To szwedzki król muzyki. Jego Spotify zapoczątkował rewolucję

Spotify

Biznesowy samouk, miliarder o niewyparzonym języku, ale i wizjoner – wszystkie te określenia świetnie do niego pasują. Daniel Ek ze Spotify zapoczątkował kolejną rewolucję w muzyce.

Za miesiąc skończy 38 lat, ale już od kilku należy do grona miliarderów, którzy wzbogacili się na spółkach internetowych. Spotify w 2018 r. zadebiutowało na giełdzie, wyceniane było wówczas na 23 mld dol. Obecnie wyceniane jest przez rynek na ok. 65 mld dol., a Ek ma 18,5 proc. akcji spółki. „Forbes” jego osobisty majątek szacuje na 3,6 mld dol.

Streaming muzyki to na pewno jedno ze zjawisk, które wstrząsnęły branżą muzyczną do podstaw. Z jednej strony korzystanie z zasobów takich serwisów jak Spotify jest niesłychanie wygodne i pozwala artystom na zarabianie na swojej twórczości, jednak ma to też swoją ciemną stronę w postaci stawek.

Genialny sknera

Spotify pojedyncze odtworzenie utworu wycenia na 0,006–0,0084 dol. Dodatkowo nie jest to wynagrodzenie artysty, a trafia do autorów treści oraz wydawców. Po trzech kwartałach Spotify podało, że ma 320 mln abonentów, więc taka grupa może wygenerować sporo. Jednak tylko część faktycznie płaci abonament – jest ich ponad 100 mln – reszta korzysta z darmowej wersji, z reklamami. Tych płacących nie jest zatem wystarczająco dużo, pieniędzy na tantiemy za mało, stąd wielu artystów regularnie firmę krytykuje, a Ek bywa nazywany znacznie dosadniej.

CZYTAJ TAKŻE: W pandemii zmienił się sposób słuchania muzyki. Rekordy bije Spotify

Tym bardziej że regularnie sam dolewa oliwy do ognia. Latem powiedział, że artyści mało zarabiający na Spotify są sami sobie winni, bo są leniwi. – Nie można nagrywać muzyki co trzy, cztery lata i uważać, że to wystarczy. Dziś wygrywają ci artyści, którzy wiedzą, że chodzi o to, by stale utrzymać uwagę swoich słuchaczy – mówił w wywiadzie. – Ci, którzy nie radzą sobie w streamingu, to głównie ci, którzy chcieliby wydawać muzykę w taki sposób, w jaki robiło się to kiedyś – wyjaśnił.

bloomberg

Po raz kolejny posypały się gromy, ale Ek jest do krytyki przyzwyczajony i niewiele sobie z niej robi. Jego model biznesowy się sprawdza, konkurencyjne serwisy odpalił choćby Apple czy raper Jay Z i jego Tidal, a mimo to szwedzki gigant rośnie. W trzecim kwartale miał niemal 2 mld euro przychodów. Ale zazwyczaj generuje też straty. W trzecim kwartale operacyjnie było to 40 mln euro.

Młody milioner

Daniel Ek nie robi sobie z krytyki za wiele, wcześnie zaczął działać w biznesie. Milionerem już został, mając 23 lata, zanim kiedykolwiek pomyślał nawet o Spotify. Będąc nastolatkiem, pracował jako programista, zajmował się też projektowaniem stron internetowych. W jednym wywiadów sprzed lat wspominał, że miesięcznie potrafił zarabiać w ten sposób nawet 50 tys. dol.

Daniel Ek nie robi sobie z krytyki za wiele, wcześnie zaczął działać w biznesie. Milionerem już został, mając 23 lata, zanim kiedykolwiek pomyślał nawet o Spotify

Mając 18 lat, zarządzał już zespołem 25 osób, po raz pierwszy miał tez przygody ze szwedzkim fiskusem dopytującym się, na czym tak naprawdę zarabia. Stworzył i prowadził firmę marketingu internetowego Advertigo, którą sprzedał szwedzkiej grupie TradeDoubler, mając ledwie 23 lata, za 1,25 mln dol. Wtedy miał czas, jak to sam określił, próżniaczego i rozpustnego życia, pławił się w luksusach, jeżdżąc luksusowym ferrari pomiędzy kolejnymi nocnymi klubami w Sztokholmie. – To było kompletnie depresyjne – wspominał.

Dlatego zajął się nowym projektem, który miał połączyć jego dwie pasje – muzykę i technologię. Do projektu zaprosił Martina Lorentzona, współzałożyciela TradeDoubler, i ruszyli z serwisem wzorowanym na pirackim Napster. Chodziło o wymianę plików pomiędzy komputerami użytkowników, co było oczywiście nielegalne. Jednak oni wpadli na pomysł, aby użytkownicy utworów nie pobierali, tylko słuchali w czasie rzeczywistym, czyli streamingowali. To była wówczas rewolucja, a użytkownicy płacili 5–15 dol. miesięcznie, aby uniknąć reklam. Wystarczyły dwa lata, by powstał gigant, choć topowi artyści jak Taylor Swift ogłaszali bojkot firmy. Spotify wytrzymało także pojawienie się silnych rywali.

CZYTAJ TAKŻE: Netflix i Spotify do opodatkowania. Czy uda się w Polsce?

Sukces przypieczętował spektakularny giełdowy debiut, a Ek został miliarderem. Choć, jak sam mówi, nie jest oszczędny i lubi wydawać, to okres rozpusty i próżniactwa ma za sobą. Chce pomagać w rozwijaniu nowych ciekawych projektów w Europie, która jego zdaniem jest na mapie internetowej za mało widoczna. Chce w dekadę wydać 1 mld euro z osobistego majątku na wsparcie dla startupów. W ramach Spotify w porę wyczuł modę na podcasty, nagrywają je i Michelle Obama, i Kim Kardashian.

W biznesie Ek nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i pewnie padnie ono, może na Twitterze. Serwisu chętnie używa, choć nie tak maniakalnie jak Elon Musk.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Pracownicy okradli chińskiego producenta dronów na 150 mln dol.

DJI, spółka z Hongkongu specjalizująca się w produkcji tzw. bezzałogowców, ogłosiła, że padła ofiarą ...

Ładowanie w ten sposób skraca życie elektryków. Nowe badania

Inżynierowie z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Riverside (UCR) twierdzą, że komercyjne stacje szybkiego ładowania niszczą ...

Polski eko-startup na podium międzynarodowego konkursu

Młoda polska firma Syntoil wygrała 250 tys. dolarów w międzynarodowym finale konkursu Chivas Venture. ...

Twórca Segwaya zaprojektował pojazd dostawczy, który wchodzi po schodach

Dean Kamen, znany wynalazca, m.in. twórca pojazdu Seagway, który miał zrewolucjonizować transport (nie do ...

MacBooki do wymiany. Apple ostrzega klientów

Firma Apple zwróciła się do swoich klientów w sprawie „ograniczonej liczby 15-calowych MacBooków Pro ...

BoomBit rozczarował wynikami, ale wierzy w „Archery Club”

Producent gier jest dziś na warszawskiej giełdzie niechlubnym liderem spadków, które sięgają 20 proc. ...