Z tego artykułu dowiesz się:
- Jaką nietypową metodę cyfrowego kamuflażu zastosował Yandex do ukrycia strategicznej bazy rakietowej.
- Jakie znaczenie dla obrony Floty Bałtyckiej ma obiekt, który Rosjanie próbują usunąć z map.
- Dlaczego rosyjska manipulacja jest nieskuteczna.
Rosyjski koncern technologiczny, mając obawy przed kolejnymi atakami ukraińskich rakiet, zdecydował się zmienić swoje cyfrowe mapy, dostępne dla milionów użytkowników. Jak ujawnił fiński nadawca publiczny Yle, rosyjski gigant zdecydował się na nietypową metodę maskowania infrastruktury militarnej na terenie Federacji Rosyjskiej. Sprawa dotyczy bazy dywizjonu rakietowego zlokalizowanej na wyspie Kotlin w pobliżu Kronsztadu, niedaleko Petersburga.
Przesuwanie lasu, czyli maskowanie po rosyjsku
Dotychczas rosyjski odpowiednik Google Maps stosował wobec obiektów o znaczeniu strategicznym standardowe procedury cenzury – najczęściej polegające na pikselizacji, rozmywaniu konturów lub obniżaniu rozdzielczości wybranych fragmentów terenu. Tym razem twórcy oprogramowania zdecydowali się na głębszy retusz. Fragmenty zdjęć satelitarnych przedstawiające instalacje wojskowe zostały usunięte i zastąpione sklonowanym cyfrowo obrazem sąsiadującego lasu.
W efekcie użytkownicy rosyjskiego serwisu zamiast betonowych placów, stanowisk radarowych i magazynów widzą zwarty kompleks leśny. Ale czy takie zmylenie potencjalnych atakujących wojskową infrastrukturę zda egzamin, czy raczej wywoła jedynie salwę śmiechu? Yle uważa, że skuteczność takiego cyfrowego kamuflażu jest pozorna, gdyż choć instalacja zniknęła z Yandex Maps, pozostaje w pełni widoczna na platformach dostarczanych przez zachodnie koncerny technologiczne – w tym w usługach Google, Apple oraz Microsoftu. Otwarty dostęp do komercyjnych zobrazowań satelitarnych sprawia, że rosyjska manipulacja staje się natychmiast czytelna dla analityków białego wywiadu (OSINT) na całym świecie.
Zamaskowany cyfrowo obszar na północno-zachodnim krańcu wyspy Kotlin to dla Kremla ważne miejsce – z analizy zachodnich zobrazowań satelitarnych oraz danych wywiadowczych wynika, że lokalizacja ta od lat służyła jako baza dla nadbrzeżnych systemów rakietowych Bastion, a także zaawansowanych stacji radarowych i sprzętu rozpoznania elektronicznego. Na tym samym obszarze funkcjonowały również wyspecjalizowane pododdziały walki radioelektronicznej, zabezpieczające podejścia do Zatoki Fińskiej oraz bazę Floty Bałtyckiej w Kronsztadzie.
Czytaj więcej
Moskwa ogłosiła pomyślne przetestowanie nowej broni kinetycznej przeznaczonej do neutralizacji dronów. Ma „niszczyć komponenty komunikacyjne” bezza...
Strach przed uderzeniem w systemy Bastion
Ruch Yandeksu wpisuje się w rosnącą nerwowość rosyjskiego dowództwa wokół kluczowych systemów rakietowych. Systemy Bastion stanowią jeden z najcenniejszych i najtrudniejszych do zastąpienia elementów rosyjskiego arsenału obrony wybrzeża. Ich wyrzutnie wykorzystywane są nie tylko przeciwko celom nawodnym, lecz także do ostrzeliwania celów lądowych przy użyciu naddźwiękowych pocisków Oniks oraz hipersonicznych rakiet Cyrkon.
Próba ukrycia bazy pod Petersburgiem nie bez powodu zapewne zbiegła się w czasie z bolesnymi stratami ponoszonymi przez rosyjskie wojska rakietowe. Siły ukraińskie przeprowadziły precyzyjne uderzenie na rosyjskie stanowiska systemów Bastion na okupowanym Krymie, niszcząc punkty startowe oraz rejony rozmieszczenia tych deficytowych kompleksów. W tym kontekście wklejanie drzew na cyfrowych mapach wokół Petersburga jawi się jednak bardziej jako desperacka próba ochrony infrastruktury wojskowej.