Zgodnie z obowiązującą licencją Uber może po ulicach angielskiej stolicy jeździć tylko do końca listopada. Gigant został zawiadomiony przez brytyjską administrację, że jeśli chce kontynuować działalność w Londynie musi spełnić warunki, które zapewnią pasażerom wyższy poziom bezpieczeństwa.

CZYTAJ TAKŻE: Koniec z tanim i łatwo dostępnym Uberem? Dramatycznie brakuje kierowców

Regulator nie ukrywa, że ma wątpliwości co do tego, w jaki sposób Uber panuje nad nieprawidłowościami, czy wykroczeniami, jakie są dokonywane przez kierowców, czy też w jaki sposób weryfikuje ich przeszłość (w tej metropolii jeździ ich ponad 45 tys.), narażając tym samym swoich pasażerów na ryzykowne sytuacje.

Działające systemy Ubera umożliwiają „nieautoryzowanym” kierowcom podszywać się pod tych zarejestrowanych w Uberze. W efekcie klienci przewożeni są przez zupełnie niezidentyfikowaną przez aplikację osobę. TfL twierdzi, że takie sytuacje miały miejsce co najmniej w przypadku 14 tys. podróży.

CZYTAJ TAKŻE: Uber krwawi, duże zwolnienia

Uber w oświadczeniu twierdzi, że decyzja urzędu w sprawie licencji jest niespotykana i niewłaściwa. Firma ma 21 dni na odwołanie się od niej. W tym czasie spółka ma prawo dalej świadczyć usługi. TfL wydaje się jednak być nieugięte. Dyrektor ds. licencji w tej instytucji Helen Chapman podkreśla, że bezpieczeństwo pasażerów jest bezwzględnym priorytetem. – A Uber pozwalał pasażerom wsiadać do pojazdów prowadzonych przez osoby, które mogły nie mieć licencji i ubezpieczenia – wskazuje cytowana przez Sky News.