Wielki skok musi się zacząć w głowach ludzi

Startupy mogą liczyć na coraz większe wsparcie ze strony państwa. Otoczenie prawne, które powstaje, jest bardzo obiecujące, ale niestety wszystko dzieje się za wolno.

Publikacja: 02.10.2017 20:46

Zdaniem uczestników debaty działania tworzące otoczenie prawne dla startupów idą w dobrym kierunku,

Zdaniem uczestników debaty działania tworzące otoczenie prawne dla startupów idą w dobrym kierunku, ale niestety wszystko dzieje się za wolno

Foto: Fotorzepa, Tomasz Jodłowski TJ Tomasz Jodłowski

Same startupy powinny skupić się na produkcie i szukaniu klientów, a nie inwestorów. Na szczęście sporo jest już programów akceleracyjnych czy nieformalnych form współpracy korporacja–startup, z których można skorzystać. Dzięki nim nie pompuje się pieniędzy w coś, o czym nie do końca wiadomo, że jest komuś potrzebne. Takie wnioski płyną z panelu „Realne wsparcie czy niewystarczające działania? – rola instytucji państwowych w stymulacji wchodzenia w czwartą rewolucję przemysłową”, zorganizowanego przez „Rzeczpospolitą” w ramach konferencji Przemysł 4.0 w Katowicach.

Przekonać załogę

Justyna Janicka, współzałożycielka 1000 Realities, firmy, która wykorzystuje technologię wirtualnej i rozszerzonej rzeczywistości do szkolenia pracowników i usprawniania pracy, wskazała, że najtrudniejszy moment to poproszenie potencjalnego klienta, żeby włożył okulary i zobaczył, jak ta technologia działa.

– Kiedy zobaczy to po raz pierwszy, od razu widzi korzyści i ogrom zastosowań dla tej technologii u siebie w przedsiębiorstwie – mówiła. – Trochę trudniej sprawa wygląda z rzeczywistością rozszerzoną, dlatego że tu jeszcze trzeba wśród szeregowych pracowników wzbudzić poczucie, że to wcale nie chodzi o to, że chcemy ich kontrolować. Muszą zrozumieć, że chodzi o zapewnienie wsparcia i pomocy w efektywniejszej pracy – dodała.

Dawid Ostręga z Talent Management in Tech Companies zaznaczył, że czasem przy wprowadzaniu nowego systemu pracownicy wpadają w panikę. – Wszyscy byli przekonani, że wprowadzamy go po to, żeby się ich wszystkich pozbyć – mówił.

Pracownikom trzeba wytłumaczyć, że wcale nie chce się zwolnić połowy kadry, tylko podnieść poziom ich wartości dla firmy.

– Podstawowy błąd, jaki bardzo często popełniamy, wdrażając jakiekolwiek systemy automatyzacji, to niepatrzenie na ten proces z punktu widzenia pracownika i brak zastanowienia, jak oni to odbierają. Trzeba im wytłumaczyć, że teraz ich wartość dla firmy będzie większa – mówił Ostręga.

Mamy rewolucję przemysłową 4.0, ale już w XIX wieku pracownicy często psuli maszyny parowe, obawiając się o swoje miejsca pracy.

Ostręga zdradził, że spotkał się z przypadkami psucia systemów informatycznych, bo pracownicy chcieli pokazać, że niektóre rzeczy lepiej robić manualnie.

– Mając 1000 ludzi w zakładzie, nie chcemy się ich pozbyć, bo to jest kosztowne. Ponadto jakakolwiek nowa rekrutacja też jest kosztowna. Najlepszym wykorzystaniem tych ludzi jest podniesienie ich kompetencji.

Konsekwencja kluczem

Wprowadzanie innowacji jest kosztowne. Janicka przyznała, że patrząc na sposób, w jaki są skonstruowane wymagania wobec firm przy pozyskiwaniu dotacji, bardzo duży nacisk położony jest na to, żeby spółka miała historię, świetne wyniki finansowe i mogła pokazać sprawozdania finansowe za trzy lata itd.

– Jednocześnie oczekuje się przewidywania, jaki rezultat projekt osiągnie za trzy lata. My w tym momencie nie wiemy, gdzie za trzy lata będzie nasza technologia, dlatego że rozwija się w tak zastraszającym tempie. Z mojej perspektywy widzę szansę dla młodych firm, które na początku finansują się same bardziej w funduszach inwestycyjnych czy też u aniołów biznesu – tłumaczyła.

Maciej Mazur z Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych, organizacji zajmującej się wspieraniem rozwoju niskoemisyjnego transportu w Polsce – elektromobilności i gazomobilności, podkreślił, jak ważna jest rola państwa w budowie sprzyjającego otoczenia regulacyjnego.

– Państwo powinno zapewnić odpowiednie warunki do rozwoju rynku paliw alternatywnych, lecz już nie pokazywać palcem, co i jak ma być zrobione. W wyniku uchwalenia odpowiednich ram prawnych rynek będzie mógł się rozwijać, podążając za preferencjami użytkowników.

– W obszarze elektromobilności w Polsce cały czas czekamy na konkretne rozwiązania prawne. Punktem wyjścia nad zakresem zaangażowania państwa w rozwój infrastruktury oraz całego rynku elektromobilności i pojazdów napędzanych paliwami alternatywnymi jest projekt ustawy o elektromobilności. Doświadczenia międzynarodowe jasno bowiem wskazują, że inicjatywa, wsparcie i likwidacja barier przez organy państwowe oraz stworzenie przejrzystych ram regulacyjnych są kluczowymi czynnikami w początkowej fazie rozwoju rynku, którego założeniem powinien być transport nisko- lub zeroemisyjny – tłumaczył Mazur.

Zaznaczył, że w obszarze gazomobilności, w tym zwłaszcza w odniesieniu do sprężonego gazu ziemnego (CNG), nie prowadzono konsekwentnej i stabilnej polityki regulacyjnej, która by pozwalała przedsiębiorstwom inwestować w ten obszar w perspektywie długoterminowej.

Karol Pietras z Kancelarii Głowacki i Wspólnicy oraz Fundacji Startup Development przypomniał, że w listopadzie zeszłego roku miała miejsce nowelizacja ustawy o innowacjach, która miała na celu podniesienie poziomu innowacyjności, a tym samym poprawy funkcjonowania polskiej gospodarki, poprzez zapewnienie możliwości odliczania kosztów wnoszenia własności intelektualnej do spółki oraz uzyskiwania ochrony patentowej. Aktualnie Rada Ministrów proceduje drugą ustawę o innowacjach, która doprecyzowuje obecne rozwiązania w tym zakresie, m.in. zwiększając wysokość ulg podatkowych. Niestety, widać przy tym brak pewności w zakresie tworzonego otoczenia prawnego – ocenił. Proponowane zmiany idą w dobrym kierunku, ale niestety towarzyszy im brak konsekwencji w tym zakresie – dodał.

Przypomniał, że Prosta Spółka Akcyjna, która jest dedykowana dla startupów, miała powstać już na początku 2017 r. – Wstępny zarys PSA powstał w Ministerstwie Rozwoju, natomiast projekt ma zostać skierowany do parlamentu dopiero w styczniu 2018 r. – zdradził.

Justyna Janicka już zdążyła zapomnieć, jak powinna wyglądać taka spółka, i zaznaczyła, że nie wiadomo, w jakim kształcie ostatecznie powstanie. – Bardzo często jest tak, że w pierwszej idei, która była słuszna i rozsądna, powstają karykatury, ze względu na to, że jest wprowadzana jakaś poprawka do poprawki do poprawki – tłumaczyła.

Potrzeba klientów, a nie inwestorów

Dawid Ostręga przyznał, że wymagania stawiane firmom starającym się o dotacje z niektórych unijnych instrumentów są tak wysokie, tak dużo jest papierologii, że spędza się nad nimi za dużo czasu.

– Startupy często za dużo czasu spędzają na tym, żeby szukać dotacji, inwestorów, a nie skupiają się na swoim produkcie. Każdy inwestor, każde pieniądze, które wpłyną od inwestora, to jest tylko przesunięcie daty upadłości, i tyle – tłumaczył.

Podkreślił, że nie jest rolą rządu, żeby pompować pieniądze w rozwój startupów. Ale – żeby przyspieszyć rewolucję 4.0 – może on ułatwiać prowadzenie działalności i zlikwidować jak najwięcej przepisów, które w tym przeszkadzają.

Karol Pietras stwierdził, że możliwość tworzenia akceleratorów finansowych dla startupów jest dobrym rozwiązanie, jednak należy pamiętać o innych sposobach pozyskiwania środków na rozwój.

Zaznaczył, że rządzący idą w kierunku promocji polskiej gospodarki. – Wcześniej tego nie było. Teraz mamy do czynienia z bardzo aktywną dyplomację gospodarczą. Np. kwestie misji zagranicznych, organizowanych przez prezydenta Andrzeja Dudę, który zaprasza startupy do siebie oraz zapewnia im aktywny udział w wizytach zagranicznych. Taka forma wsparcia jest bezcenna dla promocji polskiej gospodarki na świecie i przyczynia się do rozwoju naszych firm – ocenił.

Maciej Mazur podkreślił, że w przypadku elektromobilności musimy postarać się, by zapowiedzi przełożyły się na praktykę. Do zrobienia jest bardzo wiele – zarówno w obszarze prawodawstwa, jak również infrastruktury. Korzyści społeczne i gospodarcze wynikające z rozwoju elektromobilności i gazomobilności są jednak na tyle duże, że trzeba zrobić wszystko, by Polska w obszarze niskoemisyjnego transportu odgrywała znaczącą rolę.

Same startupy powinny skupić się na produkcie i szukaniu klientów, a nie inwestorów. Na szczęście sporo jest już programów akceleracyjnych czy nieformalnych form współpracy korporacja–startup, z których można skorzystać. Dzięki nim nie pompuje się pieniędzy w coś, o czym nie do końca wiadomo, że jest komuś potrzebne. Takie wnioski płyną z panelu „Realne wsparcie czy niewystarczające działania? – rola instytucji państwowych w stymulacji wchodzenia w czwartą rewolucję przemysłową”, zorganizowanego przez „Rzeczpospolitą” w ramach konferencji Przemysł 4.0 w Katowicach.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Biznes Ludzie Startupy
Od zera do miliarda w cztery miesiące. Wyceny firm od sztucznej inteligencji oszalały
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Biznes Ludzie Startupy
Rewolucja na skalę światową. Polacy znaleźli sposób na braki wody i żywności
Biznes Ludzie Startupy
Polskie urządzenie wyczuje chemię. Wykryje i zbada niemal każdą substancję
Materiał partnera
Możemy zaprosić klienta w sam środek akcji
Materiał partnera
PZU szuka innowacji w akceleratorach start-upów