Może się nawet okazać, że usłyszą zarzuty. Sprawą zajęła się nowojorska prokurator generalna Letitia James. Rozpoczyna ona dochodzenie w sprawie roli mediów społecznościowych i internetowych forów dyskusyjnych w tragedii, która rozegrała się w weekend właśnie w stanie Nowy Jork.

Nastolatek był aktywnym użytkownikiem serwisu 4chan. To właśnie tam zabójca odkrył treści, które go zainspirowały do zbrodni. Pochłonęły go teorie spiskowe o tzw. wielkim zastąpieniu. Chodzić miałoby o zagrożenie dla białych Amerykanów ze strony osób o innym kolorze skóry. Biały rasizm pchnął go do śmiertelnego ataku.

Dochodzenie prowadzone jest na wniosek gubernator Nowego Jorku Kathy Hochul. Wezwała ona media społecznościowe do bardziej „agresywnego” monitorowania treści pod kątem niebezpiecznego ekstremizmu. Poza 4chan na celowniku prokurator są tak popularne serwisy, jak Discord i Twitch, a także 8chan. Platformy zostały przez szaleńca wykorzystane do transmisji i nagłośnienia aktów. Wcześniej za ich pośrednictwem informował też o swoich zamiarach. Jak wskazuje Hochul, dochodzenie ma ustalić, czy wspomniane firmy ponoszą odpowiedzialność cywilną lub karną „za swoją rolę w promowaniu, ułatwianiu lub udostępnianiu platformy do planowania i promowania przemocy”.

Czytaj więcej

Żydzi rządzą światem, Czarny Piotruś – teraz to nie przejdzie

Dla 8chan to nie pierwszy związek z krwawą masakrą. Serwis z siedzibą na Filipinach znany jest jako swoista „wylęgarnia” wszelkich ekstremistów. I to niebezpiecznych, bo planujących przemoc. Z 8chan, poza zabójcą z Buffalo, korzystali też szaleńcy, którzy dokonali krwawej jatki w El Paso, Christchurch (Nowa Zelandia), czy w Poway (Kalifornia). W serwisie zamieszczali plany i opisy swoich szykowanych dopiero zbrodni.

4chan od dawna odmawia jakiegokolwiek moderowania swoich forów. Bardziej powszechny Twitch (należący do Amazona) dość szybko zareagował na zdarzenia i po 2 minutach przerwał transmisję z masakry. Wideo zostało usunięte z wielu serwerów, choć wciąż dystrybuowane jest za pośrednictwem Twittera czy Facebooka. Wątek publikacji takich materiałów również będzie jednym z elementów prowadzonego śledztwa.

Media za oceanem zastanawiają się, na ile należy wpływać na wolność słowa i przekazu, a także, jak daleko można ingerować w prywatność. Payton Gendron informacje o swoich szaleńczych planach trzymał w serwisie Discord oraz w Dokumentach Google. Ta przestrzeń cyfrowa nie jest skanowana w celu wykrycia zagrożeń ekstremistycznych, ale być może platformy internetowe powinny monitorować ją, by wykrywać niebezpieczeństwo? – zastanawiają się autorzy serwisy TechCrunch.