Polski jednorożec jeszcze w 2019 r.

Rodzime fundusze VC chętnie inwestują za granicą. Czy w Polsce brakuje innowacji?

Z raportu „What’s beyond Poland”, opracowanego przez fundusz Alfabeat we współpracy z platformą Pitchbook, analizującą globalny rynek venture capital, wynika, że w 2018 r. rodzime fundusze VC dokonały w sumie 49 inwestycji. Z tego aż 21 stanowiły koinwestycje w zagraniczne spółki (to blisko 43 proc. inwestycji). Raport wskazuje, że rodzimi inwestorzy najchętniej wykładali pieniądze na innowacje z USA (dziewięć inwestycji) i W. Brytanii (cztery). W sumie startupy z tych krajów przyciągnęły kapitał aż w 27 proc. dokonanych w br. transakcji z udziałem rodzimych funduszy. Ale inwestorów interesowały również projekty z Portugalii, Ukrainy, a nawet Chin czy Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Taka sytuacja mogłaby sugerować, że polskie startupy nie mają ciekawych pomysłów. Jedno jest pewne – bez takich inwestycji „wysokiego ryzyka” ciężko będzie zwiększyć innowacyjność naszego kraju. A z tą nie jest na razie najlepiej.

CZYTAJ TAKŻE: Rodzime startupy mają potencjał, by podbić świat

Dostrzec potencjał

Z danych GUS wynika, że liczba firm deklarujących wydatki na badania i rozwój (B+R) w Polsce wzrosła rok do roku o zaledwie 4,7 proc. Aby spełnić rozwojowe cele UE, Polska musi prawie dwukrotnie zwiększyć inwestycje na te cele. Jak wynika z rankingu UNESCO Institute for Statistics, rodzime nakłady na B+R nie są imponujące i sięgają 9,2 mld dol., co plasuje nas pod tym względem na 26. miejscu na świecie. Inwestujemy mniej niż np. Austria (12,7 mld dol.), ale więcej niż Norwegia (5,8 mld dol.). Liderami są USA, Chiny, Japonia i Niemcy, które odpowiadają za niemal dwie trzecie takich globalnych wydatków. W tej sytuacji o huraoptymizm może być trudno. Ale z drugiej strony nie jest tak źle, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Świadczyć może o tym fakt, że zagraniczni inwestorzy również dostrzegają potencjał naszych innowatorów. Pitchbook zarejestrował w Polsce 14 transakcji VC z udziałem obcego kapitału. Z tego ponad połowę stanowiły inwestycje brytyjskich i amerykańskich funduszy.

CZYTAJ TAKŻE: Startupom potrzeba tlenu od dużego biznesu

Aż jedna czwarta tych inwestycji skupiona była na spółkach rozwijających oprogramowanie wspierające biznes (B2B software). Właśnie software i kompetencje informatyczne to polska specjalizacja. I niewykluczone, że być może właśnie w tych branżach doczekamy się wreszcie polskich jednorożców. Dotąd nie powstał u nas żaden startup wyceniany na ponad 1 mld dol. Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technologii, jest jednak optymistką.

– Wierzę, że do końca 2019 r. pojawi się pierwsza taka innowacyjna młoda firma w naszym kraju – przekonuje minister.

Innowacje w „pudrze”

Rynek innowacji potrzebuje impulsów i te zaczynają się pojawiać. Wystarczy wspomnieć o inicjatywie Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, która wybrała dziesięć akceleratorów – te we współpracy ze średnimi i dużymi firmami i z budżetem ponad 133 mln zł pomogą rozwinąć produkty co najmniej 400 startupom. Chodzi o połączenie potencjału początkujących kreatywnych przedsiębiorców z infrastrukturą oraz doświadczeniem dużych przedsiębiorstw. To kontynuacja i rozwinięcie cieszącego się dużą popularnością pilotażu Scale Up, w którym uczestniczyło 276 młodych innowacyjnych firm. Dzięki współpracy z 66 dużymi przedsiębiorstwami dotychczas przeprowadzono 190 wdrożeń. 31 rozwiązań wprowadzono na rynek.

Dotąd nie powstał u nas żaden startup wyceniany na ponad 1 mld dol.

– Opracowaliśmy listę obszarów, w których chcemy znaleźć nowe rozwiązania. Skupiamy działania tam, gdzie wartość dodana jest szczególnie wysoka. Dlatego minimum 25 proc. startupów uczestniczących w każdym programie akceleracyjnym powinno pochodzić z tych dziesięciu najbardziej perspektywicznych obszarów – mówi minister Emiliewicz. I tłumaczy, że chodzi o zaawansowane technologie, które mogą być wykorzystywane m.in. w elektronice, obronności i przemyśle kosmicznym.

CZYTAJ TAKŻE: Startupy 2019. Collectomate stawia na rewolucję w paczkach

Już w styczniu br. operatorzy wybrani w konkursie rozpoczną realizację 18-miesięcznych programów akceleracyjnych. Eksperci nie ukrywają, że innowacji potrzebują głównie duże korporacje, które często – pod presją wyników – blokują kreatywność pracowników. Ireneusz Piętowski, konsultant innowacji w firmie DT makers, twierdzi, że mówienie o innowacyjności często sprowadza się w firmach wyłącznie do „pudrowania”. – Tymczasem nowatorskie rozwiązania stwarzają potencjał do wzrostu. Niemniej wiąże się to z pewną dozą ryzyka i nie zawsze przekłada na korzyści finansowe. Duże organizacje, którym pomagamy, zazwyczaj mają ten problem. Posiadają działające do pewnego momentu sprawdzone modele biznesowe, jednak są one mało elastyczne. Wśród pracowników rośnie świadomość, że należy dopasować się do potrzeb klientów, a te zmieniają się nieustannie. W praktyce okazuje się, że jest to bardzo trudne, przede wszystkim z powodu skali – wyjaśnia Ireneusz Piętowski.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Odkrywając naturę ciemnej materii

Dr hab. Grzegorz Zuzel z Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej UJ w Krakowie ...

Są pierwsze polskie ofiary wojny handlowej USA z Chinami

Rośnie niepokój inwestorów giełdowych. Na wartości tracą akcje producentów gier komputerowych. Kiepskie nastawienie inwestorów ...

Mistrzowie cyfrowej transformacji

Elastic Cloud Solutions wchodzi na biznesowe salony na całym świecie. Usprawnia komunikację wewnętrzną, zarządzanie ...

Cyfrowe wojny z biletowymi konikami

Oblegane festiwale to raj nie tylko dla fanów muzyki, ale też dla spekulantów biletami. ...

Bitcoin szaleje. Kosztuje już 12 tys. dol.

Po raz pierwszy od prawie półtora roku bitcoin sforsował próg 12 tys. dolarów. Stało się ...

Konsole i gry na gwiazdkę: Paragon z doładowaniem czy symulator farmera

Switch to jeden z najbardziej pożądanych gadżetów. W 2019 r. wskoczy na pozycję najlepiej ...