W ubiegłym roku centra danych na świecie zużyły 448 terawatogodzin energii elektrycznej, przy czym AI odpowiadała za jedną piątą całości. Gdyby centra danych były krajem, znalazłyby się na 11. miejscu w globalnym rankingu zużycia energii. A to dopiero początek. Zużycie energii przez centra danych ma wzrosnąć do 945 TWh w 2030 r., co oznacza ponaddwukrotny wzrost względem 2024 r. – szacuje Międzynarodowa Agencja Energetyczna.
Energia staje się wąskim gardłem
W Polsce centra danych na razie odpowiadają za relatywnie niewielką część polskiego zapotrzebowania. Przy mocy rynku szacowanej na około 200 MW ich roczne zużycie wynosi 1,7–1,8 TWh, czyli około 1 proc. krajowej konsumpcji energii elektrycznej. Ale ich znaczenie będzie rosło.
– PSE zakłada, że do 2036 r. centra danych mogą potrzebować już 17,4 TWh energii rocznie. Choć wciąż będzie to mniej niż zużycie przemysłu, sektor ten może stać się jednym z najszybciej rosnących odbiorców energii w Polsce – podkreśla Adam Ponichtera, dyrektor zarządzający Data4 w Polsce.
Jeśli nasz kraj chce powalczyć o mocną pozycję na regionalnym rynku centrów danych, będzie musiał również zmierzyć się z tym wyzwaniem. Łukasz Dobrzański, ekspert z BOŚ, wskazuje na trzy kluczowe zagadnienia. Po pierwsze, rosnące zapotrzebowanie na energię będzie nakładało się na elektryfikację przemysłu, transportu i ciepłownictwa. To wymaga nie tylko nowych źródeł wytwórczych, lecz także rozbudowy i modernizacji sieci. Po drugie, rozwój OZE będzie musiał być uzupełniany przez magazyny energii, elastyczność odbioru i rozwiązania stabilizujące pracę systemu. Trzecia kwestia dotyczy lokalizacji. Powinna być analizowana z punktu widzenia dostępności sieci, mocy przyłączeniowej, możliwości kontraktowania energii z OZE oraz potencjału wykorzystania ciepła odpadowego.
Czytaj więcej
Stolica to centralny punkt rynku centrów danych, ale nowe obiekty powstają też w innych regionach. Duże znaczenie ma dostęp do energii.
Zasadnicze pytanie brzmi więc nie, czy centra danych zużywają energię, lecz czy potrafimy rozwijać je razem z systemem energetycznym.
– Potrzebujemy nowych mocy wytwórczych, modernizacji sieci i większej dostępności stabilnej, niskoemisyjnej energii. Coraz większą rolę będą odgrywać PPA (power purchase agreement – red.), OZE, energetyka jądrowa, magazynowanie energii oraz lokalizowanie nowych kampusów tam, gdzie rzeczywiście dostępna jest moc. W ciągu ostatnich dwóch lat grupa Data4 podpisała pięć umów PPA z europejskimi partnerami, łącząc energię wiatrową, słoneczną i niskoemisyjną – wymienia Ponichtera.
To właśnie energia została wskazana przez PwC jako kluczowy z pięciu czynników, które będą decydować o globalnym przepływie inwestycji. Pozostałe to: łączność, bezpieczeństwo, przewidywalność regulacyjna i akceptacja społeczna, a także dostęp do procesorów GPU.
Wyzwaniem jest też dostępność odpowiednich gruntów.
– Centra danych mają dziś najwyższy potencjał wzrostu spośród wszystkich segmentów rynku nieruchomości w Polsce, również z uwagi na fakt, że stanowią nadal bardzo mały segment rynku. Mają potencjał, który może przyciągać inwestorów branżowych, operatorów usług dla centrów danych oraz kapitał finansowy szukający ekspozycji na sektory o stabilnej perspektywie wzrostu – mówi Jacek Giziński, partner współzarządzający kancelarią DLA Piper w Polsce. Dodaje, że zmienił się profil tych aktywów w strategiach globalnych inwestorów. Z niszowego segmentu stały się infrastrukturą o znaczeniu strategicznym, co poszerzyło grono finansujących o państwowe instytucje rozwoju, fundusze emerytalne i wyspecjalizowanych inwestorów infrastrukturalnych. Zmiany widać również w podejściu do lokalizacji. Jeszcze kilka lat temu w rozmowach z inwestorami atrakcyjność projektu centrum danych była w praktyce funkcją odległości od Warszawy. Projekty poza aglomeracją bardzo trudno było obronić.
Czytaj więcej
Europa chce zbudować siedem gigafabryk AI, a Polska zabiega o jedną z nich. Inwestycja mogłaby stać się centrum mocy obliczeniowej dla całego regio...
– Dziś coraz częściej rozmawiamy o lokalizacjach w innych częściach kraju, o ile stoi za nimi przekonujący model finansowy i wiarygodne studium wykonalności projektu w danej lokalizacji – potwierdza Giziński. Wąskim gardłem pozostaje sam grunt. Deweloperzy mają często problem ze znalezieniem działek, które jednocześnie dopuszczają zabudowę wielkopowierzchniową i dają perspektywę bezpiecznego, stabilnego przyłączenia energii o dużej mocy.
Nowe przepisy mogą zmienić grę
– Po stronie inwestorów bariery są równie konkretne. W rozmowach powtarzają się trzy argumenty, z powodu których Polska nie trafia na listę rynków priorytetowych: relatywnie wysokie ceny energii elektrycznej, problemy z bilansowaniem sieci oraz wysoki udział źródeł wysokoemisyjnych w miksie – wymienia Giziński. Dodaje, że „okno” możliwości dla Polski jest zatem realne, ale nie jest bezterminowe. Przesądzi o nim to, czy uda się skrócić ścieżkę od gruntu do mocy – po stronie planowania przestrzennego i warunków przyłączenia.
Rosnące zapotrzebowanie na centra danych i liberalne podejście Polski do zagranicznych inwestorów (którzy wykazują duże zainteresowanie akwizycjami w tym sektorze) na razie są paliwem do rozwoju tego rynku. Ale może się to zmienić. Weronika Achramowicz, partner zarządzająca Baker McKenzie w Polsce, wskazuje na nowe rozporządzenie UE w sprawie monitorowania inwestycji zagranicznych, które znacząco zaostrzy i sformalizuje proces pozyskiwania kapitału spoza UE dla spółek z sektora zaawansowanych technologii i całego łańcucha wartości AI. Nowe przepisy wejdą w życie 17 stycznia 2028 r. i wprowadzą obowiązkowy, ujednolicony mechanizm kontroli inwestycji zagranicznych we wszystkich 27 państwach członkowskich w wielu dziedzinach.
– Oznacza to, że transakcje z udziałem kapitału z krajów trzecich będą podlegały rygorystycznemu prześwietlaniu pod kątem bezpieczeństwa i porządku publicznego, a państwo będzie mogło taką inwestycję zablokować lub nałożyć warunki, tzw. środki łagodzące, mające na celu zmniejszenie wpływu takiego inwestora na spółkę – wyjaśnia ekspertka. Dodaje, że z dużym prawdopodobieństwem wpłynie to na rynek M&A w sektorze zaawansowanych technologicznie centrów danych. Zyskają przewagę inwestorzy krajowi i unijni, natomiast kapitał z USA i Azji będzie wymagał większej uwagi w ustrukturowaniu transakcji, zakładanych parametrach dodatkowych rund finansowania czy uzyskiwaniu regulacyjnych zgód. Nowe przepisy będą też ważnym testem dla polskiego regulatora: zwiększyć kontrolę, a jednocześnie budować środowisko (też prawne) sprzyjające zagranicznym inwestycjom to trudne zadanie.