Cyfryzacja przyspieszyła rozwój rynku map. Dane przestrzenne mają coraz większe znaczenie, do czego szczególnie przyczynia się łatwość ich pozyskiwania i przetwarzania. Są niezbędne do planowania inwestycji, wykorzystywane są do nawigacji. – We wszystkich tych działaniach kluczowe znaczenie ma zbudowanie jak najwierniejszego modelu rzeczywistości w postaci baz danych systemów informacji przestrzennej – uważa główny geodeta kraju Waldemar Izdebski.

O skali zainteresowania mapami cyfrowymi świadczy skala wykorzystywania zasobów stworzonych przez administrację. Geoportal należący do Głównego Urzędu Geodezji i Kartografii zanotował w 2020 roku niemal 5,5 mln wyświetleń, a w tym roku w pierwszych dwóch miesiącach liczba wyświetleń sięgała 800 tys. miesięcznie. KIEG (Krajowa Integracja E widencji Gruntów) notuje pond 200 mln wywołań miesięcznie, a usługa ULKD (Usługa Lokalizacji Działek Katastralnych) ponad 40 mln miesięcznie. Łącznie pobierane jest miesięcznie 40–120 terabajtów danych.

CZYTAJ TAKŻE: Przez Mapy Google zapłacisz w Polsce za bilet czy parking

Cyfrowe mapy stały się też potężnym biznesem. Firma badawcza Markets&Markets szacuje wartość globalnego rynku cyfrowych map na 14 mld dol. i na koniec 2024 roku wzrośnie do 29,4 mld dol. Producenci map prześcigają się w wyzwaniach – holenderski TomTom opracowuje cyfrowe mapy z dokładnością do 10 cm do jazdy autonomicznej. Prezes firmy Harold Goddijn podaje, że posiada ona mapy ponad 400 tys. dróg, do których nanoszonych jest 2 miliardy zmian miesięcznie. – Ponieważ jest ich dużo, opracowujemy zautomatyzowany system zmieniania map – tłumaczy Goddijn.

Czas żniw mają również polskie firmy zajmujące się cyfrowymi mapami. – Przed dekadą wystarczyła aktualizacja co osiem lat, obecnie trzeba to robić znacznie częściej, standardem jest co trzy lata. Zmienia się technologia, wachlarz zastosowań, ale i świadomość u inwestorów i klientów rynków geoinformacji i inżynierii. Dziś ta branża to zupełnie inny świat niż jeszcze nawet 20 lat temu – zapewnia prezes małopolskiej firmy inżynieryjno-konsultingowej MGGP Franciszek Gryboś.

Samoloty, które jeszcze 15 lat temu dopiero stawały się standardem przy sporządzaniu map, dziś są uzupełniane, a czasami zastępowane dronami, które mają odpowiedni zasięg i mogą być wyposażone w wyspecjalizowaną aparaturę pomiarową, optogłowice. Grupa MGGP ma osiem samolotów, którymi wykonuje naloty. W 2020 roku samoloty z Małopolski latały nad Wilnem, realizując trójwymiarowy model stolicy Litwy oraz fotografowały litewskie lasy na zlecenie tamtejszego odpowiednika Lasów Państwowych. – Obserwujemy też bardzo szybki rozwój zaawansowanego oprogramowania, które zbiera, analizuje i przetwarza zebrane przez samoloty i drony dane. Ewidentnie zmienia się też rola samych inżynierów, pojawiają się nowe wymogi, nowe specjalizacje. Technologia jest tylko i aż narzędziem, ale to człowiek musi ją zaprogramować, tak aby pozyskać potrzebne informacje, i to człowiek musi umieć te informacje potem zinterpretować i właściwie wykorzystać – podkreśla Gryboś.

Dziś inżynierowie i projektanci dają impuls, aby zbadać coś, co jeszcze kilka lat temu wydawało się z pogranicza science fiction, np. sprawdzenie potencjału fotowoltaiki przez badanie nasłonecznienia dachów całej Warszawy. Z kolei z nowoczesnych usług geodezyjno-inżynieryjnych korzysta coraz większe grono zainteresowanych – administracje rolne, leśne, włodarze miast i zarządcy infrastruktury.

Co więcej, prace informatyczne potrafią coraz mocniej wpływać na kosztorysy projektów związanych z geodezją i zarządzaniem gruntami. Tak było w przypadku np. narzędzi do zarządzania informacją związaną z działkami katastralnymi czy działkami deklarowanymi do dopłat dla rolników.