Uber rusza na giełdę. Kto kontroluje firmę?

Uber to rewolucyjna aplikacja kojarząca pasażerów z kierowcami z niej korzystającymi, założona w 2009 roku w USA przez Travisa Kalanicka i Garetta Campa
Flickr

Gigant branży przewozu osób, amerykański startup Uber, złożył wreszcie prospekt emisyjny. Już w maju wjedzie na New York Stock Exchange i dojdzie prawdopodobnie do największego IPO w historii.

Miesiąc po giełdowym debiucie aplikacji pośredniczącej w przewozach Lyft na nowojorskim parkiecie zadebiutuje jej największy rywal. Według nieoficjalnych informacji Uber, aplikacja łącząca pasażerów i kierowców, zamierza upublicznić pakiet akcji wart 10 mld dol., co pozwoli wycenić firmę na 90-100 mld dol.

CZYTAJ TAKŻE: Wiadomo już, kiedy Uber zadebiutuje na giełdzie. Będzie rekord?

Z prospektu Ubera wynika, że przychody startupu w 2018 r. sięgnęły 11,27 mld dol. (w 2016 r. było to 3,5 mld dol.), podczas gdy Lyft raportował 2,1 mld dol. Obie firmy przewozowe generują wciąż straty – w przypadku Ubera wynik EBITDA sięgnął 1,85 mld dol. na minusie (Lyft miał prawie 1 mld dol. straty). Operator tez w IV kwartale ub. r. miał w sumie 91 mln aktywnych klientów (19 mln w I kw. 2016 r.), którzy wykonali łącznie aż 1,5 mld podróży (Lyft ma 30,7 mln klientów i 1,9 mln kierowców). Z danych spółki wynika, że w minionym roku liczba przewozów wzrosła o 34 proc.

W Ubera zaangażowanych jest wielu inwestorów. Największe udziały w nim mają japoński SoftBank (16,3 proc.) oraz kalifornijski fundusz Benchmark (11 proc.), który jest również współwłaścicielem takich firm, jak Twitter, Snapchat, czy Dropbox. Trzecim największym udziałowcem jest twórca przewozowego startupu – Travis Kalanick (należy do niego 8,6 proc. firmy). W Ubera zaangażowani są także koncern Alphabet, do którego należy Google (5,2 proc.) oraz studio Expa (firma należąca do drugiego z założycieli startupu, Garreta Campa, ma 6 proc.) i saudyjski fundusz inwestycyjny SAPIF (5,3 proc.).

CZYTAJ TAKŻE: Po euforii nie ma już śladu. Lyft niepokoi jednorożce

Uber dynamicznie rozwija się na całym świecie, ale w ostatnich altach został zmuszony m.in. do wycofania się z Rosji, Chin i Azji Południowo-Wschodniej. Koncern wyszedł z Chin sprzedając tamtejszy biznes lokalnemu potentatowi – Didi Chuxing (firma ta jest współwłaścicielem znanego w Polsce pośrednika w przewozach – Taxify/Bolt). W zamian wziął 18,8 proc. udziałów w Didi (dziś to już niewiele ponad 15 proc., ale warte prawie 8 mld dol.), z kolei chińska firma kupiła udziały w Uberze za 1 mld dol. Ale amerykański startup jest także udziałowcem w prężnie rozwijającym azjatyckim pośredniku przewozowym Grab (ma co najmniej 23 proc. akcji wartych 3,22 mld dol.) i kooperuje z rosyjskim Yandex.taxi (ma w spółce 38 proc. udziałów wartych 1,4 mld dol.).

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Polski bank pamięci ma podbić Amerykę

Twórca startupu Kristalic zbudował innowacyjny biznes w San Francisco. Ale droga do sukcesu była ...

Ekran telewizora staje się dziełem sztuki

Ekran niczym obraz? Samsung wprowadził do swoich polskich salonów telewizor The Frame, który po ...

Bukmacherski STS idzie w e-sport

Już nie piłka nożna kusi bukmacherów. STS będzie wspierać dywizję „CS:GO”, a więc zespół ...

Polska aplikacja dla wolontariuszy robi furorę na świecie

Aplikacja IHelpYou z Warszawy łącząca wolontariuszy z osobami w potrzebie w ciągu pięciu dni ...

Polacy coraz chętniej płacą zegarkiem

Jesteśmy piątym krajem w Europie i szóstym na świecie pod względem liczby transakcji za ...

Bitcoin może jeszcze mocno namieszać

Rok temu kosztował niemal 20 tys. dol., ale od tego czasu jego cena mocno ...