W kwietniu rząd będzie się zajmować nowelizacją tzw. megaustawy, czyli zbiorem ułatwień dla podmiotów, które chcą wybudować szybkie łącza. W przededniu uruchomienia sieci mobilnych 5G megaustawa porusza kwestię norm promieniowania elektromagnetycznego (tzw. PEM) nadajników sieci komórkowych.

CZYTAJ TAKŻE:

Ministerstwo Cyfryzacji proponuje, by rozporządzenie ustalające normy PEM przygotowywał nie minister środowiska, ale minister zdrowia. To właśnie wpływ sieci komórkowych na zdrowie człowieka jest argumentem przeciwko 5G, podnoszonym przez niektóre grupy społeczne.

O to, czy nauka ma odpowiedź na pytanie o wpływ PEM na zdrowie, spytaliśmy wyższe uczelnie. Odpowiedzi nadeszły od części adresatów z uczelni technicznych, których pracownicy zastrzegają, że czerpią wiedzę z literatury, a nie badań swoich uczelni.

CZYTAJ TAKŻE:

– Nauka nie potrafiła jednoznacznie wykluczyć negatywnego wpływu PEM na środowisko naturalne, ale też nie udało się wiarygodnie wykazać jednoznacznego związku tego promieniowania z określonymi jednostkami chorobowymi. Najbardziej racjonalne wydaje się postępowanie z zachowaniem zasad ostrożności – mówi dr inż. Jerzy R. Jaworowski, prodziekan Wydziału Fizyki, Matematyki i Informatyki Politechniki Krakowskiej.

Co do 5G, to dr Jaworowski i prof. Ryszard Zieliński z Politechniki Wrocławskiej zwracają uwagę, że sieci korzystać będą z wyższych pasm, wymagających gęstszej sieci nadajników, a zatem będą bardziej ekologiczne, bo obszar, na którym należałoby zachować ostrożność, zmaleje.