Platforma blockchain BIK ruszy w tym roku

Mariusz Cholewa pełni funkcję prezesa zarządu Biura Informacji Kredytowej od czerwca 2013 r. Jest doktorem nauk ekonomicznych i praktykiem rynkowym, m.in. przez wiele lat był związany z Bankiem Citi Handlowy.

Jesteśmy firmą w dużej mierze opartą na nowych technologiach informatycznych – mówi Mariusz Cholewa, prezes Biura Informacji Kredytowej

Banki i inne podmioty kierują do was miliony zapytań rocznie. A czy sami Polacy sprawdzają się w BIK?
Mariusz Cholewa: Nasze biuro powszechnie znane jest z posiadania informacji o historii kredytowej wszystkich dorosłych Polaków. Dane gromadzone w BIK pochodzą ze wszystkich banków, w tym banków spółdzielczych, firm leasingowych (powiązanych z bankami), ze SKOK oraz firm pożyczkowych. Więc trafia do nas bardzo dużo zapytań o historię kredytową klientów – w ciągu ostatnich 12 miesięcy było ich ponad 27 mln. A sami Polacy – owszem sprawdzają się w BIK coraz częściej. Co do zasady dwa razy do roku wszystkie informacje gromadzone w BIK na temat danej osoby są jej udostępniane za darmo. Ale mamy też usługę, gdzie każdy może śledzić swoje „życie” kredytowe na bieżąco. Można się dowiedzieć, co na nasz temat wiedzą instytucje finansowe, jaką ocenę scoringową dostaliśmy, i czy na pewno spłacamy wszystkie zobowiązania na czas. Mamy też system alertów, czyli esemesowych powiadomień w każdym przypadku, gdy bank czy jakiś inny podmiot pyta się o nas w BIK. To szczególnie ważne z punktu widzenia ochrony przed wyłudzeniami tożsamości. Bo jeśli dostajemy taki alert, a akurat staramy się o kredyt czy kupujemy telefon w ramach abonamentu, to wszystko jest w porządku. Jeśli jednak nic takiego się nie dzieje, to alert może być ważnym ostrzeżeniem, że ktoś próbuje wyłudzić kredyt na nasze konto.

Kradzieży tożsamości w Polsce jest coraz więcej?

Niestety, tak. I nie jest to tylko efekt rosnącej cyberprzestępczości, bo wciąż sporo mamy kradzieży danych w tradycyjny sposób, gdy zostawiamy dowód np. w wypożyczalni kajaków… lub gubimy dowód i nigdzie tego nie zgłaszamy. Nasza usługa pozwala zastrzec dowód jednym kliknięciem. Obecnie mamy ponad pół miliona klientów indywidualnych i każdego dnia przybywa kilkaset nowych kont.

Wasze scoringi to m.in. prognoza spłacalności na następnych 12 miesięcy. Jak przewidujecie przyszłość?
Na podstawie analizy danych. Warto tu wspomnieć, że jesteśmy firmą w dużej mierze opartą na nowych technologiach informatycznych. Prowadzimy kilka projektów badawczych związanych z analizą Big Data, choćby w zakresie geolokacji czy szukania nieoczywistych korelacji pomiędzy danymi. Przykładowo, sprawdzamy relacje między historią kredytową a historią ubezpieczeniową. Na tej
bazie możemy zaprognozować z dużym prawdopodobieństwem, czy ktoś będzie miał stłuczkę komunikacyjną w perspektywie 12 miesięcy.

To kto będzie miał stłuczkę?
Okazuje się, że jeżeli ktoś jest odpowiedzialny w zarządzaniu swoimi finansami, to jest również odpowiedzialny na drodze. To działa na całym świecie, w USA prawie każda firma ubezpieczeniowa wykorzystuje tzw. credit base insurance score, i jeśli ktoś dobrze spłaca kredyt, to płaci niższą składkę na ubezpieczenia komunikacyjne. W Polsce ten proces też się zaczyna.

Ten mechanizm działa też w drugą stronę? Jak ktoś jest dobrym kierowcą, to dobrze spłaca zobowiązania?
Generalnie tak. Sprawdzaliśmy też nieco abstrakcyjne powiązania, np. czy kolor samochodu wpływa na ryzyko kredytowe. Nie wpływa. Za to wiek samochodu już jest ważny. Mogłoby się wydawać, że ci, którzy kupują nowe samochody, mają więcej pieniędzy i są jakoś bardziej odpowiedzialni za swoje finanse. Okazuje się jednak, że jest odwrotnie.

Prowadzicie też projekt bardzo zaawansowanych usług na bazie blockchain w zakresie obrotu dokumentami. Można w prosty sposób wyjaśnić, na czym to ma polegać?
Blockchain kojarzy się wciąż z kryptowalutami,
a tak naprawdę to technologia, która na unikatowym poziomie może zapewnić bezpieczeństwo obrotu ogromnej liczbie dokumentów i informacji. Gwarantuje, że dostęp do tych danych będą miały tylko osoby uprawnione i że nasze dokumenty nie znikną z wirtualnej przestrzeni.
Nasz wspólny blockchainowy projekt z polską firmą Billon jest skierowany do sektora finansowego, ma zoptymalizować i unowocześnić efektywną komunikację z klientem. Bankom łatwiej będzie spełnić wymóg dostarczania informacji na tzw. trwałych nośnikach, a także wymóg bycia zapomnianym przez klienta. Dotychczas za trwały nośnik, czyli taki, którego nie można zmienić po utworzeniu uważany był przede wszystkim papier, stąd grube listy banków z regulaminem czy aktualną tabelą opłat wysyłane do klientów. Platforma Blockchain BIK to pierwszy krok do wprowadzenia masowego wykorzystania technologii rozproszonej księgi głównej blockchain (DLT– Distributed Ledger Technology) w zakresie zarządzania dokumentami, w tym wymiany dokumentów pomiędzy instytucjami a ich klientami. Dzięki takim atrybutom jak niezaprzeczalność, bezpieczeństwo, pewność transakcji, ich niezmienność, pełna audytowalność wszystkich operacji technologia ta może zostać wykorzystana do spełnienia wymogów regulacyjnych i innych potrzeb biznesowych w zakresie trwałego nośnika informacji.

Jak daleka to przyszłość?
To się dzieje już teraz. Mamy nadzieję, że pierwsze funkcjonalności na Platformie Blockchain BIK, jeśli chodzi o zamieszczanie dokumentów, ruszą jeszcze w tym roku.

Mogą Ci się również spodobać

Raport NASK: Hakerzy będą coraz groźniejsi

Im biznes czy administracja będą częściej korzystać z internetu, tym łatwiej mogą się zetknąć ...

E-handel: Telefony dobiją sklepy stacjonarne

W najbliższych latach wartość zakupów przez smartfony czy tablety ma w Polsce rosnąć o ...

Sony przegrało bitwę z Nintendo

Wejście dwa lata temu na rynek przenośnych konsol Nintendo Switch wywróciło rynek do góry ...

Apple wielkim wygranym Dnia Singla

Amerykański gigant sprzedał najwięcej smartfonów na platformach grupy Alibaba, bijąc chińskie marki Huawei i ...

Drugie życie Pokemonów

Choć największy szał na wydaną w lipcu 2016 miejską grę Pokemon GO wykorzystującą technologię ...

Australijscy parlamentarzyści i partie ofiarą cyberataku

Premier Australii Scott Morrison poinformował, że parlament i główne partie polityczne kraju były celem ...