Wyniki T-Mobile Polska w 2018 roku: przychody w górę, rentowność w dół

10,78 mln kart SIM aktywnych było w sieci T-Mobile Polska w końcu 2018 r. – podał telekom oraz jego właściciel, grupa Deutsche Telekom.W skali 12 miesięcy oznacza to wzrost kart SIM o 333 tys. (3,2 proc.), a w skali kwartału o 94 tys..

Segmentem , w którym telekom aktywował najwięcej usług był segment klientów kontraktowych. W ciągu minionego roku ich grono powiększyło się o 322 tys., a w ciągu ostatniego kwartału ub.r. o 91 tys. do 7,24 mln.

Przyrosty w pre-paidzie wyniosły odpowiednio: 12 tys. (przez rok) i 3 tys. (w ostatnim kwartale 2018 r. do 3,54 mln (tu trzeba pamiętać, że T-Mobile, inaczej niż konkurenci, do tego segmentu zalicza karty typu machine to machine – M2M).

Operator świadczy także usługi stacjonarne (w efekcie przejęcia GTS) oraz – po przejęciu T-Systems Polska – ICT, które – jak wynika z materiałów DT – odpowiadały za wzrost przychodów telekomu (w euro podniosły się o 16 proc.).

W końcu grudnia T-Mobile obsługiwał 18 tys. klientów stacjonarnych łączy szerokopasmowej transmisji danych, czyli o 25 proc. mniej niż w grudniu 2017 r..

W IV kwartale 2018 r. przychody T-Mobile Polska  zamknęły się sumą 1,68 mld zł, o 1,3 proc. wyższą niż rok wcześniej. W całym minionym roku telekom wypracował 6,5 mld zł przychodu, co oznacza wzrost o 1,2 proc. rok do roku.

Według DT za wzrosty odpowiadały głównie segment usług dla firm oraz d. T-Systems. Natomiast część mobilna zanotować miała stabilne wpływy: dodatni efekt wynikający ze wzrostu liczby użytkowników zniwelować miała polityka cenowa. To ciekawe o tyle, że telekom zapewnia iż nie walczy o klientów ceną.

Spadł natomiast zysk operacyjny powiększony o amortyzację operatora: skorygowana o zdarzenia jednorazowe EBITDA wyniosła w 2018 r. 1,66 mld zł, o 6,7 proc. mniej niż w 2017 r. W ostatnim kwartale ub.r. wynik ten zamknął się sumą 411 mln zł, spadając o 8,7 proc..

Marża EBITDA skurczyła się w 2018 r. o 2 pkt. proc. do 25,6 proc..

DT podał w sprawozdaniu, że w związku z obserwowanymi trendami w przychodach polskiej firmy i potrzebnymi inwestycjami, obniża oczekiwania do przychodów i zysków polskiego telekomu. W efekcie dokonał kolejnego już na przestrzeni ostatnich lat odpisu wartości inwestycji w T-Mobile Polska (o około 0,6 mld euro).

Według prezesa Andreasa Maierhofera, na wynik EBITDA wpłynęły silnie dwa czynniki: przez pierwsze pół roku regulacja roam like at home (RLAH), a także zmiana standardów rachunkowości. Maierhofer nie określił skali tych efektów.

DT tłumaczy spadki EBITDA także wyższymi kosztami pracowniczymi, wynikającymi z otwarcia nowych sklepów.

Szef T-Mobile Polska podkreślił w czwartek, że w ostatnim kwartale ub.r. T-Mobile odnotował 3-proc. wzrost przychodów z usług i zapowiedział, że w 2019 r. tempo wzrostu tej linii przychodowej ma przyspieszyć.

Maierhofer podtrzymał, że ten rok ma przynieść T-Mobile wzrost korygowanej EBITDA.

Pomóc ma w tym nowe otwarcie, czyli wejście na rynek z pełnym pakietem usług jako operator konwergentny. Hasłem, pod którym T-Mobile zdobywać będzie klientów będzie angielskojęzyczne „Own the Home” (wejdź w posiadaniu domu – w wolnym tłumaczeniu).

Maierhofer przyznał, że telekom zmienił koncepcję i zamiast stopniowo poszerzać pakiet usług zaczynając od sprzedaży światłowodowego dostępu, zamierza na przełomie tego i drugiego kwartału br. wyjść na rynek od razu z ofertą łączącą usługi mobilne, stacjonarne i telewizję. Zapewnił, że firma nie zamierza walczyć agresywną polityką cenową. – Musimy poradzić sobie z dużymi inwestycjami. Jesteśmy zwolennikami uczciwej polityki cenowej – powiedział.

Według Maierhofera, telekom nadal może rosnąć w tempie 300-400 tys. użytkowników rocznie.

Innym sposobem na poprawę wyniku EBITDA będą też oszczędności, ale – jak zaznaczył szef T-Mobile – nie radykalne.

2018 r. T-Mobile Polska zamknął z 11,5 tys. stacji bazowych (z czego 6850 z agregacją pasma), co oznacza przyrost o około 500 w skali roku.

Telekom podał, że w tym roku zamierza zakończyć harmonizację częstotliwości w ostatniej dużej aglomeracji i obejmie pozostałe obszary.

„W 2018 roku zakończył się proces harmonizacji sieci w 11 największych miastach w Polsce oraz na terenach turystycznych, w Karpaczu i Zakopanem. Oznacza to wzrost pojemności i prędkości przesyłania danych, dzięki, m.in., wykorzystaniu większej ilości pasma na usługi w technologii LTE, w której realizowana jest zdecydowana większość całkowitego wolumenu przesyłanych danych” – podał.

Maierhofer podzielił się też garścią statystyk. W końcu grudnia telekom obsługiwał 250 tys. abonentów stacjonarnego radiowego dostępu do internetu. Statystyczny użytkownik wykorzystywał w grudniu 5 GB transferu danych, podczas gdy w styczniu 3 GB.

Spotkanie z szefem T-Mobile było również okazją do zadania pytań o wpływ tzw. „afery Huawei” na decyzje telekomu. Maierhofer nie ukrywał, że nie może zaprezentować innej oceny tej sytuacji niż zrobił to DT. – Jesteśmy w trakcie przeglądu strategii zamówień. Decyzje jeszcze nie zapadły – powiedział. Zgodził się również, że sprawa ta może wpłynąć na opóźnienie we wdrożeniu technologii 5G, chociaż, przypomniał, w Polsce głównym problemem jest kwestia niedostępności częstotliwości i brak porozumień z krajami za wschodnią granicą, w tym z Rosją co do koordynacji wykorzystania pasma 700 MHz.

Szef T-Mobile odpowiadał również na pytania o dyskusje nad powstaniem jednej sieci 5G w Polsce. – Nie odczuwamy żadnej presji ze strony czy to premiera, czy ministrów, aby budować jedną sieć 5G. Nie jesteśmy zwolennikiem takiej koncepcji, choć trzeba rozgraniczyć między wspólną infrastrukturą i uwspólnieniem częstotliwości – mówił Andreas Maierhofer.

Pytany o straty jakie operator poniósł w związku z pożarem na warszawski Annopolu, którego gaszenie stało się przyczyną trwającej kilka dni awarii usług i procedur telekomu – nie podał kwot. Poinformował, że trwa dochodzenie w sprawie przyczyny pożaru i rozmowy z ubezpieczycielem. Zapewnił, że klienci biznesowi T-Mobile podeszli ze zrozumieniem do kłopotów operatora, ale czy firma zaoferowała im coś w ramach zadośćuczynienia – nie zdradził. Na Annopolu trwale zostało zniszczone centrum przetwarzania danych T-Mobile. Operator przeniósł urządzenia i archiwa do obiektu w Piasecznie.

– Omawiamy obecnie strategię wobec data center. Wiedzieliśmy, że musimy je skonsolidować. To, co wydarzyło się na Annopolu sprawiło, że przeszliśmy przyspieszoną konsolidację – powiedział Maierhofer pół żartem pół serio.

Mogą Ci się również spodobać

Facebook znów dziurawy jak sito. Czy ktoś tam panuje nad danymi?

Kolejna porcja danych o użytkownikach serwisu znalazła się w niepowołanych rękach. Facebook ma wciąż ...

Netflix ratuje legendarne kino. Tilda Swinton: Wybudujcie całą sieć

Netflix przejął słynne kino na Manhattanie. Paris Theater znajduje się naprzeciwko hotelu Plaza i ...

Wojciech Tumidalski: Giganci nie unikną podatku cyfrowego

Danina, którą rząd we Włoszech nałożył właśnie na technologicznych gigantów zza oceanu, pokazuje kierunek, ...

Resort cyfryzacji sprawdza FaceApp. Ta aplikacja naprawdę jest groźna?

Niezwykle popularna w ostatnich dniach aplikacja do postarzania zdjęć twarzy, która bije również rekordy ...

Netflix łączy siły z mobilną potęgą

Czołowy producent urządzeń mobilnych ogłosił, że zacieśnia współpracę z Netflixem. Więcej treści telewizyjnego potentata ...

Odkurzacz, który zbiera nasze dane

Trzeba pamiętać, że wraz z adopcją technologii przyjmujemy wartości jej twórców – mówi Wiesław ...