKB jest o 8,3 proc. większy niż w scenariuszu bazowym, a roczne tempo wzrostu sięga 5,4 proc. – to dynamika wyższa niż w szczycie boomu dot-comów w 1999 r. (4,7 proc.). Równocześnie zatrudnienie w sektorze wiedzy spada o niemal 4 proc., a bezrobocie wśród pracowników umysłowych rośnie do 4,5 proc.
Prawdziwe zagrożenie niesie wariant ekstremalny („extreme”), zakładający samodoskonalącą się AI. Tu systemy przejmują blisko jedną trzecią wszystkich zadań rynkowych (niemal połowę pracy umysłowej), gospodarka rośnie w oszałamiającym tempie 15,4 proc. rocznie, a PKB jest aż o 32,4 proc. wyższy niż bez AI. Oznacza to podwajanie wielkości gospodarki co 4,5 roku.
Gorzej niż w okresie pandemii
Czego bać się zatem, skoro naukowcy mówią o gigantycznym boomie? Otóż w takim układzie okupiony on będzie potężnym tąpnięciem na rynku pracy: bezrobocie kognitywne eksploduje do 17,9 proc., a ogólna stopa bezrobocia w USA sięgnie 11,9 proc., deklasując wskaźniki z czasów kryzysu finansowego 2008 r. czy pandemii.
Kluczowym i najbardziej zapalnym wnioskiem płynącym z badań Anthropic jest gwałtowne przesunięcie dochodu narodowego od pracy w stronę kapitału. We wszystkich analizowanych ścieżkach zyski z produktywności trafiają głównie do właścicieli technologii i inwestorów. W scenariuszu ekstremalnym udział płac w PKB kurczy się z 60 proc. do zaledwie 45,2 proc., podczas gdy udział kapitału szybuje do 54,8 proc. Dochodzi w konsekwencji do paradoksu: mimo że tort gospodarczy rośnie o jedną trzecią, łączna masa wynagrodzeń pracowników jest niemal identyczna jak w świecie bez sztucznej inteligencji. Z kolei płace realne samych pracowników umysłowych spadają o 11,5 proc. poniżej ścieżki referencyjnej.
Jak zauważają ekonomiści, wyrównanie strat pracownikom umysłowym wymagałoby gigantycznych transferów socjalnych rzędu 9 proc. PKB, czyli kwoty odpowiadającej łącznym wydatkom amerykańskiego budżetu na ubezpieczenia społeczne i opiekę zdrowotną (Social Security i Medicare).
Czytaj więcej
Anthropic, twórca modelu Claude, oficjalnie wezwał do globalnego zamrożenia prac nad najbardziej zaawansowanymi algorytmami. Eksperci wartej blisko...
Co istotne, sami obywatele nie wierzą w łagodny przebieg rewolucji. Badanie Morning Consult przeprowadzone dla Anthropic na próbie prawie 11 tys. dorosłych Amerykanów pokazuje, że mediana społecznych oczekiwań plasuje się bardzo blisko scenariusza „substantial”.
Potrzeba nowych mechanizmów redystrybucji bogactwa?
Przeciętny ankietowany przewiduje, że do 2030 r. sztuczna inteligencja podbije PKB o ok. 8,6-10 proc., windując bezrobocie do ok. 4,6-5 proc. Aż 53 proc. uważa, że modele już dziś piszą rutynowe dokumenty tak dobrze jak specjaliści, 24 proc. dostrzega zdolność AI do samodzielnego tworzenia oprogramowania, a niemal 40 proc. spodziewa się odkrycia naukowego na miarę Nagrody Nobla do 2030 r.
Badacze z The Anthropic Institute zastrzegają, że ich model nie jest kryształową kulą – pomija m.in. ryzyka geopolityczne, wąskie gardła w budowie centrów danych czy potencjalne załamanie popytu konsumpcyjnego na skutek zwolnień. Jednak jak podkreśla współautor pracy Peter McCrory, amerykański makroekonomista i szef zespołu badań ekonomicznych w Anthropic, „scenariusze nie są z góry przesądzone”. Jego zdaniem mamy realny wpływ na to, „która przyszłość się zmaterializuje”. Wygląda więc na to, że to najbliższe dwa lata przesądzą o tym, czy czeka nas łagodna transformacja na miarę internetu, czy potężny wstrząs i, na co zwracają uwagę naukowcy, konieczność wymyślenia na nowo mechanizmów redystrybucji bogactwa.
Czytaj więcej
Zapowiedzi, że sztuczna inteligencja bez problemu przejmie zadania pracowników, zderzyły się z rzeczywistością. Po rozczarowujących wynikach firmy...
W Dolinie Krzemowej w ostatnim czasie mówiło się, że AI wcale nie musi prowadzić do masowych zwolnień. Nawet firmy, jak Meta czy Klarna, które stawiały na redukcję zatrudnienia na rzecz algorytmów, wycofały się z takiej polityki. Przynajmniej czasowo.