Nadchodzą ciężkie czasy dla producentów gier wideo, którzy zwęszyli lukratywny biznes w dodatkowych zakupach dokonywanych przez graczy w trakcie cyfrowej zabawy. Takie gry, jak „FIFA”, „Battlefield”, „Overwatch”, czy „CS: GO” znalazły się w niektórych krajach już na cenzurowanym. Teraz sprawą zajmie się również polski rząd. Doniesienie na giganta w branży gier, koncern Electronic Arts (EA), złożył Tom Rollauer, prawnik z krakowskiej kancelarii Transtica. Odpowiednie zawiadomienia trafiły do resortu finansów oraz podległej mu Służby Celnej oraz Urzędu Skarbowego. – EA łamie ustawę o grach hazardowych – nie ma wątpliwości Rollauer. Powiedział nam, że loot-boxy to tylko część praktyk EA, które powinny zainteresować polskie władze. Na razie MF nie ustosunkowało się do naszych pytań w tej sprawie.

Różnego rodzaju płatne akcesoria, nagrody i karty, które można nabywać w trakcie gry to intratne źródło przychodów dla firm z branży gier wideo. Takie tytuły, jak „Battlefield” i „FIFA” od potentata branży – Electronic Arts, były jednym z prekursorów takich rozwiązań, generujących dodatkowe źródło zysków. Wyceniany na ponad 28 mld dol. gigant wypromował trend, który dziś rozlewa się na całą branżę. Jak podaje NPD, tylko we wrześniu popyt na takie „dodatki” wzrósł rok do roku aż o 43 proc. Na świecie fani cyfrowej rozrywki wydali na nie 323 mln dol. W ciągu trzech kwartałów br. do producentów gier z tego tytułu popłynęło w sumie 2,6 mld dol. (wzrost o 35 proc.).

Problem w tym, że spora część z takich transakcji polega jednak nie na kupnie określonego przez gracza akcesorium, czy karty, ale na losowym wyborze. A to może mieć już symptomy hazardu.

Na wojnę z loot-boxami poszły już Holandia i Belgia, które próbują zainspirować UE do uregulowania tej kwestii. Do tej pory polski rząd unikał jednoznacznego stanowiska względem problemu loot-boxów. Teraz jednak będzie musiał zająć się tematem.

– Jeśli przyjrzeć się działalności EA, wyłania się ponury obraz. To ogromna korporacja z USA, ale prowadząc sprzedaż w Unii Europejskiej, w tym w Polsce, musi stosować się do obowiązującego tu prawa. Tymczasem łamie je oferując w trybie Ultimate Team płatną loterię kart piłkarskich – mówi nam Tom Rollauer.

Jak podkreśla, to wyjątkowo nieetyczne, ponieważ gra adresowana jest w dużej mierze do osób niepełnoletnich, nieświadomych obowiązujących przepisów.

– Wcześniej pracowaliśmy przy organizacji małych loterii dla klientów firm transportowych. Przedsiębiorcy musieli przejść całą procedurę, by uzyskać odpowiednią zgodę na taką akcję. Tymczasem potężna firma dzięki loot-boxom robi olbrzymie interesy – oburza się nasz rozmówca.