Rożyński: Szpieg w naszej kieszeni

Chris Ratcliffe/Bloomberg

Aby podsłuchiwać polityków i wyciągać tajemnice państwowe, nie trzeba już kosztownych urządzeń, masy czających się agentów lub pluskwy ukrytej pod stołem, czy w wazonie. Wystarczy wynająć sprawnego hakera.

Ofiarą ataku hakerów, zapewne na zlecenie któregoś z rządów, padł właśnie popularny komunikator komórkowy Whatsapp. Można by machnąć ręką, przecież niemal co dzień dowiadujemy się o kolejnych wyciekach danych, choćby z Fecebooka, właściciela Whatsappa.

Tym razem rzecz jest poważna, bo komunikatory takie jak Signal, Viber, Telegram, Facebook Messenger, czy UseCrypt, upodobali sobie politycy na całym świecie. Wiadomo, że WhatsApp, jest ulubioną aplikacją premiera Mateusza Morawieckiego, korzysta z niej także prezydent Duda i liczni posłowie. Wszyscy wierzą, że to szyfrowane, pewne narzędzie komunikacji. Niestety, pewna jest tylko śmierć i podatki, jak mawiał Benjamin Franklin.

CZYTAJ TAKŻE: Hakerzy złamali WhatsAppa. Który rząd za tym stoi?

Głód informacji władzy i jej służb zawsze był na tyle wielki, a środki wystarczające, by prędzej czy później złamać wszelkie zabezpieczenia. Najpierw zabezpieczenia łamano przypiekając posłańca ogniem. Mata Hari może nie musiałaby poświęcić życia, gdyby 100 lat temu służby dysponowały zwykłą pluskwą, czy mikrofonem kierunkowym.

Prawdziwym przełomem okazało się wyprodukowanie telefonu komórkowego. Oto pojawił się szpieg najgorszy z możliwych, bo trzymany w kieszeni i zawsze nam towarzyszący. Służby wywiadowcze dostały wspaniały prezent. Na nic wyłączanie, urządzenia, wyjmowanie baterii, rozmowy pod prysznicem – ten kapuś i tak – kiedy trzeba – poda lokalizację, czy przekaże potrzebne dane.

Po złamaniu Whatsappa widać wyraźnie, że i szyfrowany komunikator nie jest żadną gwarancją poufności. Mało tego. Aplikacja może być furtką do przejęcia całkowitej kontroli nad smartfonem, łącznie z jego kamerą.

Cóż, politycy w odpowiedzi zaczną pewnie przerzucać się na inne komunikatory, które jak Telegram (korzystał z niego prezydent Francji Emmanuel Macron do zażyłych kontaktów ze swoim ochroniarzem, co doprowadziło do wybuchu afery) uchodzą za bardziej bezpieczne albo na cos zupełnie nowego. Zrobią to nawet ci, którzy nie są przez nikogo podsłuchiwani. W końcu chyba każdego polityka informacja, że nie jest podsłuchiwany, wpędziłaby w depresję. Pomyślałby: – No tak, już się nie liczę.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Blackberry wejdzie w lodówki i telewizory

Smartfony legendarnej marki, mimo prób powrotu, sukcesu nie odniosły. Teraz jednak zaproponuje coś zupełnie ...

Ryba-szpieg będzie pracować dla wojska

Naukowcy z Uniwersytetu w Wirginii i Harvardu skonstruowali robota-rybę, który pływa dokładnie tak jak ...

Instagram ma pomysł na walkę z dręczeniem w sieci

Popularny Instagram będzie pytał użytkowników, czy na pewno chcą wysłać komentarz. Cyberbullying jest jednym ...

Nowoczesny ekran może zwiększyć sprzedaż

Digital signage to nie tylko wyświetlanie treści, ale też wchodzenie w interakcję z otoczeniem, ...

Korzystasz z Photoshopa lub piszesz w Wordzie? To niebezpieczne

Microsoft Word i Adobe Photoshop to jedne z najpopularniejszych programów, używanych niemal codziennie na ...

Chińskie spółki high-tech czekają trudne czasy

W chińskim sektorze technologicznym powstała bańka, która czeka na pęknięcie – piszą analitycy firmy ...