Pracownicy Amazona słyszą więcej niż myślisz

Bloomberg

Pracownicy Amazona odsłuchują polecenia wydawane przez klientów coraz popularniejszym wirtualnym asystentom. Nie tylko Amazon słucha, co mówimy. Google i Apple też to robią.

Każdy użytkownik inteligentnych głośników, takich jak Echo, czy asystentów wbudowanych w oprogramowanie smartfona, takich jak Siri, zastanawiał się przynajmniej raz, czy ktoś go słucha. Miliony potencjalnych użytkowników inteligentnych głośników mają zaś obawy przed tym, czy ktoś nie będzie ich podsłuchiwał i dlatego rezygnuje z zakupu.

CZYTAJ TAKŻE: Głośniki z asystentem to hit. Tylko nie w Polsce

Odpowiedź na pytanie, czy słucha tylko Alexa (Google, Siri) czy też słucha klientów ktoś jeszcze, jest bardzo prosta. Klientów słuchają także pracownicy koncernów. W Amazonie są to tysiące ludzi zajmujących się słuchaniem zapisów zebranych przez inteligentne głośniki i dokonujących transkrypcji i komentujących dane w celu (jak brzmi oficjalna wersja) poprawy oprogramowania i jego zdolności rozpoznawania ludzkiej mowy.

Według cytowanej przez Bloomberga pracownicy jednego z oddziałów Amazona praca przy słuchaniu zapisów nie jest fascynująca. Przeciętny pracownik takiego oddziału musi odsłuchać 1000 nagrań dziennie. Czasami wśród nagrań pojawiają się te, które ludzie woleliby zachować dla siebie – jak nagranie osoby fałszującej pod prysznicem, czy płaczącego dziecka.

CZYTAJ TAKŻE: Polacy ochronią asystenta Amazona

Oczywiście pojawiają się też nagrania świadczące o tym, że działo się coś niepokojącego – np. gwałt czy inny czyn kryminalny. Po odsłuchaniu traumatycznych nagrań pracownicy niewiele jednak mogą zrobić. Jak twierdzą pracownicy Amazona z Rumunii, powiedziano im, że „Amazon się nie miesza”.

Amazon twierdzi, że ceni sobie prywatność i bezpieczeństwo swoich użytkowników, a do odsłuchu kierowane są „ekstremalnie nieliczne” próbki zapytań głosowych. Ich gromadzenie ma na celu podnoszenie zdolności systemu do rozpoznawania mowy, czyli jakości usług. Nagrania odsłuchiwane przez pracowników mają być przy tym anonimizowane, jednak wg Bloomberga pracownicy mogą je powiązać z numerem klienta i numerem seryjnym urządzenia.

W przypadku Apple i Google, które również rozwijają swoje technologie rozpoznawania głosu i wirtualnych asystentów, danych klientów nie da się powiązać z nagraniami. Są one dokładnie oczyszczone z informacji umożliwiających identyfikację nim trafią do pracowników dokonujących odsłuchów.

CZYTAJ TAKŻE: Nadchodzi era „OK, Google”

W regulaminach dotyczących Alexy i inteligentnych głośników Amazon nigdzie nie ujawnia jednak, że gromadzone losowo nagrania będą odsłuchiwane przez ludzi. Nie chwalą się tym również specjalnie Google czy Apple.

Amazon twierdzi także, że jego urządzenia nie nagrywają, dopóki nie zostaną aktywowane odpowiednią komendą lub przyciskiem. Jednak pracownicy zajmujący się odsłuchem twierdzą, że codziennie każdy z nich przesłuchuje około 100 (na 1000) nagrań dokonanych bez aktywacji przez użytkownika.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Huawei handlował z Iranem i Syrią? Znaleźli dowody

Mamy dokumenty potwierdzające iż zatrzymana w Kanadzie dyrektor Meng Wanzhou stoi za naruszaniem przez ...

Instagram szykuje rewolucję

Choć dla wielu liczba polubień ich zdjęcia stanowi niemal kwintesencję istnienia, to Instagram rozważa ...

Youtube ma problem. Nestle i inne firmy wycofują reklamy

Wielkie korporacje wycofują kampanie reklamowe z YouTube z powodu obaw związanych z pedofilskimi treściami ...

Kafelki i baterie hitami internetu

Nie ubrania czy motoryzacja, a kategoria dom i ogród jest liderem polskiego e-handlu. Jej ...

Kreml wzywa Google na dywanik. Chodzi o Krym

Przewodniczący Dumy wzywa amerykański koncern Google, by wyjaśnił mające zdaniem Rosjan miejsce, łamanie rosyjskiej ...