Satelity znajdują nawet przeciekające rury

Sektor kosmiczny to gwarantowany zwrot. Za każdą zainwestowaną złotówkę zarobimy 6–7 zł – zapewnia Maciej Krzyżanowski, prezes firmy CloudFerro. Z jej rozwiązań korzysta m.in. Europejska Agencja Kosmiczna.

Czy Polska jest innowacyjnym krajem?

Trudne pytanie. Mamy masę specjalistów, zwłaszcza IT, ale Polska żadnego „jednorożca” jeszcze nie wygenerowała, co na przykład krajom bałtyckim się udało. Jesteśmy w pozycji pośredniej – mamy rozmaite elementy do bycia innowacyjnymi, ale nie złożyliśmy ich w całość. Poza tym Polska to kraj wystarczająco duży, by zaspokoić lokalny popyt bez chęci wejścia na rynek międzynarodowy. Jest fajnie, ale za fajnie, bo nie wychodzimy dalej.

Ale CloudFerro wychodzi.

Co wynika z faktu, że udział sprzedaży naszych usług w Polsce jest niewielki. Musieliśmy wyjść dalej. Budżety zachodnich agencji kosmicznych to kilkaset milionów euro. A w Polsce? PAK ma ułamek tej kwoty, który nie odpowiada nawet wielkości naszego kraju. Ciężko zbudować zaawansowany program kosmiczny, który pociągnie za sobą rozwój całego przemysłu. A pamiętajmy, że sektor kosmiczny to teraz gwarantowany zwrot.
Za każdą zainwestowaną złotówkę zarobimy 6–7 zł. Do tego dochodzą nieoczywiste rozwiązania, które się pojawiają.

CZYTAJ TAKŻE: Z Wrocławia w kosmos ze znanym miliarderem

Jakie?

Moim ulubionym przykładem jest problem cieknących rur. Dzięki satelitom radarowym można przeprowadzić interferometrię i sprawdzić, czy przesunął się grunt. Można zbadać, o ile przesunęła się nawierzchnia jezdni wskutek podmywania podsypki wodą z rur. Dzięki temu można zareagować wcześniej i uniknąć potencjalnej katastrofy. Słyszałem też o możliwości wykrywania aktywności pszczół. Może być to zastosowane do informowania rolników, kiedy mogą przeprowadzać opryski. To wszystko wiemy dzięki urządzeniom zawieszonym kilkaset kilometrów nad powierzchnią planety.

Budżety zachodnich agencji kosmicznych to kilkaset milionów euro

Kto był waszym klientem?

Europejska Agencja Kosmiczna (ESA), Europejska Organizacja Eksploatacji Satelitów Meteorologicznych (EUMETSAT) czy Europejskie Centrum Prognoz Średnioterminowych (ECMWF). Zajmujemy się chmurą obliczeniową, infrastrukturą w postaci serwisu. Naszą bieżącą specjalizacją są dane związane z działalnością kosmiczną i obserwacją Ziemi.

Modne tematy.

I dobrze trafiające w domenę IT. Europejski program Copernicus jest największym źródłem danych na świecie. Każdego dnia spływa w ramach programu 20 terabajtów informacji. A do naszego repozytorium trafia 15 terabajtów dziennie. Te dane są katalogowane i indeksowane. Nie przetwarzamy wszystkich pod kątem dodatkowych algorytmów, ale jeśli ktoś ma pomysł na wykorzystanie danych z kosmosu i chce go zrealizować, może go wdrożyć, korzystając z naszej infrastruktury. Może to być np. potrzeba sprawdzenia wylesienia danego terenu czy land cover. Czyli klasyfikowania danego terenu. Informacje z satelitów świetnie nadają się do analiz geoprzestrzennych dla administracji państwowej czy samorządów, które chcą sprawdzić, jakie formy terenu czy rzeki znajdują się na danym obszarze.

Przy takiej ilości danych ciężko o ingerencję człowieka.

Oczywiście, automatyzacja algorytmów odbywa się stale. Jeśli coś jest interesujące i chcemy uzyskać kolejne dane, to uczenie maszynowe i sztuczna inteligencja są niezbędne. Kosmos potrzebuje IT. Świetnym przykładem są satelity radarowe, które przelatują nad Polską co dwa–trzy dni. Porównując dane radarowe i automatyzując monitoring zmian, można się sporo dowiedzieć, co zdarzyło się przez pół tygodnia. To stały kierunek, by dowiadywać się coraz więcej bez ingerencji człowieka. Chmura obliczeniowa jest świetnym rozwiązaniem dla wielkich ilości danych z kosmosu.

CZYTAJ TAKŻE: Pierwszy polski satelita komercyjny poleciał w kosmos

Jak w praktyce wygląda przechowywanie danych z kosmosu?

Pojemność jednego petabajta, czyli 1000 terabajtów, to mniej więcej szafa 90×90 centymetrów. Rocznie potrzebujemy sześciu takich szaf.

Czy tego typu dane mają datę ważności?

Nie, mamy dane nawet z satelitów LandSat, które były zbierane w latach 80. Dane historyczne przydają się przy tworzeniu przebiegu czasowego powierzchni jeziora czy koryta rzeki, a także w obserwacji zmian klimatycznych. Nie ma danych przeterminowanych, są tylko takie, dla których jeszcze nie znaleziono zastosowania.

Gdy NCBiR ogłaszał uruchomienie Szybkiej Ścieżki Kosmicznej, nie wypowiadaliście się zbyt pochlebnie o programach tego typu.

Jesteśmy firmą, która wierzy, że ważniejsze jest budowanie popytu poprzez zakupy, a nie dotacje. Kupowanie to rozwinięcie działalności gospodarczej, stosowane przez NASA i ESA. Jeśli jakieś obszary są słabo rozwinięte, to taki mądry kupujący jest w stanie pobudzić rozwój podaży w danym obszarze, próbując coś nabyć. W ten sposób skłania przedsiębiorstwa do produkcji. I to jest podaż o charakterze ekonomicznym, a nie rozliczanie się ze śrubek we wniosku. Do tego przy grantach trzeba dokładnie wyjaśniać, jak użyjemy danego elementu, a w innowacjach nie da się zawsze założyć, że akurat taki będzie jego cel – może się okazać, że właśnie ta śrubka będzie miała kompletnie inne zastosowanie. Poza tym dotacje przeznaczane są na pokrycie kosztów, nie na przychód firmy, który zawiera w sobie też marżę generującą zysk i środki na kolejne inwestycje. Dlatego wolimy sprzedawać.

Co planujecie na ten rok?

Wdrażamy rozwiązania chmurowe serwisu WekEO – DIAS dla EUMETSAT-u, rozbudowujemy stronę chmurową i usługową dla CREODIAS-a, rozwijamy system chmury hybrydowej dla ECMWF, na której działa przetwarzanie danych klimatycznych dla kilkunastu tysięcy użytkowników z całego świata i pracujemy nad potencjalnymi nowymi projektami. Ale nie idziemy szerokim frontem, skupiamy się na niszy, w której funkcjonujemy, bo walka z gigantami usług chmurowych mija się w naszej opinii z  celem.

CV

Maciej Krzyżanowski, prezes założonej w 2015 r. firmy CloudFerro. W latach 2002–2014 zarządzał działalnością telekomunikacyjną ATM SA. W latach 2001–2002 był p.o. dyrektora ds. sieci w TDC Internet Polska. Od 1998 do 2001 r. był członkiem zarządu Internet Data Systems SA, a w latach 1994–1996 pracował jako specjalista ds. sieci w NASK.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Polska rekrutuje cyberarmię

MON tworzy Wojska Obrony Cyberprzestrzeni i już prowadzi do nich nabór. Szuka młodych informatyków. ...

Youtube oznaczał filmy z Notre Dame jako teorie spiskowe

Wkrótce po tym, jak największe stacje telewizyjne uruchomiły na Youtube swoje transmisje z Paryża, ...

Hakerzy atakują, pracownicy IT tracą pracę

Po atakach cyberprzestępców z zeszłego miesiąca na Florydzie, zwolniono menadżera działu IT w urzędzie ...

Technospecjały

Co dzień kolejne elektroniczne gadżety – od pięknych i użytecznych po dziwaczne i mało ...

Alexa pokonała Cortanę Microsoftu

Microsoft najwyraźniej przyznaje się do porażki na kolejnym polu i stawia na promocję asystenta ...