Szef CD Projekt Red Adam Badowski o wydłużeniu wymiaru pracy o jeden dzień tygodniowo poinformował pracowników w tym tygodniu. Zaznaczył, że zmiana jest obowiązkowa, dotyczy wszystkich zatrudnionych osób, a nadgodziny będą dodatkowo płatne. W takim trybie firma ma działać do listopada – podał Bloomberg. Badowski poinformował również, że bierze na siebie całą krytykę za tę decyzję.

CZYTAJ TAKŻE: CD Projekt ciągnie pandemia i… Netflix. Dobre wyniki giganta gier

Przypomnijmy, że wcześniej studio informowało, że nie ma zagrożenia wystąpienia tzw. crunchu, czyli sytuacji, w której przed premierą trzeba bardzo mocno podkręcić tempo, aby zdążyć ukończyć grę i wprowadzić do sprzedaży w wyznaczonym terminie.

„Cyberpunk 2077”  początkowo miał zadebiutować w kwietniu, potem we wrześniu, a teraz obowiązującą datą jest 19 listopada. Przy okazji niedawnej telekonferencji wynikowej zarząd studia podtrzymał ten termin.

„Cyberpunk 2077” jest najbardziej wyczekiwaną tegoroczną grą na świecie. Zarząd CD Projektu ocenia, że potencjał „Cyberpunka” jest większy niż serii „Wiedźmin”.

CD Projekt jest największą, krajową spółką na GPW (za kilkanaście dni to może się zmienić po debiucie Allegro). W środę przed południem za akcję CD Projektu trzeba zapłacić 424,5 zł, co oznacza spadek o prawie 2 proc. i przekłada się na kapitalizację wynoszącą 40,8 mld zł.

Eksperci, których poprosiliśmy o komentarz podkreślają, że na końcowym etapie produkcji najwięcej pracy ma zawsze zespół testerów, którzy szlifują błędy. Podkreślają też, że CD Projekt płaci za nadgodziny, w odróżnieniu od spółek np. amerykańskich.

– Przy „Wiedźminie 3” też był dość długi crunch – ponad rok, spółka była za to krytykowana i miało się to zmienić przy „Cyberpunku” – przypomina nasz rozmówca.