Wiceprezes Huawei: Polski projekt ustawy najbardziej restrykcyjny w Europie

mat. pras.

W projekcie ustawy o cyberbezpieczeństwie są zapisy, które nie mają nic wspólnego z technologią. Są bardziej środkami politycznymi niż technicznymi – mówi Radosław Kędzia, wiceprezes Huawei na Europę Środkowo-Wschodnią i kraje nordyckie, gość programu Pawła Rożyńskiego w programie #RZECZoBIZNESIE.

Projekt nowelizacji ustawy o krajowym systemie bezpieczeństwa jest wymierzony w Huawei?

To projekt ustawy niezbędnej dla cyberbezpieczeństwa naszego kraju. Czy jest wymierzony w kogokolwiek? Nie wynika to wprost z zapisów. Jednak czytając głębiej, można snuć różne domniemania.

Projekt cały czas ewoluuje. Na jakim jesteśmy etapie?

Druga wersja projektu ustawy została niedawno opublikowana. Są tam znaczące zmiany, zarówno w tekście dokumentu, jak i w załącznikach. Po pierwszej wersji rynek i instytucje rządowe zareagowały, wysyłając setki uwag do treści projektu. Te opinie nie zostały jednak wzięte pod uwagę, pojawiło się natomiast sporo nowych zapisów,  a nie wygląda na to, żeby po stronie projektodawców była wola do dalszych konsultacji publicznych w tym zakresie

Rząd nie prowadził zaawansowanego dialogu z zainteresowanymi firmami?

Podmiotami są tutaj nie dostawcy, jak Huawei, ale operatorzy, którzy są właścicielami sieci i zapewniają ich cyberbezpieczeństwo. Po zgłoszeniu uwag, ze strony rządowej padły obietnice dalszych konsultacji i konferencji uzgodnieniowej. Cały rynek telekomunikacyjny na to czekał, a tymczasem zostały poczynione znaczące zmiany w ustawie i nie ma już planów na nowe konsultacje.

Jakie zapisy, które znamy z ostatniej wersji projektu, mogłyby spowodować niedopuszczenie do inwestycji Huawei?

Cyberbezpieczeństwo opiera się na weryfikacji i certyfikacji sprzętu. Operator dba o to, aby cała jego sieć była bezpieczna. Sieć zaś składa się z komponentów dostarczanych przez różnych dostawców. Wyłączenie jednego z nich nie zwiększy w żaden sposób bezpieczeństwa. Konieczne jest sprawdzanie komponentów, testowanie i certyfikowanie.

W projekcie ustawy są natomiast zapisy, które nie mają nic wspólnego z technologią. Są bardziej środkami politycznymi niż technicznymi. Wprawdzie został usunięty zapis, który mówił o prawach człowieka, co nie miało nic wspólnego z cyberbezpieczeństwem, ale pozostałe punkty ustawy mogą być dostosowane do większości dostawców. Otwierają puszkę pandory, dzięki której władze mogą interpretować przepisy, jak chcą.

Czyli można wykluczyć dostawcę ze wskazanego państwa?

Na przykład.

Twierdzicie, że rozwiązania Huawei są bezpieczne. Z czego wynika więc postawa rządu i rozwiązania, które mogą was wykluczyć?

Dostajemy rykoszetem w ramach kampanii, która została rozpętana globalnie przeciwko naszej firmie i której celem jest naznaczenie nas jako tych złych. Nikt nigdy nie udowodnił nam żadnych nieprawidłowości, ani nie przedstawił oficjalnych zarzutów. Nikt nie pokazał, gdzie jest problem. Obrywamy rykoszetem nie tylko w Polsce, ale również innych krajach.

Prace nad wprowadzeniem 5G się opóźniają. Jakie to oznacza straty dla Polski?

Opóźnia to m.in. wpływy do budżetu z tytułu aukcji częstotliwości, a będą to ogromne kwoty. Na pewno podreperowałyby państwowy budżet, zmagający się z ekonomicznymi skutkami pandemii.

Kraje, które wprowadzą 5G wcześniej, będą dawały  przedsiębiorcom narzędzia, aby produkowali nowatorskie usługi i sprzedawali je innym. Jeśli będziemy mieli je za późno, to zostaniemy zepchnięci do pozycji klienta

Po drugie, chodzi o wdrażanie technologii, które umożliwią naszym firmom budowanie nowych usług i serwisów. Rynek usług internetowych jest globalny. Kraje, które wprowadzą 5G wcześniej, będą dawały swoim przedsiębiorcom narzędzia, aby produkowali nowatorskie usługi i sprzedawali je innym. Jeśli będziemy mieli je za późno, to zostaniemy zepchnięci do pozycji klienta.

Z drugiej strony może technologia potanieje. Zawsze pionierzy płacą najwięcej.

5G nie jest rewolucją, tylko ewolucją, która wyłania się z 4G. Nie jest to całkiem nowa inwestycja, ale ten, kto pierwszy zajmie teren, zbierze najlepsze żniwa.

Co możecie zrobić, jeżeli zostaniecie wykluczeni z dostaw sprzętu w Polsce? Jaka byłaby wasza reakcja?

Nie lubię spekulować. My chcemy współpracować i jeżeli dostaniemy konkretne wymagania, to przynajmniej będziemy wiedzieli, jak je spełnić. Po drugie, projekt ustawy jest najbardziej restrykcyjny spośród wszystkich krajów Europy i większości na świecie. Zakłada bardzo wysoki poziom oceny, niekiedy arbitralnej.

Nie działamy agresywnie, nie ma zamiaru nikomu grozić. Wszyscy wiedzą, jakie konsekwencje może mieć łamanie umów czy prawa międzynarodowego. Trzeba dzisiaj po prostu podkreślić, że projekt ustawy jest niezgodny z rekomendacjami UE – tzw. 5G toolbox. Inne kraje, jak Niemcy czy Finlandia, opierają swoje cyberbezpieczeństwo na weryfikacji i certyfikacji. Najwięksi dostawcy, łącznie z nami, przeszli tę certyfikację. Jest dużo sposobów, w jakie można rozwiązać ten problem.

Amerykanie naciskają na Unię, a ta jest mocno podzielona w sprawie Huawei. Mamy łagodne podejście w Niemczech czy na Węgrzech, ale już ostre w Szwecji.

Szwecja nie wypuściła żadnej ustawy, która miałaby regulować kwestię dostawców 5G. Umieścili za to wpis w dokumentacji aukcyjnej, który jawnie dyskryminuje niektórych rynkowych graczy. Byliśmy więc zmuszeni rozpocząć postępowanie przeciwko takiemu traktowaniu. Sprawa jest w sądzie i myślę, że rozstrzygnie się na naszą korzyść, bo działania tamtejszego regulatora sa pogwałceniem nie nie tylko prawa szwedzkiego, ale też europejskiego i umów międzynarodowych.

W innych krajach UE nie ma żadnej legislacji, która by dyskryminowała jakiegoś dostawcę. Niemcy podeszły do zagadnienia w sposób bardzo pragmatyczny, skupiając się na cyberbezpieczeństwie, a nie geopolityce. Tak samo Finlandia.

Bruksela wyda w takiej sytuacji jakieś kolejne wytyczne?

Unia Europejska również pracuje nad poprawą cyberbezpieczeństwa i ochrony danych. RODO jest powszechnie stosowane. Jestem dumny, że Huawei zaimplementował ten standard jako jedna z pierwszych firm. Prace nad poprawą cyberbezpieczeństwa się toczą, ale nie opierają się na geopolityce, tylko na weryfikacji technicznej.  Jeżeli ktoś chce, żeby samochód był bezpieczny, to nie będzie usuwał z rynku producenta lamp czy pasów, tylko będzie testować, czy te lampy i pasy spełniają wymagania.

Huawei rozpoczyna dużą inwestycję w produkcję sprzętu 5G we Francji. Nie wpłynie to na zmianę unijnego stanowiska? Przestanie się postrzegać Huawei jako ciało obce?

W Europie jesteśmy od 20 lat. Mamy 23 centra badawcze, współpracujemy z licznymi uniwersytetami. Mamy centra logistyczne, finansowe, globalne biura pomocy klientom. Jesteśmy głęboko zintegrowani z  europejskim ekosystemem gospodarczym i edukacyjnym. Jesteśmy bardzo europejską firmą i mamy spółki lokalne, które są zintegrowane prawnie i procesowo z europejską infrastrukturą.

Ogłosiliśmy rok temu, że będziemy budowali fabrykę we Francji. Projekt wchodzi właśnie w fazę implementacji. Nie tylko będziemy montowali nasz sprzęt w Europie, ale również go produkowali. W efekcie będziemy bardziej europejscy niż inne firmy w sektorze ICT, bo 80 proc. komponentów nadal produkuje się w dalekiej Azji. Jesteśmy jedną z niewielu firm wywodzących się z tego regionu, które otwierają swoją fabrykę w Europie Zachodniej.

Czy po wyborze Joe Bidena na prezydenta USA zmieni się sytuacja? Czy utrzyma kurs Donalda Trumpa i wojna handlowo-technologiczna z Chinami będzie trwać?

Wydaje mi się, że tamtejsza administracja mówi o konkurencji, a nie o wojnie. Ciężko jednak ocenić jak daleko zajdzie to konkurowanie. Widzimy jednak pewne pragmatyczne podejście, które opiera się na literze prawa.

Celem naszego działania jest służyć klientom, dostarczać rozwiązania, które będą mogli wykorzystywać. Na tym się skupiamy. Musimy być świadomi tego, co się dzieje dookoła, ale nie jest to w centrum naszej uwagi.

Jak mocno konflikt Ameryki z Chinami uderzył w Huawei? Z danych sprzedaży smartfonów, która w skali roku spadła o 40 proc., widać, że to uderzenie było silne. Podobny cios spotkał sprzedaż infrastruktury dla 5G?

Widzimy pewien wpływ, choć nie mamy jeszcze wyaudytowanych kompletnych rezultatów finansowych za ubiegły rok. Cały czas notujemy jednak wzrosty w skali całej firmy. Nasze przychody rosną, choć nie tak szybko jak kiedyś, ale na pewno nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa.

Notował Grzegorz Balawender

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Microsoft nie będzie już wspierał Windows 7. Co to oznacza?

2019 to ostatni rok, w którym domowi użytkownicy Windows 7 będą dostawać darmowe aktualizacje ...

Rewolucja w Alibabie. Jack Ma nie jest już szefem koncernu

Twórca potęgi chińskiego giganta handlu internetowego, koncernu Alibaba, idzie na zieloną trawkę. Jeden z ...

Polscy uczniowie stoczą światowy pojedynek na roboty

Sześć tygodni będą mieli polscy licealiści na zbudowanie robota, który wystartuje w największym na ...

Axel Springer schodzi z giełdy

Niemiecki koncern medialny Axel Springer zejdzie z giełdy w poniedziałek 6 kwietnia, miesiąc wcześniej ...

Często kupujesz w internecie? Masz iPhone`a? Możesz zapłacić więcej

Linie lotnicze, agencje turystyczne i sklepy internetowe mogą oferować swoim klientom wyższe ceny na ...

Koniec dyktatu banków. Zyskają groźnych konkurentów

Bank Anglii rozważa przyznanie fintechom, czyli startupom finansowym, możliwości przyjmowania depozytów. To prawo dotychczas ...