Ben Kallos, członek rady miejskiej Nowego Jorku, był „przerażony”, obserwując akcję policji w Bronksie kilka dni temu. Funkcjonariusze zostali wezwani do apartamentu, gdzie dwóch mężczyzn było przetrzymywanych jako zakładnicy. Jak pisze magazyn „Wired”, policja do rozwiązania tej sytuacji użyła robotycznego psa o nazwie Digidog.

Digidog to robot firmy Boston Dynamics będący na wyposażeniu nowojorskiej policji – NYPD. Jest wyposażony w kamery i czujniki i policja używa go w „trudnych sytuacjach”, tak jak ta w dzielnicy Bronx, gdzie w jednym z apartamentów dwaj napastnicy przetrzymywali dwóch mężczyzn, torturując ich kilka godzin i grożąc śmiercią.

CZYTAJ TAKŻE: Izraelski robot z uchem insekta. Niezwykły efekt

Digidog to przemalowana na niebiesko wersja robota Spot z firmy Boston Dynamics. Ma 80 cm wysokości, waży 25 kilo i bez problemu chodzi po schodach dźwigając ciężary. Może działać 90 minut bez ładowania, a sterować można nim za pomocą zwykłego gamepada. Na rynek komercyjny trafił pod koniec 2019 r.

Policja pochwaliła się, że Digidog jest wyposażony w światła, kamery i mikrofony i pomaga policjantom lepiej badać przestrzeń. Jego zadaniem jest ochrona życia – cywilów i policjantów. Rzecznik policji powiedział mediom, że robot jest w fazie testowej.

Rasistowskie testy?

I to właśnie oburzyło radnego Kallosa, który uznał, że policja testuje nowy gadżet na społecznościach kolorowych w tzw. gorszych dzielnicach Nowego Jorku.

– Nie mam problemu z używaniem robota do rozbrojenia bomby, ale musi to być właściwe użycie narzędzia i odpowiednie okoliczności – podkreśla Ben Kallos i proponuje zmiany w prawie, tak by zabronić policji posiadania lub używania robotów wyposażonych w broń.

Czytaj więcej

Cyfrowa zmiana w nabywaniu samochodów

Ustawa Kallosa nie zakazywałaby nieuzbrojonych robotów użytkowych, takich jak Digidog, tylko robotów uzbrojonych. Eksperci ds. robotyki i etyki zwracają uwagę, że radny przedstawił obawy związane z postępującą militaryzacją policji: coraz większym dostępem do zaawansowanych robotów za pośrednictwem prywatnych dostawców i kontrowersyjnym pozyskiwaniem sprzętu wojskowego, np. dronów. Digidoga testuje również policja w Massachusetts i na Hawajach.

CZYTAJ TAKŻE: Chińczycy wysłali na ulice swojego robocopa

Podobnego zdania jest pochodząca z Bronxu senator Alexandria Ocasio-Cortez. Zwróciła ona uwagę, że roboty, drony i inne systemy monitorujące testowane są na społecznościach kolorowych o niskich dochodach. „Zadaj sobie pytanie: kiedy ostatni raz widziałeś, jak światowej klasy technologia nowej generacji została użyta w edukacji, służbie zdrowia, mieszkalnictwie itp. I była traktowana priorytetowo dla niedostatecznie rozwiniętych społeczności, takich jak ta?” – napisała na Twitterze, komentując akcję z udziałem robotycznego psa. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że wciąż narzekająca na brak funduszy policja zapłaciła za Digidoga 74,5 tys. dolarów, ale nie opracowała żadnych zasad i przepisów regulujących jego użycie. W zasadzie teraz policja ma pełną dowolność.

Senator Alexandria Ocasio-Cortez zwróciła uwagę, że roboty, drony i inne systemy monitorujące testowane są na społecznościach kolorowych o niskich dochodach

– Roboty mogą ratować życie policji i to dobrze – mówi portalowi „Wired” Patrick Lin, dyrektor Grupy ds. Etyki i Nowych Nauk na California Polytechnic University w San Luis Obispo. – Ale musimy też uważać, aby policja nie była dzięki nim bardziej brutalna – dodaje. Lin zajmował się szkoleniem pracowników CIA na temat autonomicznej broni podczas administracji Obamy i popiera zakaz używania uzbrojonych robotów. Jego zdaniem ich zwiększona dostępność stanowi poważny problem.

Brak procedur

Podczas incydentu na Bronksie policja wykorzystała Digidoga do zebrania informacji na temat domu, w którym wzięto zakładników, szukając kryjówek i ciasnych zakamarków. Ostatecznie zatrzymała podejrzanych, ale obrońcy prywatności wyrazili obawy co do technicznych możliwości robota i zasad, a właściwie ich braku, regulujących jego użytkowanie.

CZYTAJ TAKŻE: Inteligentny pies-robot już w sprzedaży. Wierny, ale drogi

Jay Stanley, starszy analityk ds. polityki w American Civil Liberties Union, uważa, że umożliwienie robotowi wykonywania pracy policyjnej może mieć konsekwencje dla obiektywizmu, mobilnego nadzoru, hakowania i prywatności. „Istnieje również obawa, że robot może być sparowany z inną technologią i dowolnie uzbrojony” – pisze nytimes.com. Przeciwko takiej opcji protestuje twórca Spota Boston Dynamics. Firma podkreśla, że tworzy roboty, które mają pomagać ludziom i ich wspierać, a nie nosić broń i strzelać do nich.

Amerykańskie media przypominają, że policja w USA kilkakrotnie użyła robotów, innego typu niż Spot, do „neutralizacji” przestępców. W 2016 r. policja w Dallas użyła robota do podrzucenia i detonacji materiału wybuchowego, który zabił snajpera. Mężczyzna ten wcześniej zastrzelił pięciu policjantów. Niedługo po tym zdarzeniu w Delaware policja w ten sam sposób zneutralizowała innego strzelca. Dwa lata później w Maine użyto robota do dostania się do domu mężczyzny, który z dachu ostrzeliwał policjantów wezwanych przez sąsiada po sprzeczce o niedostarczoną przesyłkę. Robot zdetonował bombę, ale mężczyzna przeżył zarówno wybuch, jak i postrzał policji. Okazało się, że jest psychicznie niezrównoważony.

Te sytuacje, zdaniem specjalistów, pokazują, jak szybko policja sięga po „najcięższy kaliber”, zamiast próbować rozładować sytuację bez użycia przemocy.