Dominik Skoczek: W Polsce cyfrowi giganci mają się dobrze

Model wypłaty tantiem dla twórców przez producentów obowiązywał w Polsce w latach 1994-2000 i zakończył się fiaskiem – przekonuje Dominik Skoczek, dyrektor Związku Autorów i Producentów Audiowizualnych (ZAPA). Przekonuje, że Polsce nie grozi nadmierny wypływ tantiem za granicę.

Publikacja: 24.03.2024 09:04

Dominik Skoczek

Dominik Skoczek

Foto: ZAPA

Polska jest ostatnim krajem w Unii Europejskiej, który nie przyjął jeszcze dyrektywy o prawie autorskim na jednolitym rynku cyfrowym (tzw. dyrektywa DSM – Digital Single Market). Dyrektywa została uchwalona w kwietniu 2019 r. Jej podstawowym celem było zmniejszenie narastającej luki pomiędzy zyskami platform internetowych a wynagrodzeniem twórców, producentów i wydawców.

Przyjęcie dyrektywy stanowiło niepowtarzalną szansę na poprawę sytuacji twórców konsekwentnie pauperyzowanych w dobie dynamicznie rozwijającej się dystrybucji internetowej, a także stworzenie przejrzystych reguł sprawiedliwego podziału zysków z eksploatacji. Był rok 2019 i już wtedy było wiadomo, że regulacje spóźnione są co najmniej o 5 lat… A jednak w powszechnym odbiorze krajów dbających o swoją kulturę, był to wielki sukces. Po raz pierwszy od 20 lat legislacja europejska zwracała się ponownie w stronę twórców i przemysłów kreatywnych. Przyjęto zapisy o nowym prawie pokrewnym chroniącym prawa dziennikarzy i wydawców prasy w internecie. Zobowiązano platformy takie jak m.in. YouTube do zawierania umów licencyjnych z twórcami praktycznie wszystkich gatunków twórczości (muzyki, filmu, prasy, literatury, fotografii, sztuk wizualnych) oraz do ponoszenia odpowiedzialności za treści udostępniane przez swoich użytkowników. Przyjęto także przepisy pozwalające na tantiemy z internetu dla twórców filmowych.

Termin na wdrożenie dyrektywy został wyznaczony na 7 czerwca 2021 r. i upłynął ponad 2,5 roku temu, a będąc jeszcze bardziej precyzyjnym: ponad 1015 dni temu. Licznik opóźnienia wciąż bije, można go śledzić na stronie tantiemyzinternetu.pl. Wraz z licznikiem rosną także kary, które będą musieli zapłacić polscy podatnicy (13700 euro dziennie, obecnie już około 14 milionów euro). W trakcie starań o implementację nie zabrakło dziwnych i nagłych zwrotów wydarzeń, takich jak zaskarżenie dyrektywy do TSUE przez poprzedni rząd, zdecydowanie przegrane przez polską administrację, czy wstrzymanie na niemal rok prac legislacyjnych w kilka dni po wizycie w Polsce ówczesnego CEO Netfixa Reeda Hastingsa.

W ostatnich kilku tygodniach słuszne i potrzebne decyzje Ministerstwa Kultury oraz Ministerstwa Cyfryzacji sprzyjające wprowadzeniu tantiem z internetu dla branży audiowizualnej postawiły cyfrowy biznes pod ścianą. Internetowe korporacje rozpoczęły nagle desperacką i chaotyczną kampanię w obronie swoich interesów. W mediach oraz na portalach społecznościowych pojawiło się wiele publikacji straszących m.in. fikcyjnymi podwyżkami cen abonamentów. Przeczytać można wypowiedzi „niezależnych ekspertów”, często znanych prawników reprezentujących na co dzień płatników tantiem, „dowodzących”, iż rozwiązanie przyjęte przez polski rząd jest mniej korzystne dla twórców, niż zastosowane w krajach, gdzie biznes internetowy wylobbował sobie niższe obciążenia!

W ostatnim czasie ukazał się w „Rzeczpospolitej” wywiad z prof. Ryszardem Markiewiczem z UJ, który zaproponował, by wynagrodzenie od platform streamingowych dla twórców wypłacane było nie przez platformy, a przez… producentów. Profesor Markiewicz stwierdza co prawda, że „nie zna dostatecznie warunków polskiego rynku audiowizualnego”, proponuje jednak wprowadzenie rozwiązań rewolucyjnych, które – dodajmy – już raz całkowicie się nie sprawdziły. Model wypłaty tantiem dla twórców przez producentów obowiązywał w Polsce w latach 1994-2000 i zakończył się fiaskiem. Taki model nie funkcjonuje zresztą praktycznie nigdzie na świecie poza USA, gdzie wykuwany był przez ponad 100 lat w zbiorowych negocjacjach gildii amerykańskich twórców i zrzeszeń producentów. W USA jednak przepisy związkowe niezwykle mocno chronią scenarzystów czy reżyserów, a przemysł audiowizualny nie jest rozdrobniony tylko zgromadzony w rękach kilkunastu wielkich wytwórni filmowych.

Czytaj więcej

Prof. Ryszard Markiewicz: Można obciążyć producentów filmów wypłatami dla twórców i artystów

Należy dodatkowo wziąć pod uwagę, że produkcje oryginalne na platformach streamingowych to jedynie 10-15% całego repertuaru platform. Pozostałe 85-90% biblioteki stanowią filmy i seriale zakupione na licencji i to najczęściej od dystrybutora, rzadziej bezpośrednio od producenta. Zdecydowana większość produkcji dostępnych na platformach odrywa się zatem od osoby producenta. Produkcjami filmowymi w Polsce zajmują się też często spółki celowe, powołane do realizacji tylko jednego filmu, sprzedające prawa dystrybutorowi za jednorazowym wynagrodzeniem i likwidujące swoją działalność. Prawa do filmu krążą więc stale pomiędzy wieloma podmiotami, a w ujęciu transgranicznym jest to jeszcze bardziej skomplikowane – na różnych rynkach różne filmy nawet jednego producenta zarządzane są przez różne podmioty.

Prof. Markiewicz podparł swoją propozycję fałszywą tezą, jakoby groził nam nadmierny wypływ tantiem za granicę. Nie ma takiego zagrożenia. Polskie organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, takie jak SFP-ZAPA czy ZAIKS, reprezentują w Polsce tzw. repertuar światowy. Obie organizacje mają podpisane umowy z siostrzanymi organizacjami reprezentującymi repertuar audiowizualny czy muzyczny we wszystkich krajach, gdzie lokalne prawo to przewiduje. Tak działa system zbiorowego zarządu od lat i nie ma żadnych przeciwskazań, by na polu streamingu miało być inaczej. Co ciekawe, VOD to jedyne pole eksploatacji, gdzie bilans wzajemnej wymiany tantiem autorskich między Polską a zagranicą może być korzystny dla polskich twórców, tzn. SFP-ZAPA może wypłacać mniej za granicę z tytułu VOD niż zagraniczne OZZ przekazują polskim twórcom. Wynika to z kilku czynników. Po pierwsze, eksploatacja w streamingu odbywa się jednocześnie praktycznie na całym świecie, a wypracowana popularność polskiego filmu czy serialu przekłada się na jego popularność na innych rynkach. Po drugie, wiele krajów już dawno wprowadziło tantiemy z internetu. W przypadku filmu są to m.in. Francja, Hiszpania, Włochy, Szwajcaria, Belgia, Słowenia, Litwa, Estonia, ale także Argentyna, Chile, Kolumbia, Urugwaj, Panama czy Indie. Tych krajów będzie przybywać, trwają intensywne prace nad wprowadzeniem tantiem z VOD m. in. w Brazylii czy Korei Południowej. Po trzecie, stawki z opłat ze streamingu za granicą na największych rynkach, gdzie polski repertuar jest najbardziej popularny, np. we Francji, są zdecydowanie wyższe niż oczekiwania twórców i realne możliwości negocjacyjne polskich OZZ. Po czwarte Polska generalnie jest krajem, gdzie wyjątkowo dużo, na tle średniej europejskiej, konsumuje się treści lokalnych. Wiedzą o tym doskonale platformy streamingowe, dlatego tak dużo u nas inwestują.

Negocjacje z producentami są znacznie droższe w obsłudze niż negocjacje z platformami. SFP-ZAPA reprezentuje prawa 700 polskich producentów. Koszty transakcyjne indywidualnych negocjacji ze wszystkimi, plus z dystrybutorami filmów zagranicznych, byłyby gigantyczne. Trudno zrozumieć, dlaczego wybitni skądinąd eksperci, tacy jak prof. Markiewicz, proponują rozwiązania, które całkowicie pomijają interes polskich twórców. Tym bardziej, że istnieją sprawdzone mechanizmy ustawowych tantiem obowiązujące na polskim rynku przez ostatnie 25 lat na innych polach eksploatacji. Można jedynie zadać pytanie – cui bono? Odpowiedź jest prosta, korzyści z takich pomysłów odniosą wyłącznie platformy streamingowe.

A mogło być tak pięknie. Polska mogła przyjąć dyrektywę przed czerwcem 2021 r., tak jak to zrobiły niektóre kraje Unii Europejskiej. Polscy filmowcy, podobnie jak francuscy, włoscy czy hiszpańscy, mogli się cieszyć tantiemami z internetu już od kilku lat. Wystarczy popatrzeć na te rynki, policzyć ile filmów się tam produkuje, ile wartości dodanej przynoszą tam inwestycje w kulturę. Tantiemy są integralną częścią wynagrodzenia polskich twórców filmowych i uczciwą zapłatą za ich pracę. Bo to właśnie dzięki niej platformy streamingowe mogą w ogóle budować swoje bogate biblioteki i pomnażać swoje ogromne zyski. Środki te nie pochodzą z budżetu państwa, a wręcz przeciwnie – zasilają go, bo zostaną w Polsce wydane. Tantiemy zapewniają twórcom niezależność w podejmowaniu decyzji o zaangażowaniu w kolejne projekty. Nie są oni skazani wyłącznie na udział w filmach komercyjnych, ale mogą skupić się także na kinie artystycznym. Na wprowadzeniu tantiem skorzystają zatem widzowie, otrzymując w perspektywie lepsze i bardziej różnorodne filmy czy seriale. Skorzystają także same platformy, w których długofalowym interesie powinno być pozyskiwanie wartościowych treści od polskich twórców.

Wierzę, że tym razem się uda. Przywrócony zapis o ustawowych tantiemach z internetu dla twórców filmowych zostanie przegłosowany w Sejmie bez żadnych wyjątków i ograniczeń, służących tylko interesom międzynarodowych korporacji. I jeszcze przed wakacjami, spóźnione o całe trzy lata przepisy wejdą ostatecznie w życie.

Dominik Skoczek jest dyrektorem ZAPA, organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi i pokrewnymi Stowarzyszenia Filmowców Polskich, wiceprezesem Stowarzyszenia Kreatywna Polska, byłym członek Rady ds. Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, byłym arbitemr Komisji Prawa Autorskiego przy Ministrze Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Polska jest ostatnim krajem w Unii Europejskiej, który nie przyjął jeszcze dyrektywy o prawie autorskim na jednolitym rynku cyfrowym (tzw. dyrektywa DSM – Digital Single Market). Dyrektywa została uchwalona w kwietniu 2019 r. Jej podstawowym celem było zmniejszenie narastającej luki pomiędzy zyskami platform internetowych a wynagrodzeniem twórców, producentów i wydawców.

Przyjęcie dyrektywy stanowiło niepowtarzalną szansę na poprawę sytuacji twórców konsekwentnie pauperyzowanych w dobie dynamicznie rozwijającej się dystrybucji internetowej, a także stworzenie przejrzystych reguł sprawiedliwego podziału zysków z eksploatacji. Był rok 2019 i już wtedy było wiadomo, że regulacje spóźnione są co najmniej o 5 lat… A jednak w powszechnym odbiorze krajów dbających o swoją kulturę, był to wielki sukces. Po raz pierwszy od 20 lat legislacja europejska zwracała się ponownie w stronę twórców i przemysłów kreatywnych. Przyjęto zapisy o nowym prawie pokrewnym chroniącym prawa dziennikarzy i wydawców prasy w internecie. Zobowiązano platformy takie jak m.in. YouTube do zawierania umów licencyjnych z twórcami praktycznie wszystkich gatunków twórczości (muzyki, filmu, prasy, literatury, fotografii, sztuk wizualnych) oraz do ponoszenia odpowiedzialności za treści udostępniane przez swoich użytkowników. Przyjęto także przepisy pozwalające na tantiemy z internetu dla twórców filmowych.

Pozostało 85% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie i komentarze
Odpowiedzialne innowacje: Czy sztuczna inteligencja może zastąpić psychoterapeutów?
Opinie i komentarze
Odpowiedzialne projektowanie produktów cyfrowych – granica pomiędzy zaangażowaniem a uzależnieniem
Opinie i komentarze
Mariusz Busiło: Wady projektu ustawy o KSC
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Opinie i komentarze
Deszcze niespokojne w polskiej cyber-wsi
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą