Testy Rpkom.pl: Motorola One Vision

Publikacja: 28.08.2019 09:18

Motorola (marka po kilku ruchach właścicielskich należy obecnie do chińskiego koncernu Lenovo) po cichutku, ale konsekwentnie, odzyskuje serca polskich użytkowników. Po bardzo dobrych wynikach sprzedażowych modelu One przyszedł czas na następcę. Po raz kolejny najważniejsze największy nacisk położony jest na funkcjonalność i prostotę w eleganckim wydaniu. Nieco przewrotnie zacznę ot tego co jest największym mankamentem urządzenia.

Problem baterii

Od średniej klasy smartfonu nie oczekuję spektakularnie szybkiego procesora albo ponadprzeciętnych zdjęć, ale chcę aby towarzyszył mi niezawodnie w codziennej pracy. W przypadku Motoroli One Vision problem zawodności dotyczy baterii. Niestety, w trakcie intensywnego dnia pracy w trybie Wi-Fi, z włączonym GPS-em oraz częstymi rozmowami telefonicznymi, urządzenie nie wytrzymywało do 22:00. Już około 17:00, po pełnym naładowaniu w ciągu nocy, zaczynało upominać się o prąd. To o tyle zaskakujące, że 3500 mAh pojemności akumulatora w innych urządzeniach z powodzeniem wystarcza na dobę pracy.

One Vision pracuje na czystym Androidzie, który, z założenia, nie jest bardzo prądożerny. Wygląda więc na to, że inżynierowie nie przyłożyli się do optymalizacji akumulatora. W zestawie producent zapewnia ładowarkę TurboPower 18W, która w ciągu około 100 min ładuje urządzenie do pełna. Niewielka to rekompensata.

One Vision – dwa kolory

One Vision dostępna jest w dwóch wersjach kolorystycznych. Stylowym niebieskim, nazwanym przez producenta Sapphire Gradient mieniącym się wieloma odcieniami od granatu przez lazur, nietypowym brązowym (Bronze Gradient), który optycznie wydaje się niekiedy nasyconą czernią.

Szklane plecki urządzenia skrywają nietypową strukturę, która zaciekawia i przykuwa wzrok. Zabieg estetycznie ciekawy, który z pewnością wyróżnia wizualnie ten produkt na tle „klasycznej” konkurencji. Niestety tył ma bardzo wyraźnego garba w postaci mocno odstającego od bryły aparatu. Nieco lepiej sytuacja wygląda po założeniu dołączonego przez producenta silikonowego etui, ale nadal nie jest to płaska powierzchnia. Mój największy problem z wystającymi modułami aparatu jest taki, że błyskawicznie brudzą się szczeliny pomiędzy obiektywami, a obudową, co niszczy estetyczny efekt w odbiorze urządzenia.

Znajdujący się na tylnej ścianie urządzenia czytnik linii papilarnych, konsekwentnie wzbogacony eleganckim logiem Motoroli, znajduje się w optymalnym miejscu. Dzięki delikatnemu zagłębieniu palec dowolnej ręki bez trudu trafia we właściwe miejsce i bez zbędnej zwłoki otwiera zawartość urządzenia. W ciągu dnia można dostać się do urządzenia za pomocą rozpoznawania twarzy. Ta technologia wymaga jeszcze od Motoroli sporo pracy w słabszych warunkach oświetlenia. Jednak sam fakt implementacji oceniam jako duży plus w kontekście konkurencyjnych produktów w podobnej cenie.

Wyświetlacz niesztampowy

Wyświetlacz Motorola One Vision jest nietypowy. Po pierwsze, ma rzadko spotykane proporcje kinowe 21:9. Moim zdaniem, to świetne rozwiązanie. Można bez problemu pracować jedną ręką na dwóch aplikacjach (dzielonym ekranie), a czytelność żadnej z nich na tym nie traci. Funkcja ma jednak pewne ograniczenia. Nie wszystkie programy, aplikacje czy filmy, dostosowane są do tych proporcji, co wiążę się z obecnością czarnych pasków na górze i dole ekranu.

Drugą cechą charakterystyczną wyświetlacza jest jego technologia. 6,3-calowy ekran działa w technologii IPS LCD, a nie AMOLED. Mimo tego maksymalna jasność wyświetlacza jest bardzo dobra, a najciemniejsze wyświetlanie tylko nieco zbyt szare w stosunku do konkurencji.

Dostępne są 3 tryby kolorów: naturalny, nasycony i wzmocniony. Różnice między nimi są raczej kosmetyczne. Nie ma niestety możliwości balansowania bielą czy zmiany temperatury barw. W codziennej pracy na smartfonie nie ma to jednak większego znaczenia. Wydaje się, że na takie szczegóły zwracają uwagę, poza dziennikarzami, przede wszystkim osoby, które lubują się w fotografii mobilnej albo z zamiłowaniem grają na telefonie w gry. Motorola One Vision z pewnością nie jest takim właśnie osobom dedykowana.

Dużym zarzutem może być równoczesny brak diody powiadomień i Always on Display. Motorola jest tu konsekwentna i  proponuje klientom znany z poprzednich modeli wyświetlacz Moto. Ekran z komunikatami powiadomień pojawia się po wykonaniu ustalonego gestu (machnięcia nad telefonem ręką) lub po dotknięciu. Wydawać by się mogło, że ma to na celu oszczędzanie energii urządzenia. Tym bardziej dziwi słaba wydajność baterii.

Duże oko aparatu przedniego zajmujące lewy górny róg przykuwa pierwsze spojrzenie. W pracy jednak nie było dla mnie znaczące i nie przykuwało wzroku skupionego na treściach widocznych na wyświetlaczu.

Płynna praca na wysokich obrotach

Jeśli chodzi o pracę to ośmiordzeniowy procesor Exynos 9609 z taktowaniem 2,2 GHz i 4 GB pamięci operacyjnej sprawdza się podczas używania najpowszechniejszych aplikacji.

Moduł ten zdobył nienajlepsza opinię za sprawą urządzeń Samsunga, które działały zdecydowanie wolniej niż te same urządzenia wyposażone w procesor Qualcommu oraz szybciej się rozładowywały.

Tymczasem w Motoroli nie mam zastrzeżeń co do pracy procesora. Nawet w trakcie intensywnego „męczenia” urządzenia nie zmienia ono znacząco swojej temperatury, filmiki online odtwarzane są płynnie, większość „ciężkich” witryn internetowych działa bez zwłoki, a przełączanie pomiędzy aplikacjami nie zawiesza działania czystego systemu Android. To właśnie Android 9.0 Pie, z trzyletnim wsparciem jest jedną z najważniejszych i najczęściej podkreślanych przez producenta cech, które wyróżniać mają Motorolę i stanowić o stabilności jej pracy.

Czysty Android nie jest nikomu obojętny. Albo jest się jego wielkim fanem, albo neguje pomysł Google’a na potęgę. Dla mnie swoboda, którą daje użytkownikowi pozbawiony zbędnych aplikacji i wizualnych gadżetów system jest ważna. W Motoroli One Vision cieszy możliwość przystosowania urządzenia do własnych potrzeb już od pierwszego kontaktu.

Wymaga to oczywiście nieco więcej czasu niż ma to miejsce w przypadku urządzeń napakowanych „producenckim tuningiem” (rozumianym jako zestaw wielu preinstalowanych aplikacji), ale czas ten wykorzystujemy na ściąganie apek nam potrzebnych, a nie na odinstalowywanie śmieci.

W nowym smartfonie w portfolio nie brakuje oczywiście Moto Gestów czyli szybkich poleceń umożliwiających włączenie aparatu (obrócenie nadgarstkiem dwa razy), aktywację latarki (potrząśniecie dwukrotne urządzeniem), czy szybki zrzut ekranu przesunięciem trzema palcami.

Nie ukrywam, że bardzo lubię i często korzystam z tych przyspieszonych funkcji. W Motoroli nauka nowych komunikatów wydawanych telefonowi przychodzi z dużą płynnością i szczerze polecam wstępne zapoznanie się z tym rozwiązaniem.

Nawigowanie po systemie także jest intuicyjne, analogiczne do wielu rozwiązań stosowanych u różnych producentów.

Zdjęcia adekwatne do półki, ale gorsze niż sugerują to parametry

Aparat fotograficzny w Vision One to jeden z niewielu przykładów w których Motorola komunikuje coś, niestety, tak jak wszyscy. 48 MPx brzmi pięknie. Fakty są jednak takie, że aparat robi zdjęcia o rozdzielczości 12 MPx. A zastosowana technologiczna „sztuczka” łączenia czterech pikseli w jeden nazwana została Quad Pixel. Dodatkowo 5 MPx ze światłem f/2.2 do głębi wspomagany nielicznymi nienachalnymi algorytmami sztucznej inteligencji.

Ta kombinacja pozwala zrobić przejaskrawione zdjęcia z ciekawą opcją rozmycia tła. Dodatkowy „bajer” w postaci koloru selektywny, który umożliwia wybranie jednej barwy jako dominującej, kosztem pozostawienia reszty zdjęcia w stylu retro (czarno-białym) jest ciekawą zabawką, dobrze prezentującą się mediach społecznościowych. I tyle. Zdjęcia jak były w Motoroli słabe, tak są. Postępu w stosunku do poprzednich modeli w tym zakresie brak. Na tle konkurencji model ten wypada w kwestii zdjęć przeciętnie. One Vision to pierwszy model Motoroli z trybem nocnym robiącym zdecydowaną różnicę w stosunku do trybu automatycznego.

Przednia „dziura” chowająca obiektyw 25 MPx aparatu do selfie jest wielka tylko fizycznie. Zdjęcia portretowe bardzo mocno eksponują twarz, prześwietlając lub niepotrzebnie rozmywając tło. Opcje upiększania mimo, że obecne, powinny być omijane jeśli ktoś chce pozostać na zdjęciu rozpoznawalny. Korekta jest bardzo … intensywna, niekoniecznie estetyczna. I nawet ręczne ustawianie stopnia „upiększania” nie ratuje sytuacji.

Ciekawe szczegóły

Dobra wiadomość dla „konserwatywnych”: w Motoroli One Vision znajduje się radio FM. To znalezisko na tyle rzadkie w nowych urządzeniach, że warto o nim wspomnieć. Podobnie jak warto przypomnieć o obecności gniazda mini-jack na słuchawki.

Nie prędko trzeba się też martwić o zapełnienie pamięci. 128 GB szybkiej pamięci UFS, z których około 110 GB jest do dyspozycji użytkownika daje dużą swobodę w przechowywaniu danych. Dodatkowo inżynierowie zaopatrzyli One Vision w hybrydowy slot na kartę nanoSIM, czyli pozwolili wybrać pomiędzy dwiema kartami operatorskimi, a jedną kartą SIM i jedną SD. Trzeba przyznać, że na środkowej półce cenowej taka konfiguracja to rzadkość. O tym, że jest to produkt premium w swojej klasie świadczą też dwuzakresowe (!) Wi-Fi, Bluetooth 5.0, oraz NFC.

W kwestii dźwięku przekonałam się, że specyfikacje to jedno, a życie to drugie. Na papierze Motorola One Vision wygląda słabo. Głośnik mono w dolnej krawędzi jest zaskakująco dobry. Głośny, bez trzasków, z ciekawymi basami. W kontekście usługi głośnika w trybie głośnomówiącym to jedna z lepszych propozycji jakie miałam okazję testować w ostatnim roku!

Wygląda jednak na to, że producent kieruje swoje urządzenie do pragmatyków. Do klientów, którzy potrzebują solidnego, nie bardzo drogiego telefonu do płynnej komunikacji. Bez fajerwerków, z dużą poprawnością, funkcjonalnością. Cisnąca się pod palce motoryzacyjna analogia do starych volkswagenów nie jest bezzasadna. W pakiecie z telefonem producent oferuje przezroczyste, silikonowe etui. A wszystko to za niespełna 1200 zł.

Motorola (marka po kilku ruchach właścicielskich należy obecnie do chińskiego koncernu Lenovo) po cichutku, ale konsekwentnie, odzyskuje serca polskich użytkowników. Po bardzo dobrych wynikach sprzedażowych modelu One przyszedł czas na następcę. Po raz kolejny najważniejsze największy nacisk położony jest na funkcjonalność i prostotę w eleganckim wydaniu. Nieco przewrotnie zacznę ot tego co jest największym mankamentem urządzenia.

Problem baterii

Pozostało 96% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Telekomunikacja
Gigant ogłasza przełom w łączności. To zupełnie nowa jakość
Telekomunikacja
To ma być przełom w tworzeniu ultraszybkiego internetu 6G. Znika wielka przeszkoda
Materiał Promocyjny
Mobilne ekspozycje Huawei już w Polsce – 16 maja odwiedzi Katowice
Telekomunikacja
Eldorado 5G dobiega końca, a firmy tną etaty. Co z Polską?
Materiał Promocyjny
Jaki jest proces tworzenia banku cyfrowego i jakie czynniki są kluczowe dla jego sukcesu?
Telekomunikacja
Do kogo przenoszą się klienci sieci komórkowych. Jest największy przegrany
Telekomunikacja
To już wojna w telefonii na kartę. Sieci komórkowe mają nowy haczyk na klientów