Debata Rzeczpospolitej: 5G – rewolucja czy rozbuchane oczekiwania

Eksperci zgodzili się, że sposób, w jaki Polska wdroży 5G, w efekcie będzie nas usadawiał w Europie w zakresie przemysłu 4.0, sztucznej inteligencji, automatyki, przepływu danych, komunikacji między urządzeniami. Różnorodnych wyzwań jest sporo – zarówno technologicznych, jak i politycznych
robert gardziński

Dlaczego tyle mówi się o nowej technologii, jaka powinna być rola państwa i jak zadbać o bezpieczeństwo – zastanawiali się uczestnicy debaty „5G w Polsce – wyzwanie technologiczne czy zagadnienie polityczne”.

W debacie zorganizowanej przez redakcję „Rzeczpospolitej” rozmawiano też o barierach i szansach związanych z technologią 5G, o tym, dlaczego dziś mówią o niej zwykli ludzie, nie tylko operatorzy, i czy warto spieszyć się z jej wdrożeniem w Polsce

Budowa sieci komórkowych starszych generacji, 3G i 4G, przeszła, nie chcę mówić, że bez żadnego, ale bez większego echa. Na pewno nie mówiło się o tym tak dużo i tak kontrowersyjnie jak o mających powstać sieciach 5G. Skąd takie natężenie informacji o tej technologii i jej obecność w debacie publicznej – pytał Artur Osiecki, współprowadzący z Pawłem Rożyńskim debatę z ramienia „Rzeczpospolitej”.

– Moim zdaniem mówimy o cyfrowej rewolucji. Zmiana wynikająca z przejścia z 2G na 3G, a potem na 4G nie była tak znacząca, jak wejście sieci 5G – ocenił Paweł Pudłowski, poseł (Nowoczesna) i przewodniczący sejmowej Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii (CNT).

– To, w jaki sposób Polska wdroży 5G, będzie nas usadawiało w Europie w zakresie przemysłu 4.0, sztucznej inteligencji, automatyki, przepływu danych, komunikacji między urządzeniami. Tymczasem widać, że wyzwań jest dużo – dodawał Paweł Pudłowski.

Przypomniał, że nadal nie jest jasne, w jakim modelu będzie budowane polskie 5G. – Mamy kwestię wysokich kosztów i długiej procedury inwestycyjnej, oczekiwań Unii Europejskiej co do i tempa budowy 5G i w końcu sprawę bezpieczeństwa, która jest omawiana przez UE, NATO, USA i Polskę – wyliczał Paweł Pudłowski, nawiązując do tzw. sprawy Huawei.

Piotr Mieczkowski, dyrektor zarządzający Fundacji Digital Poland, wskazał trzy elementy, które sprawiają, że toczy się szeroka dyskusja o 5G. – Sieć 5G wymaga bardzo małych licznych komórek, umieszczonych na przykład na przystankach. Wchodzimy więc w temat norm promieniowania elektromagnetycznego (PEM – red.), które trzeba zmienić. Tego problemu nie było wcześniej. Drugi wątek to wątek rosyjski. Rosjanie, za pomocą mediów społecznościowych, próbują ingerować w to, co dzieje się w Polsce w zakresie 5G, a u siebie deklarują jak najszybsze wybudowanie tych sieci. Nigdy też poprzednio nie było tak ostrych wojen handlowych – mówił Mieczkowski.

Borys Stokalski, prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji (PIIT), zauważył, że zmianą jest stopień, w jakim technologia ingeruje w życie ludzi, i większa skłonność do tworzenia teorii spiskowych. – Szybki rozwój technologii kreuje wiele punktów niepewności cywilizacyjnej i fascynuje nie tylko ludzi z branży, ale każdego Kowalskiego – mówił Borys Stokalski.

Piotr Rutkowski, prezes Fundacji Instytut Mikromakro, „winą” za szeroką debatę nad 5G obarczył polityków: – 5G wprowadzana jest instrumentami politycznymi. Po raz pierwszy w Europejskiej Agendzie Cyfrowej znalazło się oczekiwanie stworzenia strategii 5G dla Europy i wyznaczono trudne do osiągnięcia cele, aby w największych miastach wzdłuż dróg i przestrzeni publicznej technologia ta była dostępna w 2025 r. Przy czym nie wskazano, kto to sfinansuje i jakimi instrumentami finansowymi. Zaangażowanie polityków w tę dyskusję sprawiło, że jest w niej bardzo dużo PR: widoczny jest przerost oczekiwań. Mówi się o rozwiązaniach technologicznych, których dziś nie ma, a gdy spojrzeć na to z boku, to technologia 4G z mobilnym dostępem do internetu, który przyniosła, była zapewne ważniejszą technologią niż ta, z którą dopiero będziemy mieli do czynienia w przyszłości – oceniał Piotr Rutkowski.

Jordi Mongay Batalla, zastępca dyrektora ds. naukowych Instytutu Łączności, bronił tezy o wyjątkowości 5G: – To, że w debacie nad 5G bierze udział społeczeństwo, wynika moim zdaniem z funkcji, jakie wprowadza ta technologia. Nie jest to już tylko przesył danych mobilnych czy multimedia. Mówimy o samochodach autonomicznych, internecie rzeczy – bardzo wielu aspektach i biznesach, których dotknie 5G.

Więcej niż internet

Grażyna Piotrowska-Oliwa, prezes Virgin Mobile Polska, odniosła się do żywego tematu budowy jednej sieci.

– Po raz pierwszy pojawiają się poważne rozważania dotyczące tego, aby zbudować jedną albo dwie sieci, ale właściwie nie słyszałam, że każdy z operatorów będzie budował 5G sam. Nikt tego nie uciągnie. Przy tak niskich marżach, z jakimi mamy do czynienia na polskim rynku, przekonanie, że każdy gracz zbuduje sieć dostępną dla wszystkich, to mrzonka i trzeba to sobie jasno i najlepiej jak najszybciej powiedzieć – podkreślała Piotrowska-Oliwa.

Zgadzał się z nią Jerzy Żurek, dyrektor Instytutu Łączności, dodając, że potrzebne są nowe pomysły na wykorzystanie sieci 5G, i przypominając, że standardy technologii zostały wypracowane na potrzeby przemysłu.

– Przedsięwzięcie, o którym mówimy, jest tak wymagające inwestycyjnie, że bez współpracy i budowy nowych modeli biznesowych zakończy się fiaskiem. Dam prosty przykład. Jeśli kiedyś sieć szkieletowa 5G będzie musiała być wielokrotnie gęstsza niż dziś, to możliwe, że tak jak wodociągi i kanalizacja elementem infrastruktury normalnego państwa będą trakcje światłowodowe – mówił Jerzy Żurek.

Przekonanie, że każdy operator zbuduje sam sieć 5G, to mrzonka. Trzeba to sobie jasno i jak
najszybciej powiedzieć

Piotr Mieczkowski ostrzegał przed scenariuszem, w którym państwo stawia swoje wymagania, i podawał przykład Korei Południowej, gdzie operatorzy z własnej woli porozumieli się co do budowy sieci 5G.

– Chciałabym przestrzec przed nadmierną regulacją czegoś, czego nie ma. Przypomnę 2013 r. i trwające rok dyskusje na temat podatku od gazu łupkowego. Inwestorzy amerykańscy, kanadyjscy wchodzili do Polski. Gdy zobaczyli ustawę, wzięli dziesiątki milionów dolarów i sobie poszli – mówiła Piotrowska-Oliwa.

Jacek Niewęgłowski z firmy doradczej Telconsult, były członek zarządu ds. strategii w P4 (sieć Play), przestrzegał, aby budowa 5G nie skończyła się tak, jak wdrożenie technologii 3G. – Wdrożenie sieci 3G w Europie było fiaskiem i powinno być przestrogą, swoistym memento, że próby ingerowania w procesy ekonomiczne i technologiczne poprzez procesy polityczne powinny być ostrożne. Histeria związana z 3G pojawiła się w 2000 roku i sprawiła, że zmarnowane zostały ogromne pieniądze – przypominał.

Według niego bohaterem branży telekomunikacyjnej było 3,5 G, czyli technologia szerokopasmowego mobilnego internetu.

– Dzisiejsza sytuacja przypomina nieco wczesne czasy wdrożenia 3G: mamy ogromne zaangażowanie polityczne, bardzo dużą aktywność instytucji europejskich i administracji publicznej w krajach członkowskich, w sytuacji, gdy standaryzacja 5G nie jest zakończona. Można też powiedzieć, że oczekiwania czasowe alokacji częstotliwości i wdrożeń wydają się być sterowane właśnie bardziej przez strategie polityczno-gospodarcze niż z poziomu biznesu – mówił Niewęgłowski, zgadzając się w tym z Piotrem Rutkowskim.

A może wolniej?

Zarówno Niewęgłowski, jak i Piotrowska-Oliwa studzili emocje. – Nie szalejmy z oczekiwaniami wobec 5G – mówili.

Szefowa Virgin w Polsce zwracała uwagę na koszty częstotliwości, które poniosły telekomy w tzw. aukcji LTE (9,2 mld zł), i obawiała się, że apetyty polityków przy aukcji 5G będą nie mniejsze.

W tym aspekcie Jacek Niewęgłowski miał inną opinię. – Opłaty częstotliwościowe są problemem, ale do rozwiązania przez administrację publiczną. Ja nie boję się inwestycji w 5G. Operatorzy są w stanie racjonalnie inwestować, a Polska branża telekomunikacyjna jest gotowa na to, aby koszty budowy sieci 5G, nawet daleko lepszej niż ta planowana w Niemczech, ponieść solidarnie. Temperatura dyskusji, z jaką mamy do czynienia, bierze się stąd, że w branży telekomunikacyjnej istnieje wiele nierozwiązanych problemów, które już tutaj zostały wymienione. Przy normach PEM nie tylko nie jest możliwe wdrożenie 5G, ale też funkcjonowanie istniejących już sieci. Z drugiej strony częstotliwości pod 5G – 700 MHz – są na połowie kraju nieużywalne. Minister i prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej mają bardzo trudne zadanie. To tak jakby chcieć sprzedać zepsuty samochód i powiedzieć: mam nadzieję, że go kupicie – mówił b. menedżer Playa.

Fiasko 3G w Europie powinno być przestrogą, że ingerencja polityki w procesy ekonomiczne i technologiczne musi być ostrożna

Tonny Bao, dyrektor zarządzający Huawei w Polsce, starał się pogodzić różne punkty widzenia co do znaczenia 5G.

– Wierzymy oczywiście, że kolejne technologie komórkowe będą zmieniać, modelować na nowo sposób życia człowieka, czy to będzie 5G, czy nawet 6G. Jako dostawca infrastruktury mamy jedno spostrzeżenie: nie da się stworzyć jakiejkolwiek usługi, rozwiązania w jeden dzień, jak za pstryknięciem palców – mówił Tonny Bao. Według niego na drodze do 5G dobrze jest określić sobie kamienie milowe czy przedziały czasowe.

– Jeśli spojrzymy na to, w jaki sposób inne kraje wdrażają 5G, to okaże się, że w pierwszym kroku stosują tę technologię, by zapewnić zasięg mobilnej transmisji danych dla klientów indywidualnych plus obejmują nim obszary wiejskie. Druga faza to internet rzeczy. I w końcu – przemysł 4,0. Podsumowując: technologia to narzędzie, a każdy kraj powinien przygotować strategię jej wdrożenia w oparciu o swoje rzeczywiste potrzeby. Polska to nie Korea Południowa, nie USA, jest też inna niż Chiny – przekonywał szef Huawei w Polsce.

Tonny Bao, zalecając podejście ewolucyjne, a nie rewolucyjne do technologii, zwracał też uwagę na koszty wdrożenia infrastruktury, które można optymalizować pod warunkiem, że istnieje konkurencja.

Podkreślił, że nowa sieć 5G zostanie wdrożona przy użyciu istniejącej infrastruktury 4G oraz masztów, zasilania, transmisji itd. opracowanych przez istniejących operatorów komórkowych, które są już dostępne od lat. Podał, że nowe rozwiązania zaprezentowane podczas targów MWC19 Barcelona pozwalają wprowadzić 5G, nie zwiększając liczby stacji bazowych.

Redaktorzy „Rzeczpospolitej” pytali zebranych, czy przypadkiem nie warto zaczekać i przestać się spieszyć z wdrożeniem 5G w Polsce.

– Operatorzy są na razie zgodni, że nie ma modeli biznesowych, których oczekujemy od 5G. Wszystko to, co wygląda atrakcyjnie, gdzie widzimy korelację nowych trendów technologicznych, to cały czas przyszłość – mówił Piotr Rutkowski, niejako zgadzając się z tą tezą.

Polemizował z nim Niewęgłowski, wskazując, że część rozwiązań, pochodna komunikacji maszyn (M2M) jest już znana. Rutkowski tłumaczył, że ma na myśli docelowe rozwiązania internetu rzeczy, takie jak autonomiczne auta.

– Przyszłość odkrywamy przez eksperymentowanie. Życie nas nauczyło, że tam, gdzie oczekiwania były wygórowane, przepalano dużo pieniędzy, ale koniec końców okazywało się, że mimo początkowego marnotrawstwa kreuje się nowa wartość ekonomiczna, przewyższająca bardzo początkowe koszty – mówił natomiast Borys Stokalski z PIIT.

– Jestem technoentuzjastą i wierzę, że trzeba z całych sił pracować nad postępem, a nie dbać o status quo. Zastanawiam się jednak, kiedy realnie zobaczymy rozwiązania, o których dziś mówimy. Czy prawo jest na nie przygotowane – przyznawał, odnosząc się do usług telemedycznych, o których mowa w kontekście 5G, czy zastosowań dronów nie tylko do inspekcji projektów budowlanych, ale by korzystać z nich jak z autonomicznych pojazdów.

Po części zgadzał się, że w dzisiejszych warunkach prawnych 5G nie będzie źródłem gospodarczej zmiany. – Nie musimy już dziś mieć sieci 5G, aby z dostępnych rozwiązań czerpać gospodarcze benefity – mówił szef PIIT.

Chiński problem

Obecność Tonny’ego Bao nie była przypadkowa. W Unii Europejskiej, w tym w Polsce, niedługo zapadną decyzje, czy chińskie firmy, w tym przede wszystkim Huawei, będą mogły dalej dostarczać operatorom sprzęt sieci 5G.

Tu przedstawiciele Instytutu Łączności i poseł Paweł Pudłowski, wspierani przez szefa Instytutu Mikromakro, bronili prawa Polski do decyzji w tej kwestii. Część uczestników opowiedziała się po stronie Huawei.

Nie jest w interesie rynku eliminacja istotnego gracza na podstawie insynuacji. 24 kraje już raz miały moralnego kaca – po wojnie w Iraku

– Uważam, że zasadne jest pytanie o wiarygodność Huawei. Należymy do NATO, gdzie argumenty państw, takich jak Kanada, padają. Słyszymy trochę uspokajających wiadomości z Wielkiej Brytanii czy z Niemiec, ale pytania są i trzeba o nich rozmawiać – mówił Paweł Pudłowski.

– Moja osobista opinia jest taka: każde państwo ma wymagać spełnienia konkretnych warunków od dostawcy, w tym od Huawei – oceniał Batalla z IŁ.

– Państwo ma prawo narzucać w obronie swoich systemów i obywateli zasady. Bezpieczeństwo nie mieści się w kategoriach biznesowych. Nie ma w tej sferze dobrej płaszczyzny rozmowy, dopiero powstaje – mówił Piotr Rutkowski.

– Nie jest w interesie rynku eliminowanie na podstawie zawoalowanych insynuacji istotnego gracza rynkowego. Przypomina mi się wojna w Iraku – przekonywał Borys Stokalski.

– Nie tylko chodzi o ceny sprzętu, ale także o to, że Chiny są liderem w dziedzinie sztucznej inteligencji – mówił Rutkowski.

Stokalskiemu w sukurs przychodził Jacek Niewęgłowski: – Niepotwierdzone podejrzenia wystarczyły, aby pociągnąć 24 kraje do wojny. Teraz wszyscy mają moralnego kaca – mówił.

– Jeśli patrzymy na 5G pod kątem analizy ryzyka, to wybór dostawcy nie jest rzeczą obojętną – stwierdził Rutkowski. – Z tym nikt nie polemizuje. Warto sobie jednak uświadomić ilość danych, które są dostępne. Wszędzie zostawiamy ślady już dziś. Czy 5G coś zmieni? – pytała go Grażyna Piotrowska-Oliwa. – Pytają mnie ostatnio często, jak to się stało, że Orange wybrał Huawei w przetargu na 3G w 2008 r. Odpowiedź jest prosta: czas dostawy, parametry techniczne były dużo lepsze, a koszty dużo niższe niż u innych dostawców. Gdybym wówczas wybrała inaczej, pewnie oglądałabym dziś świat przez szkocką kratę, bo byłoby to działanie na szkodę spółki – argumentowała w obronie Huawei.

– Dyskusja o bezpieczeństwie sieci 5G toczy się na wysokim poziomie ogólności. Jeśli zaś weźmiemy pod uwagę aspekty techniczne, okaże się, że sprawa ewentualnego wykluczenia dostawcy nie jest prosta i niesie ze sobą daleko idące konsekwencje dla sieci. Mówimy praktycznie o wymianie całej sieci komórkowej. Dzisiejsze standardy 5G to standardy dla rozwiązań typu non-stand alone, co oznacza, że nie jest to nowa odrębna sieć, ale dobudówka, dodatek do już istniejącej infrastruktury. Mówiąc obrazowo, to tak jakby dostać nowe oprogramowanie do telewizora, dzięki któremu zamiast dwóch aplikacji można zainstalować pięć. Dlatego wykluczenie dostawcy 5G oznaczałoby konieczność wymiany także starszych technologii, a to podniosłoby drastycznie koszty – tłumaczył Piotr Mieczkowski.

Co zrobi Polska

Redaktorzy „Rzeczpospolitej” pytali, jak powinno postąpić w tej sytuacji polskie państwo.

Piotr Mieczkowski opowiedział się za jednolitym podejściem UE i NATO. Borys Stokalski apelował o przejrzystość decyzyjnego procesu: – Klientem infrastruktury telekomunikacyjnej jest przeciętny Stokalski. To sprawia, że państwo nie może kierować się tylko geopolityką, ale również interesem przedsiębiorców i konsumentów. Potrzebna jest bardzo daleko idąca transparentność przy określaniu zasad bezpieczeństwa sieci i podejmowaniu decyzji, kogo dopuścić do rynku. Tej transparentności w tej chwili moim zdaniem najbardziej brakuje.

– Twórzmy standardy nie tylko dla Huawei, ale dla wszystkich – mówił Batalla.

Podczas dyskusji Tonny Bao zaprezentował stanowisko Huawei na temat stawianych tej firmie zarzutów.

– Pomówmy o faktach. Po pierwsze, zdecydowanie można mówić o tym, że mamy problem ze Stanami Zjednoczonymi, stąd nasza nocna konferencja prasowa z centrali, na której zdecydowaliśmy o podjęciu kroków prawnych wobec USA. Drugim problematycznym państwem jest Australia. W innych krajach idzie nam dobrze. Mówię szczególnie o Niemczech, Wielkiej Brytanii czy Nowej Zelandii – zwracał się prezes Huawei do uczestników debaty.

– Zanim ruszyły targi w Barcelonie, Huawei wspólnie z brytyjskimi operatorami, w tym BT i Vodafone, Three, ogłosił projekt budowy szkieletu dla tamtejszej sieci 5G. Współpracujemy tam z każdym z telekomów. Nie wspomnę o Korei Południowej, gdzie jesteśmy dużym dostawcą dla LG U+. W większości tych państw mamy możliwość prowadzenia dialogu i na tym samym zależy nam w Polsce, bo tylko w taki sposób można znaleźć wspólne kompromisowe i jednocześnie najefektywniejsze rozwiązania. Po za tym w Polsce jesteśmy obecni od 15 lat i to wy, nasi klienci, możecie powiedzieć najwięcej o tym, jak się z nami współpracuje. Mamy tu regionalne biuro, które zarządza 28 krajami i zatrudnia 900 osób – mówił Tonny Bao.

– Na przestrzeni tych kilkunastu lat nie było ani jednego zdarzenia podważającego naszą wiarygodność. Nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Właśnie otworzyliśmy w Brukseli Cyber Security Transparency Center. Deklarujemy naszą transparentność i jesteśmy w stanie dostarczyć wszystkie wymagane informacje i dane techniczne polskiemu rządowi. Trzecia kwestia jest taka: spójrzmy na bezpieczeństwo sieci jako takie. Co, jak nie ono, jest dziś motorem biznesu operatorów oraz działań regulatorów, rządów. Z naszego punktu widzenia do rządów, regulatorów, czyli ogólnie decydentów, należy stworzenie zasad bezpieczeństwa. Wy jako operatorzy jesteście właścicielami sieci, wprowadzacie fire walle, procedury i inne rozwiązania sieciowe. My zaś jako dostawca dostarczamy sprzęt, stosując się do tych standardów i wszelkich obowiązujących norm bezpieczeństwa. Największym wyzwaniem jest bezpieczeństwo całego sektora, a nie tylko poszczególnych graczy – zaznaczył Tonny Bao.

Podkreślał kolejny raz, że Huawei nigdy nie instalował i nie zamierza nigdy instalować w urządzeniach tzw. backdoors.

– Nie pozwolimy też, aby inne firmy czy osoby to robiły. Będziemy to powtarzać przy każdej okazji: jesteśmy prywatną firmą. Chiński rząd niczego nam nie zlecił – mówił szef Huawei w Polsce.

Według niego Polska nadal może być uczestnikiem pierwszej fali 5G.

—d.e.

Co powiedzieli:

Jerzy Żurek
dyrektor Instytutu Łączności Państwowego Instytutu Badawczego

5G, czyli przedsięwzięcie, o którym mówimy, jest tak wymagające inwestycyjnie,
że bez współpracy i nowych modeli biznesowych zakończy się fiaskiem. Jest możliwe,
że częścią infrastruktury państwa będą trakcje światłowodowe.

Jacek Niewęgłowski
Telconsult, były członek zarządu ds. strategii P4 (Play)

Polska branża telekomunikacyjna jest gotowa na to, aby koszty budowy sieci 5G ponieść solidarnie. Temperatura dyskusji, z jaką mamy do czynienia,
bierze się stąd, że w sektorze istnieje wiele nierozwiązanych problemów.

Borys Stokalski
prezes Polskiej Izby Teleinformatyki i Telekomunikacji

Przy określaniu zasad bezpieczeństwa sieci państwo nie może się kierować tylko geopolityką. Potrzebna jest bardzo daleko idąca transparentność przy podejmowaniu decyzji, kogo dopuścić do rynku. Tej transparentności dzisiaj brakuje.

Tonny Bao
dyrektor zarządzający Huawei Polska

Chciałbym podkreślić, że Huawei nigdy nie instalował i nigdy nie zamierza instalować w urządzeniach tzw. backdoors. Nie pozwolimy też, aby inne firmy czy osoby to robiły. Będziemy także powtarzać przy każdej okazji: jesteśmy prywatną firmą. Chiński rząd niczego nam nie zlecił.

 

Grażyna Piotrowska-Oliwa
prezes Virgin Mobile Polska

Pytają mnie ostatnio często, jak to się stało, że Orange Polska wybrał Huawei w przetargu na 3G w 2008 r. Odpowiedź jest prosta: czas dostawy, parametry techniczne były dużo lepsze, a koszty dużo niższe niż u innych dostawców. Gdybym wybrała inaczej, byłoby to działanie na szkodę spółki.

 

Jordi Mongay Batalla
zastępca dyrektora ds. naukowych Instytutu Łączności PIB

To, że w debacie na temat 5G bierze udział społeczeństwo, wynika moim zdaniem
z funkcji, które wprowadza ta technologia. Mówimy o samochodach autonomicznych, internecie rzeczy – bardzo wielu aspektach
i biznesach, których dotknie 5G.

 

Piotr Mieczkowski
dyrektor zarządzający Fundacji Digital Poland

Dyskusja o bezpieczeństwie sieci 5G toczy się na wysokim poziomie ogólności. Jeśli zaś weźmiemy pod uwagę aspekty techniczne, okaże się, że ewentualne wykluczenie ważnego dostawcy może oznaczać wymianę całej sieci.

 

Paweł Pudłowski
poseł (Nowoczesna), przewodniczący sejmowej Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowych Technologii

Mówiąc o 5G, mówimy o cyfrowej rewolucji. To, jak wdrożymy ją w Polsce, określi naszą pozycję w Europie w zakresie przemysłu 4.0, sztucznej inteligencji, automatyki, przepływu danych, komunikacji urządzeń.

 

Piotr Rutkowski
prezes Fundacji Instytut Mikromakro

Jest jeden podstawowy powód, dla którego tak silnie dyskutujemy o technologii 5G. Wprowadzana jest ona instrumentami politycznymi. Zaangażowanie polityków w tę dyskusję sprawiło, że jest w niej bardzo dużo PR i widoczny jest przerost oczekiwań.

 

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Gdzie dwóch się bije o ZUS, tam… trzeciego nie będzie

ZUS zabrał Comarchowi połowę kontraktu na utrzymanie systemu IT. Przekazał usługi tymczasowo firmie Asseco. ...

Wojna Apple Music ze Spotify. Już wiadomo, kto wygrywa

Muzyczne serwisy internetowe coraz ostrzej walczą o pozycję na światowych rynkach. Apple Music wysunął ...

Elektryczne samoloty szykują się do startu

Samochody i autobusy elektryczne stają się codziennością. Po chodnikach ludzie poruszają się na elektrycznych ...

Nowy król Instagrama, zdetronizował Kylie Jenner

Polubiło je już ponad 26 mln osób. To nowy rekord najczęściej „polubionych” fotografii na ...

Cyfrowi tłumacze z Polski to hit. Firma z Krakowa ma 70 proc. unijnego rynku

Spółka Vasco z Krakowa, kierowana przez Macieja Góralskiego, wyrasta na giganta rynku elektronicznych tłumaczy. ...

Gry nakręcają rozszerzoną i wirtualną rzeczywistość

Technologie AR i VR są najczęściej wykorzystywane w branży rozrywki. To wielka nadzieja wartego ...