Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego zdjęcia do legitymacji szkolnych muszą od teraz spełniać rygorystyczne wymogi techniczne?
- W jaki sposób polski start-up przenosi proces tworzenia zdjęć biometrycznych wprost do przeglądarki?
- Z jakich powodów twórcy rozwiązania świadomie rezygnują z generatywnej sztucznej inteligencji?
Premiera Snap4ID przypada na moment, w którym w Polsce zmieniają się wymagania dotyczące zdjęć do legitymacji szkolnych. Rozporządzenie Ministra Edukacji z 26 marca 2026 r. wskazuje, że fotografia posiadacza legitymacji szkolnej ma spełniać szczegółowe wymogi techniczne dotyczące zdjęcia załączanego do wniosku o wydanie dowodu osobistego – w praktyce oznacza to, że nie wystarczy dowolne zdjęcie portretowe. Znaczenie mają m.in. właściwa pozycja głowy, patrzenie na wprost, neutralny wyraz twarzy, widoczność oczu i brwi czy zasady dotyczące okularów i nakrycia głowy.
W roku szkolnym 2026/2027 naukę w pierwszych klasach szkół podstawowych rozpocznie około 375 tys. dzieci, a łącznie na przełomie września i października zdjęcia do legitymacji szkolnej lub studenckiej może potrzebować około miliona osób. Dla Snap4ID to trampolina biznesowa.
Bez wizyty u fotografa i bez aplikacji
Start-up rusza w kluczowym momencie, ale problem, który twórcy innowacji chcieli rozwiązać, jest znacznie szerszy – nie chodzi tylko o uczniów. Kolejne zdjęcia do paszportów, dowodów, wiz, praw jazdy czy innych dokumentów wciąż oznaczają dla użytkowników dodatkowy czas i logistykę. Snap4ID opracował technologię, w której świadomie zrezygnowano z generatywnej sztucznej inteligencji na rzecz precyzyjnych algorytmów deterministycznych. Polska firma, zamiast tworzyć lub „poprawiać” wizerunek użytkownika, wykorzystuje algorytmy deterministyczne – geometryczne, świetlne i matematyczne. Efekt? System wykonuje operacje odpowiadające klasycznym procesom fotograficznym: kadruje, skaluje i poziomuje zdjęcie oraz koryguje profil światła. Nie zmienia przy tym geometrii twarzy. To ważne, bo generatywna AI może stworzyć obraz, który dla nas wygląda świetnie, ale jednocześnie zmienić cechy istotne z punktu widzenia biometrii.
Czytaj więcej
Nad Wisłą ciekawych projektów nie brakuje. Które rodzime start-upy mogą w tym roku pozytywnie zaskoczyć? „Rzeczpospolita” zebrała 12 przykładów mło...
– Dlatego postawiliśmy na algorytmy deterministyczne. Nie chcemy tworzyć lepszej wersji twarzy użytkownika. Chcemy przygotować jego prawdziwe zdjęcie tak, żeby spełniało wymagania dokumentu – mówi Łukasz Radomski, współzałożyciel Snap4ID.
Spółka stworzyła internetowe oprogramowanie, które pozwala wykonać w pełni rzetelne, zgodne z oficjalnymi wytycznymi zdjęcie biometryczne za pomocą zwykłego smartfona. Narzędzie działa w oknie przeglądarki pod adresem snap4.id i nie wymaga instalowania aplikacji ani rejestracji konta. Użytkownik korzysta z funkcji SmartCam, a system na bieżąco analizuje kadr, instruując, jak prawidłowo ustawić twarz oraz jakich dodatków czy elementów ubioru unikać. Cały proces weryfikacji i dopasowania parametrów trwa około minuty. Klient widzi gotowy rezultat przed dokonaniem opłaty i może powtarzać ujęcia do skutku.
System już na starcie obsługuje specyfikacje dokumentów z ponad 20 krajów. Snap4ID ma ambitny cel: stać się globalnym standardem w cyfryzacji urzędowej fotografii.
Kluczem bezpieczeństwo danych
Marcin Malinowski i Łukasz Radomski to przyjaciele z dzieciństwa. Połączyli siły w start-upie po dekadach pracy w światowych gigantach technologicznych i finansowych. Marcin ma ponad 25 lat doświadczenia w branży technologicznej, przez ponad 11 lat pracował w Google, gdzie odpowiadał m.in. za globalne partnerstwa, platformy i obszar privacy w Europie Środkowo-Wschodniej. Wcześniej był związany m.in. z Netią. Z kolei Łukasz przez przeszło dwie i pół dekady tworzył i rozwijał systemy technologiczne, m.in. jako dyrektor wykonawczy w JPMorgan Chase, a wcześniej w Thomson Reuters i Thomson Financial.
Wspólny projekt Łukasza i Marcina powstał, gdy zdecydowali się stworzyć własne rozwiązania z obszaru algorytmów, biometrii i automatyzacji. Tyle że Snap4ID podjął decyzję idącą pod prąd rynkowym modom: w obszarze twarzy całkowicie wykluczył generatywne modele AI. Źródłem tej decyzji były wcześniejsze doświadczenia założycieli. W jednym z projektów pracowali nad modelem generatywnym, który na bazie kilku ujęć niemowlęcia miał stworzyć spójną fotografię identyfikacyjną. Choć dla ludzkiego oka wynik był bez zarzutu, drobne, niewidoczne na pierwszy rzut oka modyfikacje naruszały kluczowe parametry biometryczne.
– W przypadku zdjęcia do dokumentu „prawie ta sama twarz” to za mało. Generatywna AI może stworzyć obraz, który dla nas wygląda świetnie, ale jednocześnie zmienić cechy istotne z punktu widzenia biometrii – podkreśla Radomski.
Przetwarzanie zdjęć twarzy rodzi uzasadnione pytania o prywatność. Twórcy Snap4ID przyjęli zasadę radykalnej minimalizacji gromadzonych danych. Platforma nie tworzy profili biometrycznych, nie weryfikuje tożsamości i nie prowadzi rozpoznawania twarzy. Zamówienia opierają się na losowych identyfikatorach, bez haseł i kont.
Czytaj więcej
Sztuczna inteligencja zmienia zasady gry w branży gamedev, a swoją cegiełkę do tej rewolucji dokłada właśnie gliwicki start-up Ludus AI. Spóła rozw...
– W przypadku zdjęć do dokumentów wygoda nie może odbywać się kosztem bezpieczeństwa. Dlatego świadomie minimalizujemy liczbę danych, które trafiają do systemu: nie wymagamy konta, nie tworzymy profilu twarzy, a zdjęcie służy wyłącznie do przygotowania zamówienia i jest usuwane. Zależało nam, żeby cyfryzować ten proces bez tworzenia kolejnej bazy wrażliwych danych – zaznacza Marcin Malinowski.
Fotografie są bezpowrotnie usuwane po 30 dniach (lub na wcześniejsze życzenie klienta) za pomocą dwóch niezależnych mechanizmów infrastrukturalnych, bez tworzenia kopii zapasowych. Rozwiązanie osadzono w chmurze Google Cloud Platform, z pełnym szyfrowaniem danych. Bezpieczeństwo płatności powierzono firmie Stripe.