Z tego artykułu dowiesz się:
- Na czym polega wizja przekształcenia platformy X w aplikację "do wszystkiego"?
- Kim jest Luke Nosek i co go łączy z PayPal i Elonem Muskiem?
- Jaką rolę może pełnić Polak w rewolucyjnym projekcie Muska?
Elon Musk ogłosił właśnie, że system X Money wchodzi w fazę publicznych testów, przybliżając go do stworzenia „aplikacji od wszystkiego”. Za kulisami tego ruchu ma stać jego wieloletni przyjaciel, w którego żyłach płynie polska krew. To Luke Nosek. A właściwie Łukasz, bo z Polski wyjechał, gdy miał 3 lata. Genialny inżynier pochodzący z Tarnowa w marcu zarejestrował swoje konto na platformie X. To za oceanem wzbudziło sensację i spekulacje. Nosek to dziś nie tylko ekspert nowych technologii, ale też przedsiębiorca i inwestor.
Aplikacja do wszystkiego
Na ten krok rynek fintech czekał od momentu przejęcia Twittera przez Elona Muska. X Money, cyfrowy system płatności platformy społecznościowej, wejdzie w fazę wczesnego publicznego dostępu w przyszłym miesiącu. Rynek w kwietniu czekać może więc prawdziwa rewolucja. Partnerstwo z Visą, zapowiedziane jeszcze w ub. r., ma być fundamentem dla przekształcenia X w „everything app” – aplikację do wszystkiego, która będzie już czymś więcej niż tylko medium społecznościowym. Za pośrednictwem X użytkownicy mieliby przesyłać pieniądze, inwestować, robić zakupy. Oficjalnie nie wiadomo, kto pokieruje nowym obliczem platformy, ale pojawienie się Noska sprawiło, że wielu ekspertów nie ma wątpliwości. To przecież on wspólnie z Muskiem i Peterem Thielem budował pod koniec lat 90. PayPala. Kim jest nasz rodak, który niegdyś został członkiem tzw. PayPal Mafii, a teraz ponownie znalazł się w centrum uwagi Doliny Krzemowej?
Zanim Nosek stał się Lukiem, był Łukaszem – urodził się 29 czerwca 1975 r. w Tarnowie. Jego dzieciństwo to krajobraz czwartego piętra niskiego bloku. Rodzina Nosków nie planowała jednak budowania przyszłości w cieniu tarnowskich zakładów azotowych i już w 1977 r. rodzice, Danuta i Roman, zdecydowali się na ryzykowny krok. Znajomym powiedzieli, że jadą na narty w Alpy. Nigdy z nich nie wrócili. Zamiast na stoki, trafili do Chicago, a stamtąd do Glen Ellyn.
– Pieniądze poszły chyba na łapówkę dla jakiegoś komunistycznego urzędnika – żartował po latach Nosek, wspominając moment, w którym jego rodzina musiała sprzedać cały majątek, by kupić bilet w jedną stronę do wolności.