Nietrafiony kierunek działań UE wobec platform może zdusić rozwój m.in. branży IT

Kolejne próby UE uregulowania pracy na platformach cyfrowych uderzą w sektory, w których współpraca B2B jest podstawą – ostrzega Europejska Konfederacja Związków Zawodowych. W Polsce może to być np. branża IT.

Publikacja: 25.01.2024 15:00

Nietrafiony kierunek działań UE wobec platform może zdusić rozwój m.in. branży IT

Foto: Bloomberg

Związkowcy ostrzegają, że ścieżka Dyrektywy UE o pracy w platformie wyróżnia się niepokojącym paradoksem. To inicjatywa mającą na celu unifikację i regulacje na rynku pracy cyfrowej, która zamiast tego pogłębia i tak już głęboką przepaść sprzecznych interesów i priorytetów jej interesariuszy. Po trzech latach wytężonych negocjacji i dyskusji dyrektywa kojarzy się nie jako symbol postępu, ale jako testament głębokich podziałów w UE na temat przyszłości pracy w erze cyfrowej.

„Jako przedstawiciele pracowników i obrońcy lepszych warunków pracy w gospodarce platformowej apelujemy o niegłosowanie i niepopieranie tekstu zaproponowanego przez prezydencję belgijską w jego obecnym brzmieniu” – stwierdza Ludovic Voet, sekretarz Europejskiej Konfederacji Związków Zawodowych.

Jego zdaniem proponowane regulacje wykraczają poza obecny poziom ochrony i pogorszą sytuację pracowników, dając jednocześnie więcej uprawnień platformom, które mają nieograniczone możliwości obchodzenia przepisów.

„Co więcej, proponowane zapisy wykraczają poza podejście ogólne zatwierdzone przez państwa członkowskie w czerwcu ubiegłego roku. Kryteria mniejszej wagi zostały sformułowane w bardzo słaby sposób, co sprawia, że nie jest to uczciwe ani użyteczne narzędzie dla pracowników ani dla właściwych organów” – twierdzi Ludovic Voet. I tłumaczy, że zniknęło odniesienie do sankcji lub wiążących zasad względem zapisów podejścia ogólnego, co utrudnia uruchomienie domniemania, podczas gdy sformułowanie “ścisłego" nadzoru jest niezgodne z faktycznym orzecznictwem i definicją pracowników w wielu państwach członkowskich.

„Odstępstwa dla państw członkowskich w motywie 31 i art. 5 są nie do przyjęcia, nie tylko dla naszego ruchu, ale przede wszystkim dla uczciwej konkurencji i równych szans niezbędnych do dobrego funkcjonowania rynku wewnętrznego” – dodaje.

Uwagę zwraca fakt, że w centrum kłopotliwej ewolucji dyrektywy leży fundamentalny konflikt prerogatyw i interesów, prowadzący do sytuacji bez szansy na realnego zwycięzcę. Po pierwsze, opór wielu państw członkowskich UE jest wymowny. Ich rządy, wiele z nich z własnymi skutecznymi systemami zarządzania pracą na platformach, postrzegają przepisy dyrektywy jako nadmierne i niepotrzebnie uciążliwe. Nie jest to tylko kwestia biurokratycznego czepiania się szczegółów, ale odzwierciedla to uzasadnione obawy, że dyrektywa nie szanuje zróżnicowanych i różnorodnych podejść krajów, które ewoluowały przez ostatnie lata.

Ponadto, po raz pierwszy ustawodawca unijny dokonuje tak daleko idącej ingerencji w zasady kształtowania swobody prowadzenia działalności gospodarczej przez państwa członkowskie. To rodzi obawy po stronie osób rzeczywiście samozatrudnionych. Obawy co do automatycznej reklasyfikacji osób samozatrudnionych zgłaszają niektóre państwa, np. Francja sprzeciwiająca się w grudniu ubr. przyjęciu porozumienia. Porozumienie nie powinno być akceptowane pod presją czasu, a Państwa Członkowskie powinny poświęcić należyty czas na ocenę skutków proponowanych rozwiązań, a w sprawie projektu dyrektywy warto byłoby przeprowadzić szerszą dyskusję i analizę jej skutków dla polskiego rynku.

Co wdrożenie dyrektywy może oznaczać w Polsce? Jak czytamy w stanowisku wystosowanym przez trzy organizacje zrzeszające pracodawców w Polsce, to zmiany nie tylko dla sektora platform, ale w stosunku do całego rynku pracy (zmiana Kodeksu pracy). Dyrektywa nie będzie dotyczyła tylko funkcjonowania platform w potocznym znaczeniu. Analizując postanowienia projektu można odnieść wrażenie, iż celem regulacji jest ustandaryzowanie na poziomie unijnym powszechnego obecnie zjawiska świadczenia usług z wykorzystaniem choćby częściowo środków elektronicznych. Po raz pierwszy ustawodawca unijny dokonuje tak daleko idącej ingerencji w zasady kształtowania swobody działalności gospodarczej przez państwa członkowskie. W efekcie, wiele branż, aktualnie prężnie rozwijających się w oparciu o istniejące lokalnie przepisy, mogłaby stanąć przed hamulcem w postaci obowiązku przekształcenia statusu swoich współpracowników. Doskonałym przykładem jest tutaj sektor IT, który jest dzięki istniejącym przepisom intensywnie rozwija się nad Wisłą.

Jak twierdzą pracodawcy, UE ma szansę, choć wymagającą, na wyjście z tej ślepej uliczki i stworzenie sytuacji, w której wszyscy będą wygrani. W przeprowadzanych badaniach, pracownicy cyfrowi z niektórych państw członkowskich, którzy mogliby podlegać reklasyfikacji, sami wskazują, że taka regulacja byłaby dla nich niekorzystna. Wymaga to jednak odejścia od pogoni za pospiesznymi umowami na rzecz zobowiązania do zrozumienia wyjątkowych potrzeb rynku cyfrowego. Podejście, które uwzględnia różnorodność państw członkowskich UE, szanuje autonomię pracowników cyfrowych, rozwiązuje uzasadnione obawy platform i jest zgodne z szerszymi zasadami związków zawodowych, nie tylko jest pożądane, ale jest niezbędne. Ta zmiana nie może nastąpić z dnia na dzień. I będzie wymagać innego podejścia, skupionego na budowaniu na tym, co działa.

Związkowcy ostrzegają, że ścieżka Dyrektywy UE o pracy w platformie wyróżnia się niepokojącym paradoksem. To inicjatywa mającą na celu unifikację i regulacje na rynku pracy cyfrowej, która zamiast tego pogłębia i tak już głęboką przepaść sprzecznych interesów i priorytetów jej interesariuszy. Po trzech latach wytężonych negocjacji i dyskusji dyrektywa kojarzy się nie jako symbol postępu, ale jako testament głębokich podziałów w UE na temat przyszłości pracy w erze cyfrowej.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Kup teraz
IT
Sztuczna inteligencja tropi oszustów. Tajna broń skarbówki i firm finansowych
IT
Apple ulepsza szyfrowanie iPhone`ów i Mac`ów. Szykuje się na potężne zagrożenie
IT
Chiński szpieg w odkurzaczu. Dokąd płyną dane z popularnych gadżetów
IT
Pracownicy dostają coraz częściej zakazy korzystania z ChatGPT. Poważne zagrożenia
IT
Bonnie i Clyde XXI wieku. Powstaje film o parze hakerów, którzy ukradli 4 mld dol.
IT
Polski komunikator promowali celebryci. Założyciel Usecrypta ma zarzuty