Zmarnowana cyberszansa

mat. pras.

„Cyberpunk” miał wprowadzić nasz kraj na technologiczne salony i poprawić wizerunek. Na razie bezskutecznie.

Prezes koncernu spożywczego Chang Guann z Tajwanu kilka lat temu w nietypowy sposób przepraszał klientów. Kiedy wyszło na jaw, że zamiast jadalnego sprzedawał olej przemysłowy, padł przed dziennikarzami na kolana, a następnie duszkiem wypił szklankę skażonego oleju. Z kolei prezes Toyoty po problemach z modelem Prius szlochał i zawodził tak strasznie, że nawet pokrzywdzeni akcjonariusze błagali, by przestał, bo jeszcze bardziej szkodzi firmie. Ten azjatycki sposób na przeprosiny może wydać się w Europie nieco przesadny, ale na pewno uczy szacunku dla klientów i inwestorów. Jest też przestrogą dla innych szefów, którzy chcieliby pójść na skróty.

CZYTAJ TAKŻE: Fatalne oceny „Cyberpunka” na konsole. Firma przeprasza, panika na giełdzie

A tak właśnie zrobił CD Projekt ze swoim „Cyberpunkiem 2077”. Premiera gry, nad którą firma pracowała od 2012 roku, była przekładana dwukrotnie, a celem było wyeliminowanie błędów (doszło nawet do tzw. crunchu, co zmusiło pracowników do pracy po godzinach). Kiedy weszła na rynek 10 grudnia, okazało się, że to się nie udało. Nie działa dobrze na konsolach, i to nie na jakichś starociach, ale najpopularniejszych obecnie PlayStation 4 i Xbox One. W poniedziałek rano wersja gry na te konsole miała średnie oceny na poziomie odpowiednio 2,8 i 3,7 pkt na 10 możliwych. Powiedzieć, że to fatalny rezultat, to nic nie powiedzieć.

Dlaczego firma „zapomniała” o konsolach i nie ostrzegła graczy, że czeka ich przykra niespodzianka? Albo po prostu nie przełożyła po raz kolejny debiutu, zamiast oferować niedopracowany produkt? Na to pytanie wciąż nie mamy jasnej odpowiedzi.

Wściekli są nie tylko gracze, wśród nich takie światowe tuzy jak Elon Musk, ale i inwestorzy. Z ich kieszeni w kilka dni wyparowało 20 miliardów złotych. Zarząd przeprosił w oświadczeniu, zadeklarował poprawki i zwrot kosztów zawiedzionym, ale możliwe, że szkody są już nie do naprawienia. I to większe niż się może wydawać. Nie chodzi bowiem o zwykły produkt, jeden z milionów, ale o jedną z najbardziej wyczekiwanych gier na świecie. „Cyberpunk” to obecnie wizytówka Polski. Sukces i powszechny podziw pomógłby nam odkleić łatkę kraju zacofanego. Nie trzeba by trwonić pieniędzy na twory w stylu Polskiej Fundacji Narodowej, by propagować nasz kraj i gospodarkę. CD Projekt byłby lokomotywą, która pociągnęłaby polskie firmy technologiczne, nie tylko świetnie już rozwijającą się branżę gier.

Trzymajmy więc kciuki, by polska firma wyszła z trudnej sytuacji. A zarząd zamiast premii niech zaaplikuje sobie w ramach przeprosin i pokuty 1000 godzin „Cyberpunka” na Xboksie. Bez przerwy.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Hyundai przejmie kultowego robo-psa? Wielkie plany Koreańczyków

Wszystko wskazuje na to, że Boston Dynamics, jeden z wiodących na świecie producentów zaawansowanych ...

Bułgarsko-hinduski tandem stworzył giełdowego rozbójnika. To Robinhood

W ostatnich tygodniach apka Robinhood pokazała, że jej nazwa niewiele ma wspólnego z legendą ...

Tomografia komputerowa w przemyśle

Tomografia komputerowa (CT) to technologia kojarzona najczęściej z medycyną. Okazuje się jednak, iż w ...

Rządy masowo wyłączają internet. Kto przoduje?

Celowe blokowanie dostępu do sieci to bardzo częsty proceder. Z najnowszych danych firmy Access ...

Smartfony z giętkimi ekranami. Czy skuszą klientów?

Urządzenia ze składanym wyświetlaczem trafią w tym roku do blisko 2 mln klientów – ...