Z tego artykułu dowiesz się:
- W jaki sposób Google utrzymuje dominację w erze generatywnej sztucznej inteligencji?
- Co stoi za imponującymi wzrostami konkurentów i jak wpływa to na pozycję rynkowego giganta?
- Dlaczego odporność wyszukiwarki na nową konkurencję jest kluczowa dla inwestorów z Wall Street?
Na rynku technologicznym od miesięcy obowiązuje jedna narracja: sztuczna inteligencja ma bezpowrotnie zniszczyć dotychczasowy model wyszukiwania, a narzędzia takie jak Claude od Anthropic czy Meta AI zepchną Google do defensywy. Rzeczywistość okazuje się jednak znacznie bardziej zniuansowana. W czerwcu globalna dzienna liczba odwiedzin tej najpopularniejszej wyszukiwarki wzrosła o 4 proc. rok do roku, osiągając pułap 2,8 mld wizyt.
Efekt niskiej bazy i potęga skali
Tak stabilny wzrost giganta o niemal monopolistycznej pozycji to dowód na to, że przyzwyczajenia użytkowników są niezwykle trwałe. W tym samym czasie konkurenci korzystający z generatywnej AI rosną w tempie, które imponuje – ruch internetowy platformy Claude wystrzelił aż o 736 proc. w skali roku, a Meta AI odnotowała wzrost o 98 proc. Diabeł tkwi jednak w szczegółach, a dokładniej w tak zwanym efekcie bazy. Startując z poziomu około 16 mln miesięcznych odwiedzin na początku 2025 r., Claude bez trudu generował wysokie dynamiki procentowe, dochodząc do setek milionów wizyt na początku br. To wciąż jednak ułamek w porównaniu z miliardami zapytań, które każdego dnia trafiają do Google.
Mimo to koncern z Mountain View nie przygląda się rewolucji biernie. Firma konsekwentnie wdraża własne rozwiązania AI, a model Gemini wyrasta na jednego z liderów rynku chatbotów. Gemini zdobyło już ponad 21 proc. udziału w globalnym ruchu generatywnej sztucznej inteligencji. Co istotne, model Google wyprzedził wyszukiwarkę Perplexity, stając się drugim największym źródłem przekierowań z chatbotów AI do zewnętrznych witryn internetowych. Pokazuje to, że Google umiejętnie stara się przetransferować swoją dominację z tradycyjnego wyszukiwania do asystentów AI. Integracja algorytmów generatywnych pozwala zatrzymać użytkowników poszukujących szybkich syntez, bez jednoczesnego kanibalizowania głównego źródła przychodów, jakim są reklamy.
Inwestorzy czekają na finansowe żniwa
Stabilna pozycja lidera i odporność na ataki konkurencji to doskonałe wiadomości dla Wall Street. Dane o ruchu sieciowym ujrzały światło dzienne tuż przed kluczowym momentem – publikacją raportu finansowego Alphabet za II kwartał br. Konferencję wynikową zaplanowano na 22 lipca. Oczekiwania analityków? Konsensus zakłada zysk na akcję (EPS) na poziomie 2,86 dol., co oznacza dynamiczny wzrost o około 24 proc. rok do roku.
Czytaj więcej
To może być kolejny sygnał końca klasycznego internetu opartego na wyszukiwarce. Google uznało chatboty AI za nowy kanał pozyskiwania użytkowników.
BofA Securities podtrzymuje dla walorów Alphabet rekomendację „Kupuj”. Solidny, 4-proc. wzrost organicznego ruchu w wyszukiwarce może skutecznie uspokoić nastroje akcjonariuszy, którzy obawiali się, że Google przegrywa wyścig zbrojeń i traci najzdolniejszych inżynierów. Eksperci, wskazując na dane, podkreślają, że gracze o ogromnej skali też mogą utrzymywać wzrost, nawet gdy zwinniejsza konkurencja rozwija się z niższego pułapu. Część analityków uważa, iż sztuczna inteligencja nie tyle odbiera Google dotychczasowy tort, ile poszerza pole rywalizacji.
Wyszukiwarka Google to dla wielu internautów kluczowe narzędzie. Sprawdziliśmy, czego w ciągu ostatniego tygodnia szukali w niej Polacy. Dominują zapytania o pogodę, mundial i adresy internetowe serwisów (m.in. OLX, YouTube czy Allegro). A co najmocniej zyskiwało na popularności na przestrzeni 48 godzin? Tu królują zapytania związane z meczami piłkarskimi czy informacjami ze świata show-biznesu (dotyczące np. ślubu Mandaryny czy śmierci Sama Neilla).
Ta treść jest częścią płatnego partnerstwa z Google mającego na celu promocję Google Trends