To nieuchronne. ChatGPT przyniesie czterodniowy tydzień pracy

Rewolucja związana z pojawieniem się konwersacyjnej sztucznej inteligencji otwiera drzwi do czterodniowego tygodnia pracy, podnosząc wydajność pracowników – uważają ekonomiści. Ale czy nie spadnie liczba etatów?

Publikacja: 10.04.2023 19:05

W najnowszym raporcie bank Goldman Sachs oszacował, że 300 milionów miejsc pracy jest zagrożonych pr

W najnowszym raporcie bank Goldman Sachs oszacował, że 300 milionów miejsc pracy jest zagrożonych przez generatywną sztuczną inteligencję, taką jak ChatGPT

Foto: shutterstock

Profesor London School of Economics i laureat Nagrody Nobla z ekonomii Christopher Pissarides, który specjalizuje się w wpływie automatyzacji na pracę, uważa, że zatrudnienie może wystarczająco szybko dostosować się do chatbotów wspieranych przez sztuczną inteligencję. – Jestem bardzo optymistycznie nastawiony w kwestii zwiększenia produktywności dzięki temu narzędziu – powiedział w wywiadzie dla Bloomberga na konferencji w Glasgow. – Moglibyśmy poprawić nasze samopoczucie w pracy i zyskać więcej wolnego czasu. Moglibyśmy łatwo przejść na czterodniowy tydzień pracy – dodał.

Krótszy tydzień pracy to obecnie gorący temat. Testuje się go już na świecie, m. in. w Hiszpanii, Nowej Zelandii i Wielkiej Brytanii. Ma odpowiadać na procesy cyfryzacji oraz m.in. chronić przed wypaleniem zawodowym i wpłynąć na poprawę zdrowia pracowników. Wstępne wyniki badań są co prawda obiecujące, ale nie w pełni miarodajne.

W Polsce projekt ustawy z propozycją skrócenia czasu pracy jest już w Sejmie. Takie rozwiązanie promuje partia Razem.

Ostrożnie z obawami

Szefowie firm są jednak ostrożni. W praktyce taka zmiana systemu pracy oznacza bowiem wzrost wynagrodzeń dla zatrudnionych o jedną piątą. Wymaga to więc skokowego zwiększenia produktywności. Chatboty, takie jak ChatGPT OpenAI i Bard Google, okrzyknięto już rewolucyjną technologią, która może tego dokonać, grożąc jednak setkom milionów miejsc pracy, zwłaszcza umysłowej.

Czytaj więcej

ChatGPT-5 spodziewany jest w tym roku. Będzie nie do odróżnienia od człowieka

– Sztuczna inteligencja może przejąć wiele nudnych rzeczy, które robimy w pracy, a zostawić te interesujące – powiedział Pissarides, który otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie ekonomii za pracę nad tarciami na rynku (w 2010 roku wraz z Amerykanami Peterem Diamondem i Dale’em Mortensenem). Uważa, że rzeczywiście może przynieść znaczące zwiększenie wydajności, jeśli zostanie dobrze wykorzystana, choć, jak zastrzegł, wpływ technologii może być też negatywny w innych dziedzinach, np. w inwigilacji czy prywatności.

Coraz większe są obawy o wpływ, jaki technologia może mieć na społeczeństwo. Liderzy technologiczni, w tym Elon Musk, podpisali w zeszłym miesiącu list otwarty wzywający do wstrzymania szkolenia potężnych systemów sztucznej inteligencji na pół roku.

Rosną też obawy co do wpływu na rynek pracy. Noblista bagatelizuje je. – Nie ma ograniczeń co do tego, ile pracy ludzkość może wygenerować, jeśli naprawdę ludzie chcą pracować – powiedział Pissarides. – Wprowadzanie sztucznej inteligencji zajmie dużo czasu, a w tym czasie pracownicy się dostosują. To, czego potrzeba, to podnoszenia kwalifikacji.

Utratę pewnej liczby miejsc pracy można, jego zdaniem, skompensować np. możliwą komercjalizacją zajęć domowych na wielką skalę, np. opieki, sprzątania czy gotowania. Dzięki temu uwolni się potencjał osób, które tymi pracami zajmowały się dotąd nieodpłatnie. Jeśli członek rodziny jest motywowany, aby zostawić swoje dziecko np. w przedszkolu, to ma więcej czasu, aby samemu szukać pracy. Tym samym tworzą się dwa odpłatne miejsca pracy: dla opiekuna i dla rodzica.

W najnowszym raporcie bank Goldman Sachs oszacował, że 300 milionów miejsc pracy jest zagrożonych przez generatywną sztuczną inteligencję, taką jak ChatGPT. Ekonomiści banku argumentowali również, że może to być przełomowe dla wydajności i wzrostu PKB.

Czytaj więcej

Pierwszy pozew o zniesławienie przez ChatGPT. Nie był w więzieniu za łapówki

Od czasu kryzysu finansowego gospodarki rozwinięte odnotowały spadek wzrostu wydajności, co znacznie spowolniło wzrost PKB. „Połączenie znacznych oszczędności kosztów pracy, tworzenia nowych miejsc pracy i wyższej wydajności dla niezwolnionych pracowników zwiększa możliwość boomu produktywności, który znacznie zwiększa wzrost gospodarczy” – stwierdzili ekonomiści Goldman, szacując, że sztuczna inteligencja może ostatecznie zwiększyć roczny globalny PKB o 7 proc., czyli o 7 bln dol. w dekadę.

Większy dochód czy wypoczynek

O zwiększeniu produktywności przez AI mówił też niedawno Carl Benedikt Frey, ekonomista z Oxfordu. – Każda technologia, która zwiększa produktywność, w tym ChatGPT, sprawia, że krótszy tydzień pracy staje się bardziej realny – powiedział Business Insiderowi.

Wspomniał o przewidywaniach ekonomisty Johna Maynarda Keynesa z 1930 r., mówiących o tym, że ogromny wzrost wydajności doprowadzi do 15-godzinnego tygodnia pracy. Frey uważa, że powodem, dla którego tak się nie stało, jest to, że wielu ludzi „po prostu woli większy dochód niż wypoczynek” i wolałoby pracować dłużej, jeśli na tym zyska finansowo. Frey twierdzi, że kolejną rzeczą, która może zatrzymać inicjatywę wprowadzenia czterodniowego tygodnia pracy, jest kultura pracy w USA, gdzie pracownicy ogólnie pracują więcej i są bardziej produktywni niż ich europejscy odpowiednicy, a więcej osób wysoko ceni ciężką pracę.

Technologie
Powstała realna alternatywa dla plastiku. Zwycięstwo w wojnie z odpadami?
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Technologie
Jakim pojazdem pojadą po Księżycu astronauci? Pierwszy taki łazik skonstruował Polak
Technologie
Chcą dostarczyć niezwykłą broń Ukrainie. Moneta trafiona z odległości kilometra
Technologie
Naukowcy opracowali „inteligentny” płyn. Ma odmienić robotykę i motoryzację
Technologie
Przełomowy projekt w kosmosie. Stacja wielkości stadionu zostanie... nadmuchana.