Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego wbrew pozorom to młodzi Polacy, a nie starsze pokolenia, najbardziej obawiają się AI.
- Jakie konkretne obawy o rynek pracy i manipulację ścierają się z postrzeganymi korzyściami nowej technologii.
- Czy branżę czeka weryfikacja inwestycji i pęknięcie „bańki AI” na wzór kryzysu dot-comów.
Wciąż nie wiemy, jak podejść do sztucznej inteligencji. Zdaniem 36 proc. Polaków rozwój tej nowej technologii daje więcej pozytywnych skutków, ale niewiele mniej, bo 31 proc. uważa, że widać więcej negatywnych zjawisk.
Polacy, bombardowani informacjami o nowych zastosowaniach sztucznej inteligencji, ale też kryzysach przez nią wywołanych, wciąż są mocno podzieleni w ocenie jej przydatności. Niemal jednakowo duże grupy widzą zarówno więcej jej zalet, jak i wad – wynika z badania ARC Rynek i Opinia, którego wyniki „Rzeczpospolita” poznała jako pierwsza.
Czytaj więcej
Sztuczna inteligencja kojarzy się z czymś niematerialnym – algorytmami, danymi i programami działającymi gdzieś w chmurze. Tymczasem rewolucja AI m...
Co zaskakujące, opinie w kwestii sztucznej inteligencji są powiązane z wiekiem badanych, ale nie tak jak może się wydawać. Młodsi – do 35. roku życia – widzą więcej negatywów AI. Z kolei osoby w wieku 36-65 lat dostrzegają więcej pozytywów.
AI nie jest bez wad
Wśród największych zalet wykorzystania sztucznej inteligencji Polacy nadal widzą ułatwienia w różnych dziedzinach życia, co podkreśla aż 39 proc. badanych. Zdaniem 30 proc. przyspiesza ona wiele procesów, a niemal co czwarty wskazuje na wyręczanie ludzi w różnych zadaniach.
Z drugiej strony aż 27 proc. obawia się, że AI spowoduje likwidację miejsc pracy, 24 proc. widzi manipulacje nią wywołane, a 22 proc. – spowodowany tym zanik kreatywności. To ostatnie nie dziwi w świetle choćby wypowiedzi noblistki Olgi Tokarczuk, zachwycającej się możliwościami AI, co wywołało w mediach prawdziwą burzę.
– Polacy coraz częściej korzystają z usług sztucznej inteligencji. Widzą zatem praktycznie korzyści z nią związane. Czasem podejście do wykorzystania i oceny uzyskanych informacji jest bezkrytyczne – wskazuje dr Adam Czarnecki, wiceprezes ARC Rynek i Opinia. – Media przynoszą ciągle niepokojące informacje o różnego rodzaju zagrożeniach wiążących się z AI, o cyberatakach samowolnie przeprowadzanych przez najnowsze modele sztucznej inteligencji. To budzi poważne obawy. Ale może nawet nie te obawy są najistotniejsze, bo główną jest zagrożenie na rynku pracy – podkreśla.
Szczególnie jest ono widoczne wśród ludzi młodych, wkraczających na rynek pracy. Oni realnie widzą i może nawet już odczuwają zagrożenie dla swojej kariery zawodowej, związane z zastępowaniem przez AI pracowników, zwłaszcza wykonujących pracę umysłową. Dlatego opinie na temat sztucznej inteligencji są bardzo podzielone. Zdaniem Czarneckiego trudno przesądzić, czy kontrowersje związane z AI będą stanowić barierę dla rozwoju tej technologii i firm ją wdrażających. – Wydaje się, że nie. Korzyści, głównie kosztowe, są dla firm korzystających z rozwiązań sztucznej inteligencji tak wyraźne, że tylko ewentualne restrykcyjne przepisy mogłyby zahamować czy opóźnić wdrażanie AI. Również obawy ze strony konsumentów niestety nie zastopują tego procesu – podkreśla ekspert.
Widać to po innych badaniach, w odniesieniu choćby do zakupów internetowych, na które AI ma mieć ogromny wpływ. Zgodnie z analizą, choć ze sztucznej inteligencji korzysta podczas zakupów już 2/3 ankietowanych w grupie 18-35 lat, to tylko co dziesiąty robi to regularnie. Nawet w grupie najbardziej otwartej na nowe technologie wciąż dominuje ostrożne podejście.
Algorytm zamiast lekarza
Bezsprzecznie ogromny wzrost liczby projektów bazujących na AI widać w ochronie zdrowia, a takie rozwiązania powinny wpłynąć na spadek sceptycyzmu ankietowanych. Systemy z AI prowadzą do przyspieszenia analizy wyników badań i wydajniejszej diagnostyki.
Czytaj więcej
Fundacja Wikimedia to kolejny podmiot, m.in. po platformie Hugging Face, czy licznych agencjach rządowych i ONZ, który padł ofiarą agentów OpenAI....
Niedawno Politechnika Wrocławska, Dolnośląskie Centrum Onkologii, Pulmonologii i Hematologii rozpoczęły pionierski projekt rozwoju sztucznej inteligencji. Założeniem jest zbudowanie modelu medycznego i wspólnej infrastruktury technologicznej, na której będą mogły powstawać narzędzia dla różnych specjalizacji i zastosowań klinicznych. Pierwszym obszarem pilotażowym będzie onkologia, a w szczególności rak płuca.
Z kolei ośrodek Łukasiewicz – AI, katowicki Instytut Sztucznej Inteligencji i Cyberbezpieczeństwa Sieci Badawczej Łukasiewicz stworzył rozwiązanie dla lekarzy oparte na sztucznej inteligencji, które znacząco przyspieszy i ułatwi przygotowanie notatek z wizyt lekarskich na podstawie rozmowy. To oznacza mniej czasu poświęcanego na wypełnianie dokumentacji, a więcej czasu na kontakt z pacjentem. System „PulsNote” pilotażowo wdrażany jest w Centrum Leczenia Oparzeń im. dr. Stanisława Sakiela w Siemianowicach Śląskich.
– Rok temu powołaliśmy instytut Łukasiewicz – AI, a dziś widzimy jego konkretne produkty. W obszarze sztucznej inteligencji musimy działać zdecydowanie, aby polskie szpitale i przychodnie mogły korzystać z rozwiązań w pełni krajowych, a nie tylko kupować usługi zagranicznych firm. To istotne z punktu widzenia zarówno gospodarki, jak i dobra pacjentów – mówi dr Hubert Cichocki, prezes Centrum Łukasiewicz.
Sceptycyzm jednak nie zniknie, a nie bez powodu mówi się o prawdziwej bańce na AI. Firmy na wyścigi inwestują w takie rozwiązania, ponieważ wynika to z mody i z chęci przypodobania się inwestorom. Tymczasem z wielu inwestycji realnie nic nie wynika i nie generują one żadnej wartości dla przedsiębiorstwa. Zgodnie z analizą MIT, firmy na całym świecie wydały na generatywną sztuczną inteligencję miliardy, a 95 proc. wdrożeń nie przyniosło mierzalnego zwrotu.
– Przez ostatnie dwa lata rynek żył logiką „im więcej danych, mocy obliczeniowej i zapytań, tym lepiej”. Budżety płynęły szerokim strumieniem, bo nikt nie chciał zostać w tyle. Latem 2026 r. nastrój wyraźnie się zmienił – mówi dr Dominik Skowroński z wydziału zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego. – To klasyczny moment dojrzewania każdej technologii. Najpierw jest fascynacja, potem gorączka inwestycji, a na końcu przychodzi chłodna weryfikacja. Internet przeszedł to na początku wieku, gdy pękła bańka dotcomów. AI właśnie teraz wkracza w etap „pokaż mi liczby” – dodaje.