Czasomierze z Pomorza ruszają na podbój świata

Pod logo Balticus kryją się dzieła zegarmistrzów z Gdyni. Młodą markę wsparł już znany piłkarz – Kamil Grosicki. Teraz w ekspansji pomogą internetowi inwestorzy.

Publikacja: 27.04.2021 07:29

W gdyńskim salonie zegarmistrzowskim rodzina Ogrodowiczów składa czasomierze marki Balticus. Te traf

W gdyńskim salonie zegarmistrzowskim rodzina Ogrodowiczów składa czasomierze marki Balticus. Te trafiają nawet do Japonii i Singapuru. Za tą młodą pomorską marką stoi Bartosz Knop

Foto: mat. pras.

Za kilkanaście dni ma ruszyć kampania crowdfundingowa polskich zegarków. Startup, który porwał się z projektem wywalczenia dla siebie niszy na opanowanym przez gigantów rynku, chce w zamian za udziały pozyskać od internautów 2,2 mln zł. Pieniądze pomogą w rozbudowie portfolio i mocy produkcyjnych i zwiększeniu rozpoznawalności w sektorze marek premium.

Balticus, bo o nim mowa, ma już wizerunkowe wsparcie Kamila Grosickiego. Znany polski piłkarz, członek kadry narodowej, jest ambasadorem marki. Ale teraz klucz do dalszej ekspansji pomorskiej firmy leży w rękach tzw. inwestorów społecznościowych.

Od Węgier do Japonii

Pomysł na ten biznes narodził się w głowie pochodzącego z Władysławowa Bartosza Knopa. Stąd nazwa Balticus nawiązuje do jego ukochanego morza. Założyciel startupu swoją przygodę z czasomierzami zaczął kilka lat temu, po powrocie z Islandii. Jak sam o sobie mówi, jest pasjonatem zegarków – osobiście wyszukiwał pierwszych dostawców podzespołów na targach w Azji. Dziś czasomierze Balticus składane są w gdyńskim salonie zegarmistrzowskim z tradycjami – Ogrodowicz i Syn. Od trzech pokoleń rodzina Ogrodowiczów zajmuje się takim rzemiosłem.

CZYTAJ TAKŻE: Polacy coraz chętniej kupują smartwatche. Na co zwracają uwagę?

Ale ważną postacią w tym biznesie jest także projektant Mateusz Przystał. Współzałożyciel studia D61 Design pierwsze zawodowe kroki stawiał już w wieku 15 lat. Na koncie ma m.in. projekty środków transportu (od elektrycznych rowerów po autobusy i tramwaje), kolekcje mebli metalowych, a nawet stację benzynową. Przystał tworzył m.in. pod okiem Janusza Kaniewskiego. A to prawdziwa gwiazda światowego designu – m.in. współprojektował takie auta jak Ferrari California, Alfa Rome Giulietta, Lancia Delta czy Citroëna C4 Picasso, jest też współautorem logo Fiata oraz opakowań papierosów Marlboro.

Wysyłamy nasze produkty m.in. do Japonii, na Węgry, do USA czy Singapuru. Będziemy dalej pracować nad rozwojem sprzedaży online poza Polską

Obecnie Balticus sprzedaje swoje zegarki głównie poprzez sklepy, chce jednak rozwijać kanał online. – W Polsce posiadamy 18 punktów sprzedaży stacjonarnej, są to placówki naszych partnerów. Ze środków z emisji planujemy rozszerzyć dostępność produktów Balticus i chcemy pozyskać w tym roku 10 nowych lokalizacji. Jesteśmy z naszą ofertą dostępni także w największych sklepach internetowych w branży. Z pewnością rośnie znaczenie e-commerce. Jednak cały czas widzimy przewagę sprzedaży detalicznej. Około 60 proc. przychodów generuje nadal ten kanał – podkreśla Bartosz Knop.

Balticus tworzy limitowane serie. W 2020 r. wyprodukował ok. 1200 zegarków. W br. celuje w ok. 1400. Startup chce mocno postawić na ekspansję zagraniczną, choć już dziś po markę z Pomorza sięgają klienci nie tylko z naszego kontynentu. – Wysyłamy nasze produkty m.in. do Japonii, na Węgry, do USA czy Singapuru. Będziemy dalej pracować nad rozwojem sprzedaży online poza Polską – zaznacza Knop.

Giełda na celowniku

W ub.r. spółka wygenerowała ok. 1,5 mln zł przychodów. Wszystko, co zarobi, inwestuje w dalszy rozwój. – Nadwyżki przeznaczamy na dalsze zatowarowanie, by zwiększać skalę działalności. Dodatkowo inwestujemy w rozwijanie kolejnych linii produktowych – wyjaśnia prezes Balticusa.

W 2021 r., po udanej kampanii crowdfundingowej, startup chce wzbogacić portfolio o co najmniej pięć nowych modeli (w ofercie ma ich obecnie 35).

CZYTAJ TAKŻE: Zegarek, który zszedł w głębiny

Przedstawiciele startupu wierzą w sukces, bo nim zakończyła się pierwsza emisja akcji spółki w 2020 r. (wówczas ponad 500 inwestorów objęło akcje o łącznej wartości ponad 1,6 mln zł).

Z roku na rok firma rośnie w tempie ok. 20 proc. – Przez najbliższe lata naszą intencją jest utrzymanie podobnej dynamiki – deklaruje nasz rozmówca. I ujawnia, że już w planach ma giełdowy debiut.

– Sądzę, że rok 2023 byłby to dobry czas na IPO Balticusa na warszawskim parkiecie. Tu oczywiście myślę o NewConnect – dodaje Bartosz Knop.

Firma do tej pory wyprodukowała 4,5 tys. zegarków. Ma ambicję, by plasować się na półce premium (ceny dostępnych modeli wahają się od 2 do 7 tys. zł).

Za kilkanaście dni ma ruszyć kampania crowdfundingowa polskich zegarków. Startup, który porwał się z projektem wywalczenia dla siebie niszy na opanowanym przez gigantów rynku, chce w zamian za udziały pozyskać od internautów 2,2 mln zł. Pieniądze pomogą w rozbudowie portfolio i mocy produkcyjnych i zwiększeniu rozpoznawalności w sektorze marek premium.

Balticus, bo o nim mowa, ma już wizerunkowe wsparcie Kamila Grosickiego. Znany polski piłkarz, członek kadry narodowej, jest ambasadorem marki. Ale teraz klucz do dalszej ekspansji pomorskiej firmy leży w rękach tzw. inwestorów społecznościowych.

Pozostało 86% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Biznes Ludzie Startupy
Ogniwa z Polski zamienią ścieki na ciepło
Biznes Ludzie Startupy
Globalne koncerny zwiększają sprzedaż dzięki polskiej sztucznej inteligencji
Biznes Ludzie Startupy
Latająca amfibia. Polska firma, znana z filmowego hitu, stworzyła broń przyszłości
Materiał partnera
Cyberbezpieczeństwo w nowym wydaniu
Biznes Ludzie Startupy
Polska firma rozpycha się rynku podróży. Wchodzi do kolejnych krajów
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy