– Nasza produkcja w Chinach kontynentalnych została w dużej mierze wznowiona, a popyt na smartfony szybko wzrósł – podało Xiaomi w komunikacie. Optymizm Xiaomi kontrastuje z rywalami: Apple, czy Samsungiem, którzy ostrzegają przed ciężkim rokiem.

CZYTAJ TAKŻE: Xiaomi nie wystarczą już komórki. Wziął się za superłóżka

W I kwartale chiński koncern wypracował ponad 7 mld dol. przychodów, zaś zysk brutto sięgnął ponad 1 mld dol., czyli aż o 45 proc. więcej niż rok wcześniej. Wynik netto również był dodatni i wyniósł 0,3 mld dol. (wzrost o niemal 11 proc.).

Lei Jun, założyciel i prezes firmy, podkreśla, że kryzys jest papierkiem lakmusowym, który pokazał wartość firmy i jej modelu biznesowego. Wskazał ponadto, że Xiaomi zamierza koncentrować się na strategii opartej o 5G oraz rozwój ekosystemu urządzeń IoT (internet rzeczy).

CZYTAJ TAKŻE: Chińskie smartfony zalewają Polskę. U siebie mają problem

Główną działalnością spółki pozostają smartfony. To one wygenerowały 4,3 mld dol. przychodów (wzrost o 12 proc.). Co ważne, w kryzysowym kwartale Xiaomi wprowadziło na rynek prawie 30 mln takich telefonów, czyli o niemal 5 proc. więcej niż przed rokiem. To pozwoliło koncernowi zająć czwarte miejsce wśród globalnych producentów. Ale w imponujący sposób rozwija się także dział IoT. W tym segmencie Xiaomi wygenerowało w I kwartale 1,8 mld dol. przychodów (wzrost o ok. 8 proc.).